BIELECKI Tadeusz (1905-1941?) współwłaściciel młyna i tartaku, podporucznik WP

Urodził się 28 IX 1905 r. w Przedborzu w rodzinie młynarza Juliana (1865-1928) i Wiktorii z Tomczyków (1873-1957). Jego rodzicami chrzestnymi zostali Julia Ciesielska i Józef Machuderski.

Był podporucznikiem rezerwy WP ze starszeństwem od 29 XI 1930 r. pozycja 951/1389 z przydziałem mobilizacyjnym do 72. Pułku Piechoty w Radomiu.

Wspólnie z bratem Wacławem (1911-1968) byli współwłaścicielami młyna i tartaku położonych przy ul. Trytwa 11. Miał także uprawnienia rzeczoznawcy drzewnego.

Po 1934 r. wspólnie z żoną Janiną z d. Warchoł odkupili 5-izbowy dom drewniany, wybudowany w 1933 r. przez Stanisławę Szkopińską w Przedborzu przy ul. Częstochowskiej 55 i tam zamieszkali. Miał dzieci: Zdzisławę, Hannę i Andrzeja historyka, oficera policji.

Ze wspomnień wojennego burmistrza Przedborza Konstantego Kozakiewicza:

Nagle został aresztowany i wywieziony Tadeusz Bielecki, podporucznik rezerwy. Rodzinie Bieleckich został zarekwirowany młyn, działał tutaj z ramienia kreisladwirta Fittinga wysiedlony Miodowicz. A gdy Bieleccy zaczęli się energicznie starać przy pomocy innych Niemców o zwrot młyna, nastąpiło aresztowanie.

Prawdopodobna data aresztowania to 30 VII 1941 r. Brat Wacław ostrzeżony przez Żydówkę, zdołał schronić się tymczasowo w Korytnie. Do końca wojny ukrywał się u rodziny w Częstochowie.

Opis rozwoju sytuacji we młynie Bieleckich zamieścił Bojomir Tworzyański – żołnierz Armii Krajowej z Końskich, później: pseudonim „Ostoja”, dowódca 7. Batalionu Partyzanckiego Okręgu AK Nowogródek:

Na wiosnę 1942 roku p. Miodowicz [ojciec Alfreda – WZ] zaproponował mi pracę w młynie w Przedborzu niedaleko Końskich. Zarząd młyna został oddany przez Miodowicza jego synowi [ Alfredowi Konstantemu – WZ ] z instrukcjami, że „synek” ma zostawić całą administrację i operację młyna łącznie z tartakiem i małą fabryką mebli w moich rękach. Obydwaj panowie Miodowicze władali językiem niemieckim jak rodowitym. Wydaje mi się, że byli volksdeutschami. Syn Miodowicza nie wtrącał się do niczego tak długo, jak mu wypychałem kieszenie pieniędzmi, a pracując w młynie, nie było to trudnym zadaniem. Dowiedziałem się później, że syn Miodowicza był agentem Gestapo.

(…) Wkrótce po moim przyjeździe do Przedborza przyszedł do kantoru Żyd i w imieniu Rady Żydowskiej [Okupant ustanowił Radę Starszych Gminy Żydowskiej w Przedborzu jeszcze jesienią 1939 r. Żydzi przebywali od połowy marca 1940 r. w utworzonym przez Niemców getcie, czyli dzielnicy żydowskiej wyznaczonej do przymusowego zamieszkania tej ludności. Terytorialnie getto objęło obustronnie ulice Trytwę i Leśną, sięgając wzdłuż ulicy Częstochowskiej prostopadle do wymienionych ulic w kierunku południowym w głąb, aż pod Śreniawę.– WZ] zaprosił mnie na 5-tą po południu w następną sobotę do domu jednego z radnych. (…) Po kolacji starszy radny zwrócił się do mnie mówiąc, że doskonale wie kim jestem (…). Zwrócono się do mnie z gorącą prośbą o pomoc, aby im udostępnić dostawę mąki po kryjomu do getta. (…) Był to początek, wkrótce mieliśmy żandarmerię Przedborza w swoim ręku. Zabrnęli już tak daleko, że wykonywali za opłatą w postaci mąki wszystkie nasze życzenia. Eskortowali mąkę do getta, jak również nielegalnie przemielaną mąkę dla rodzin wiejskich. (…) Syn Miodowicza żądał coraz więcej pieniędzy, urządzał przyjęcia z orgiami, bił Żydów i chłopów. Zacząłem czuć się nieswojo. Od czasu do czasu przyjeżdżał z Końskich landwirt [Edward Fitting kreislandwirt, okupacyjny „gospodarz powiatu”, zginął 28 V 1944 r. z wyroku AK – WZ], który był znany z okrucieństwa wobec Żydów. Zauważyłem, że bardzo przyjaźni się z młodym Miodowiczem. Zwróciłem staremu Miodowiczowi uwagę na birbantki „synalka”, wezwał więc syna do Końskich. Po powrocie młodego Miodowicza stosunek jego do mnie uległ zmianie. Na wszelki wypadek zacząłem nosić przy sobie rewolwer. Przy najbliższej rozmowie z radnym żydowskim wspomniałem mu, że noszę się z zamiarem zrezygnowania z pracy. Poproszono mnie, abym jeszcze pozostał i dano mi gwarancję, że gdy czas nadejdzie, aby opuścić Przedbórz, to zostanę powiadomiony. (…) Na drugi dzień rano dostałem notatkę od radnego żydowskiego, aby następnym autobusem odjechać do Końskich(…).

W materiałach wywiadu AK zanotowano:

Miodowicz Alfred, volksdeutsch, kierownik młyna w Przedborzu. Ur. 10.01.1902 r., oskarżony o świadome przyznawanie się do Niemców, o wydanie oficera WP w ręce żandarmerii, który został wywieziony do obozu, o bicie własnoręczne Polaków. Świadkowie: ogół ludności miasta Przedborza. Na skutek masowych zażaleń, protokół skierowano do sądu organizacyjnego, uzyskano wyrok śmierci.

Wyrok ten został wykonany we młynie 7 VII 1943 r. przez partyzantów z oddziału AK „Robotnika”. Na jego grobie w Końskich napisano “zmarł”.

Tadeusz Bielecki został zesłany do obozu koncentracyjnego Auschwitz, nr obozowy 19046. Zginął, brak informacji o czasie i miejscu.

Wykaz nieruchomości miasta Przedborza sporządzony 3 II 1934 r., kopia; Kozakiewicz Konstanty, Wspomnienia burmistrza miasta Przedborza 1939-1942, brm., mnps pow.; Rocznik oficerów rezerwy 1934; Bojomir Tworzyański, Tak jak pamiętam, AK, Ziemia Konecka i Nowogródzka 1939-1945, Warszawa 1995; Wojciech Zawadzki, Eroica, Zagłada Żydów przedborskich w latach 1939-1942, Bydgoszcz 2008; tenże: Imienna Lista Ofiar m. Przedborza w II wojnie światowej, Przedbórz-Bydgoszcz 2010, tam informacja ze źródeł AK o wykonaniu wyroku 8 VII 1943 r.; Kacperski Bogumił, Wroniszewski Jan Zbigniew, Końskie i powiat konecki 1939-1945, Część VI – Konecka Księga Pamięci, Końskie 2008, tam niepotwierdzona informacja jakoby Bielecki Tadeusz był ppor. AK; Informacje Haliny, Michała i Brunona Bieleckich; materiały autora; http://www.straty.pl/; http://pl.auschwitz.org/

Wojciech Zawadzki