ChabriolleCHABRIOLLE Joseph (?‑1863) kapitan żuawów w powstaniu 1863 r.

Zdaniem historyka Justyna Sokulskiego był podoficerem armii francuskiej. Mjr Józef Oxiński, który znał Chabriolle`a osobiście twierdził, iż był on porucznikiem wojsk francuskich. I to właściwie wszystko co wiemy o jego pochodzeniu.

Po wybuchu powstania styczniowego w 1863 r., Joseph Chabriolle pojawił się w Królestwie Polskim jako ochotnik. Używał pseudonimów „Ivo” i „Ami”. Początkowo jako szeregowiec służył w oddziale kawalerii pułkownika „Bogdana Bończy” – Kazimierza Konrada Błaszczyńskiego. Po śmierci swego dowódcy w bitwie pod Górami k. Pińczowa (19 VI 1863 r.), Chabriolle dołączył pod Małogoszczą do oddziału (zob.) mjr. Antoniego Pacyny znanego pod pseudonimem “Zaborowski”. Oddział liczył 2 kompanie strzelców po 100 ludzi uzbrojonych w karabiny, 2 kompanie kosynierów, także po 100 ludzi i półszwadron jazdy w sile 60 koni. Chabriolle objął w nim dowództwo 1. kompanii piechoty i został mianowany kapitanem. Oddział mjr. “Zaborowskiego” naciskany od Lelowa przez wojska rosyjskie wycofał się i z wykorzystaniem furmanek przybył o poranku 27 VI 1863 r. do Maluszyna, gdzie stacjonował oddział mjra Oxińskiego. Wkrótce dano im znać, iż nadciągają wojska rosyjskie. Wspominał Oxiński:

Siły zaś moskiewskie idące przeciwko nam pod Czyngerim (gen. Ksawery Czengiery – przyp. aut.) były następujące: dwa bataliony piechoty, dwa szwadrony dragonów i pluton o dwóch działach artylerii. Na liczbę prawie nas Moskale nie przenosili, lecz pod względem uzbrojenia, nie mówiąc już o wojennym wyrobieniu, przedstawiali cztery karabiny na jeden, poparte armatami.

Zgodnie z zasadami wojny partyzanckiej w celu uniknięcia otwartej bitwy w niekorzystnej sytuacji bezleśnej, słabo uzbrojone oddziały powstańcze opuściły Maluszyn, aby:

(…)w okolicach Przedborza szukać dogodniejszej pozycji, mając oparcie, a w razie danym i osłonę w leśnych okolicach, które się poza Przedborzem rozciągały.

Dalszy przebieg wypadków tak relacjonuje mjr Oxiński:

Około godziny 7-ej rano, po wypoczynku oddziału Zaborowskiego i lekkim posiłku, opuściliśmy Maluszyn, a przeszedłszy na prawy brzeg Pilicy po moście pod Wolą Życińską, przez Bobrowniki, Dobromierz i Pratkowice (pomyłka, Pratkowice leżą na lewym brzegu Pilicy – przyp. aut.) zbliżaliśmy się do Przedborza, gdy (…)pokazały się kolumny moskiewskie. Nie przerywaliśmy dalszego marszu, lecz tylko zasłoniliśmy tyły kolumny kompanią strzelców kapitana Gorajskiego z batalionu majora Bogusławskiego (z oddziału mjra Oxińskiego – przy. aut.). (…)przy zapadającym już zmroku weszliśmy do Przedborza, a przeszedłszy przez miasteczko z mym oddziałem i przez most na lewy brzeg Pilicy, na przedmieściu tam leżącym oddział zatrzymałem, obsadzając lewy przycz6łek mostowy kompanią I strzelców i posyłając jeden pluton strzelców na wylot tego przedmieścia w stronę Maluszyna dla powstrzymania nadciągających dragonów.

Tymczasem gen. Czengiery przeprawił przez Pilicę na prawy brzeg, powyżej miasta, szwadron dragonów i co najmniej 3-4 roty piechoty z zamiarem obejścia polskich pozycji od wschodu i zepchnięcia powstańców na lewy brzeg Pilicy, gdzie miało nastąpić rozstrzygające starcie. W tej sytuacji powstańcy zajęli linie obronne na południowej i wschodniej granicy miasta. Na prawym skrzydle obrony jedna z półkompanii piechoty pod dowództwem kpt. Chabriolle`a i ona przyjęła na siebie ciężar walki z rosyjską piechotą zaległą pomiędzy cmentarzem parafialnym a skrajem lasu.

W tych czynnościach zmrok zapadł, musiała być 9-a wieczór – wspominał dalej mjr Oxiński – strzały tylko armatnie i karabinowe i ich ogień to jako płomyki, to jak paszcze czerwone wskazywały, że ludzie nieprzyzwoicie, a nawet morderczo do siebie gadają. Wysłałem zapytanie do Zaborowskiego, dlaczego na lewy brzeg Pilicy nie przechodzi i żeby to natychmiast zrobił, gdyż Moskwa, jak się z sygnałów pokazuje, ciągnie ku lewemu, to jest ku rzece, i most na niej leżący może być lada chwila ostrzeliwany, co może rozdzielić oddziały. Po kilku minutach wrócił wysłaniec i doniósł mi, że Zaborowski wydał rozkaz wycofania się z miasta i że za chwilę oddział przybędzie, a jego wstrzymywanie się było spowodowane rekwirowaniem żywności dla zgłodniałego oddziału i zabieraniem pieniędzy z kasy miejskiej.

