bobras ignacyBOBRAS Ignacy (1908-1971) żołnierz Armii Krajowej, dowódca drużyny 61. plutonu „Wydra”

Urodził się 24 I 1908 r. w Nosalewicach w gminie Przedbórz, w rodzinie Piotra (1877-1938) i Elżbiety (1884-1916) z domu Kowalska. Miał trzy siostry: Zofię (1906-1970), Anielę (1909-1964) i Mariannę (1911-1984) oraz dwóch braci Jana (1904-1979) i Józefa (1913-1974). Gdy miał 8 lat zmarła mu matka.

Tak napisał o tamtym czasie:

Pamiętam, że były takie okresy, że za kawałek chleba, to nie wiem co bym zrobił. Krowa jedna i małe cielę się pozostało i to nam chcieli zabrać. Ale, że cała dzieciarnia uczepiła się tej krowy i w płacz tak, że tę krowę uratowało. Tę naszą żywicielkę. I rzeczywiście, była to nasza żywicielka. Mleka dawała dużo i to nas ratowało. A takich zajść było kilka. Pamiętam takie okresy, że starsze dzieci robiły koło domu, a młodsze szły na jagody. Tylko, że jagód było dużo. Tak się prędko nazbierało i do domu biegiem. Zalewało się mlekiem i takie było pożywienie. Gruszek w polu też było dużo i rodziły dużo. Drzewa na opał też było dużo, to ulęgałki się suszyło bez przerwy w piecu. Na zimę się składało w beczki. Tak, że znów zimą ratowało się głód. Gruszki na sucho, na wodzie, z mlekiem. I to było dobre. Jakie łachy były do odzienia, to ojciec lub ciotka naprawiali i się chodziło. A z obuwiem – to koło domu na bosaka lub w trepach, które nie zawsze były. A lepszy trochę but to był na święta. Co niedzielę inne dziecko szło do kościoła, bo ojciec tego przestrzegał, żeby kościoła nie opuszczać.

Jego ojciec sam wychowywał dzieci, ciężko pracował, pamiętał także o ich wykształceniu. Początkowo Ignacego uczył jego chrzestny, później uczęszczał do miejscowej szkoły.

W marcu 1931 r. został powołany do wojska do 18. Pułku Piechoty w Skierniewicach. Tam odbył szkolenie unitarne. Musiał być dobrym żołnierzem, skoro po sześciu miesiącach przeniesiony został do dalszej służby w Korpusie Ochrony Pogranicza. Na granicy polsko-sowieckiej w województwie wileńskim, w Batalionie KOP „Budsław” przesłużył dalsze 18 miesięcy. W tym czasie ukończył też 7-klasową Szkołę Powszechną.

Po wysłużeniu wojska, jako starszy strzelec rezerwy, wrócił do domu i pracował na gospodarstwie. Imał się nadto różnych prac dorywczych, najczęściej były to roboty ciesielsko-stolarskie. Zajął się też handlem, sprzedawał różne towary przywożone z Przedborza.

Po śmierci ojca w 1936 r. handlował w Przedborzu. Sprzedawał naczynia kuchenne, szkło galanteryjne i szkło okienne. Wspólnie z bratem wyrabiali drobne artykuły blacharskie: pralki, tarki, sitka, brytfanny, obrazy itp.

W sierpniu 1939 r. Ignacy ożenił się ze Stanisławą (1921-2000) córką gajowego z Tarasu, (zob.) Tomasza Smoka. W kampanii wojennej 1939 r. nie brał udziału, nie został zmobilizowany do Wojska Polskiego.

Jednak na początku stycznia 1940 r. wstąpił do Związku Walki Zbrojnej/Armii Krajowej. Przysięgę składał w obecności Rocha Barana (ps. „Kula”) i (zob.) Józefa Grabalskiego (ps. „Konar”). Przyjął pseudonim „Piec”. Z czasem objął dowodzenie drużyną w 68. plutonie AK o kryptonimie „Wydra”. Należeli do niej żołnierze AK z Nosalewic, Tarasu i Przedborza. Do jego obowiązków należało także ukrywanie, przechowywanie i konserwacja broni należącej do plutonu. W tym celu korzystał z beczek po żywicy w okolicy gajówki swego teścia. W tych zabiegach pomagał mu szwagier Władysław Smok(1913-1995), żołnierz AK w drużynie Ignacego pod ps. „Wawel”.

„Piec” brał udział w wielu akcjach przeciwko okupantowi, m. in. uczestniczył w odbiciu (7/8 VIII 1943 r.) z więzienia w Radomsku ok. 60 ludzi, głównie z Rzejowic przygotowanych do wywiezienia do obozów koncentracyjnych lub skazanych na śmierć.

W listopadzie 1943 r. zrywał z innymi żołnierzami jego plutonu linię telefoniczną na części odcinka Przedbórz–Końskie. Zniszczyli także listy obowiązkowych dostaw zboża, mięsa, mleka w Magistracie Miasta Przedborza i Urzędzie Gminnym w Przedborzu.

Ignacy Bobras, za działalność w Armii Krajowej odznaczony został: Krzyżem Partyzanckim (1946 r.), Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r. (1968 r.) oraz pośmiertnie z Londynu, Krzyżem Armii Krajowej (1973 r.).

Z goryczą napisał o pierwszym swym odznaczeniu:

I przyznaję się bez bicia, że ten Krzyż Partyzancki co mi władza ludowa dała, to ani razu publicznie nikt mnie z nim nie widział. Myślę sobie – komu ja się będę pokazywał i chwalił. Dla mnie nie ma Polski, nie ma ojczyzny. I to się mówi wolność, równość a jestem szykanowany.

Po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 r. był zwolniony z przysięgi i w październiku tr. postanowił ujawnić swoją działalność w AK przed Komisją Likwidacyjną w Piotrkowie Trybunalskim. Było to ważne, bo w jakimś sensie chroniło przed represjami Urzędu Bezpieczeństwa, a jego z działalności konspiracyjnej znało wiele osób.

Okres po wojnie, to bardzo trudny czas dla rodziny Bobrasów. Brak pracy, brak mieszkania i żadnej pomocy ze strony władz. Zaczął od odkupienia i generalnego remontu mieszkania zajmowanego przed wojną. Otworzył sklep i spróbował handlu. Żył jednak w ciągłym strachu, bowiem zaczęły się aresztowania żołnierzy AK. Ukrywał się i uciekł na jakiś czas na Ziemie Zachodnie. Po powrocie pracował od świtu do nocy, zaś żona prowadziła sklep. Było coraz lepiej, ale nie trwało to długo, bo (…)sekwestratorzy nie dają nam spokoju. Nic w domu nie można mieć, ani żadnych gratów, ani ubrania. Do wszystkiego się dobierają. Tylko łóżka nie biorą, bo to im nie wolno. Dla przykładu podaję, że szafę na ubrania, to ja trzy razy od urzędu skarbowego odkupywałem. Były też tzw. trójki do kontroli cen. Byli to robotnicy fabryczni, którzy nie mieli żadnego pojęcia o handlu. Ale grali na nerwach, byle czego się czepiali, aby tylko coś napisać. A potem urząd skarbowy już wiedział jaki dać domiar. Bo tu nie szło o handel. Tu szło o zlikwidowanie handlu i rzemiosła.

W grudniu 1947 r. został zmuszony do likwidacji sklepu. Szukał pracy, w końcu dostał ją w Przędzalni „Wrzeciono”. Otrzymał zezwolenie na skup wełny, jeździł też po różnych miastach za skupem surowca, ale to nie wystarczało na utrzymanie rodziny. Krótko pracował jako sprzedawca w sklepie przy Przędzalni – został wyrzucony jako „czarny reakcjonista”. Przez półtora roku pracował w Szkole Metalowej jako ślusarz.

Pod koniec lipca 1955 r. dostał pracę magazyniera zbożowego w Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”. Bardzo tej pracy nie lubił, jednak poświęcił jej dużo miejsca w swoich wspomnieniach. Jako magazynier zbożowy przepracował do r. 1967. Potem był na rencie chorobowej. Ataki astmy tak bardzo go wyniszczyły, że ostatnie lata życia spędził w łóżku. Wtedy spisał swoje wspomnienia. Wraz z żoną Stanisławą – żołnierzem AK ps. „Sarna”, należeli do przedborskiego koła Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Uczestniczył przeważnie w uroczystościach koła, jak w nadaniu sztandaru w 1971. Po 1990 r. Stanisława przeniosła swą przynależność kombatancką do radomszczańskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Zmarł 8 V 1971 r. w domu, nagle i niespodziewanie. Na katolickim pogrzebie byli przedstawiciele przedborskiego koła ZBoWiD ze sztandarami i medalami.

Dzieci Ignacego i Stanisławy: Irena (ur. 1941), Andrzej (ur. 1943), Janina (ur. 1947), Marian (ur. 1951), Joanna (ur. 1953).

W czasie wojny udział w konspiracji brał nie tylko Ignacy, ale także jego bracia oraz teść i szwagier.

Józef, najmłodszy z rodzeństwa, przystąpił do konspiracji równocześnie z Ignacym. W szeregach AK pracował jako łącznik, ps. „Rama”. Odznaczony został Krzyżem Armii Krajowej, Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r. oraz Krzyżem Partyzanckim. Zaś Jan, najstarszy z rodzeństwa, w 1929 r. wyjechał do Francji “za chlebem”. Zamieszkał w Chereng. Miał zamiar wrócić do Polski, ale wybuch II wojny światowej pokrzyżował mu plany. Walczył w Normandii. Po wojnie bał się wrócić do Ojczyzny. Teść Ignacego, Tomasz Smok za współpracę z partyzantami, został rozstrzelany na Majowej Górze w Przedborzu, a jego syn Władysław Smok brał także udział w rozbiciu więzienia w Radomsku w 1943 r. Po śmierci ojca przejął obowiązki gajowego. 9 V 1945 r. w gajówce u Smoka zwanej „Sikawka”, UB i MO stoczyło walkę z oddziałem Ruchu Samoobrony Armii Krajowej i Narodu ppor./gen. bryg. „Burzy” Stanisława Karlińskiego. Po tej bitwie Władysław Smok był więziony przez UB w Końskich. Odznaczony został Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r. oraz Krzyżem Partyzanckim.

Wspomnienia Ignacego Bobrasa, rkps w posiadaniu Tomasza Bobrasa; relacje i dokumenty w posiadaniu rodziny; B. Kacperski, J. Z. Wroniszewski, Końskie i powiat konecki 1939–1945”, cz. V- Konspiracja konecka 1939 – 1945, Struktury terenowe: podobwody i placówki, Końskie 2007; Kronika i ewidencja członków koła ZBoWiD w Przedborzu; „Głos Przedborza” 1998 nr 11; W. Zawadzki, Pierwszy dzień wolności – bitwa w Tarasie, artykuł przygotowany do druku; fot. udostępniła jego córka – Joanna.

Wiesław Domagała