(…)Po kilku minutach nadciągnął oddział Zaborowskiego: naprzód kompania strzelców, po nich dwie kompanie kosynierów – i te przeszły spokojnie, lecz gdy kawaleria przeszła most do połowy, strzał kartaczami z jednego i drugiego działa z odległości 300 do 400 kroków spłoszył i chwilową panikę wywołał w koniach i ludziach. Dobrze, że tylko panikę, bo strzały te rdzenne, gdyby były lepiej skierowane, mogły pokotem zasłać most końmi i ludźmi; na usprawiedliwienie jednak artylerii moskiewskiej to trzeba dodać, iż była to noc i w pośpiechu, przy zmianie pozycji dokładnie celować nie mogła. Obsypywanie jednak mostu kartaczami, a następnie i ogniem karabinowym sprawiło, iż kapitan Chabriolle, któren z kompanią swych strzelców prowadził ołowianą gawędę z Moskalami, nie mógł już z oddziałem się połączyć, a party przez Moskali, wycofał się z miasta pod osłoną nocy w kierunku północnym i zginął na czas dalszych rozpraw dla oddziału. Około 11-ej wieczór (…)cichym marszem podążyłem do Korytna, skąd po trzygodzinnym wypoczynku na Ochotnik i Podstole przybyłem około 9-ej rano 29 czerwca do Trzepnicy.

Niestety, mjr Oxiński pomylił się co do kompanii kpt. Chabriolla. Rozkaz wycofania nie dotarł do niego i przez większą część nocy jego półkompania żuawów prowadziła w osamotnieniu walkę ogniową z Rosjanami. Dopiero nad ranem „zręcznym obrotem” zdołała wycofać się z pola walki. Najprawdopodobniej obok wielu rannych, poległo tylko 3 powstańców (zob.: Nieznani Powstańcy 1863 r.).

Kpt. Chabriolle poprowadził swoich strzelców trasą niemal równoległą do drogi przebytej przez oddziały mjra Oxińskiego, ale po prawym brzegu Pilicy. Podobnie postąpili Rosjanie. Do starcia z oddziałami Oxińskiego doszło w Trzepnicy. Po oderwaniu się od nieprzyjaciela, mjr Oxiński przeprowadził oddziały pod Łęcznem przez Pilicę na prawy jej brzeg, dążąc do połączenia ze strzelcami kpt. Chabriolle`a w Skotnikach. Tutaj też 29 VI 1863 r. doszło do decydującego starcia, w którym powstańcy doznali klęski. Jej wynikiem Oxiński i “Zaborowski” rozwiązali swoje oddziały.

Kpt. Chabriolle w pierwszych dniach lipca 1863 r. dołączył z żuawami spod Przedborza i Skotnik na koncentrację zarządzoną przez kpt./płk Zygmunta Chmieleńskiego w regionie miechowskim. Chmieleński powierzył kpt. Chabriolle dowództwo półkompanii żuawów złożonej głównie z cudzoziemców.

Ta specyficzna formacja wywodząca się z wojsk francuskim wyznawała zasadę, iż żuawi nigdy się nie poddają, a jedynym honorowym wyjściem jest śmierć z rąk wroga. Nosili symboliczne umundurowanie: na czarnych, sukiennych kurtkach naszyty był duży biały krzyż. Uzbrojeni byli w karabiny kapiszonowe z długimi bagnetami, sztylety i rewolwery.

W bitwie pomiędzy Seceminem a Rudnikami, 27 VII 1863 r. kpt. Joseph Chabriolle został ranny pociskiem armatnim, który zgruchotał mu ramię. Mimo to nie przestał zagrzewać żołnierzy do walki słowem i gestami, póki kozak nie przebił go piką – zapisał Justyn Sokulski.

Zmarł 28 VII 1863 r. w szpitalu powstańczym w Seceminie. Został pochowany na cmentarzu w Kurzelowie. Jego mogiła nie przetrwała do współczesności.

Justyn Sokulski, Chabriolle Józef i Dzianott (Dzianota) Juliusz Wilhelm Maria [w:] Polski Słownik Biograficzny, T. 3 i 4, Kraków 1937; Józef Oxiński, Wspomnienia z powstania polskiego1863-1864, Warszawa 1965; Stanisław Zieliński, Bitwy i potyczki 1863-1864, Rapperswil 1913; Powstanie styczniowe, Materiały i dokumenty, Galicja w powstaniu styczniowym, Wrocław-Warszwa-Kraków-Gdańsk 1980, s. 434 – mylnie, iż był kpt. żuawów w oddziale Oxińskiego; „Czas” 1863 nr 144; Encyklopedia wojskowa p/red. mjr. O. Laskowskiego, Warszawa 1931; Fot. Joseph Chabriolle, dowódca żuawów, drzeworyt 8 x 8 cm, niesygnowany, wg indeksu czasopisma: Marguerite‑Marie Chenu na podstawie fotografii Walerego Rzewuskiego, „L’Illustration. Journal Universel” 1863 nr 1071 (5 września); Wojciech Zawadzki, Przedborska klęska mjr. Oxińskiego, artykuł niepublikowany; http://www.radaopwim.gov.pl

Brunon Bielecki
Wojciech Zawadzki