CHĘCIŃSKI Ruwen (1894-1929) legionista, komunista

Urodził się w Przedborzu 8 VI 1894 r. w rodzinie Józefa. W przedborskiej księdze ludności stałej figuruje jako: Rywin, mieszkaniec domu nr 135. Była to bardzo liczna żydowska rodzina zamieszkała w Przedborzu od wielu pokoleń.

Nieco wcześniej, gdy wybuchła wojna światowa Awram [starszy, żonaty brat Ruwena – WZ] dostał powołanie do carskiego wojska – wspomniał syn Awrama, Mosze (zob. Michał Chęciński) – W Przedborzu był taki żydowski felczer, który poradził mu żeby amputować połowę wskazującego palca prawej ręki. „Bez tego strzelać nie potrafisz – rzekł – a komuż potrzebny będzie taki inwalida”.  

Po przeprowadzce z rodziną Awrama (w 1914 r.?) do Łodzi, Ruwen imał się różnych zawodów. Pracował jako murarz, był także tkaczem. Kawaler.  

Wstąpił do Legionów Polskich 22 IX 1914 r. We współczesnej ewidencji legionowej figuruje pod błędnym imieniem: Rubin. Brak bliższych danych o jego przydziale służbowym i udziale w walkach. Wiadomo jednak, że przebywał (13 IV 1915 r.?)  w Domu Rekonwalescentów w Kamieńsku.

Jego bratanek, Mosze tak zapamiętał wspomnienia swojego ojca o bracie Ruwenie:  

Brał udział w obronie Warszawy w sierpniu 1920 r. Kiedy jednak wojsko polskie wtargnęło na Ukrainę, wszelkie o nim wieści urwały się. W kilka miesięcy po zawarciu pokoju z Rosją mój brat Ruwen wrócił z niewoli zdrów i cały. Byliśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi. Ku mojemu przerażeniu okazało się jednak, że w Rosji Ruwen nałykał się bolszewickiej propagandy i stał się komunistą. Prawda, wielu żydowskich młodzieńców, jak zresztą i spora część polskich robotników, zafascynowało się bolszewicką rewolucją. Tylko, że mój brat nie tylko związał się z socjalistami czy komunistami, ale stał się u nich jakimś ważnym działaczem. Ja z nim często na ten temat rozmawiałem, chciałem go odciągnąć od tej bałamutnej drogi(…). Były to jednak beznadziejne rozmowy.

Po zamachu majowym [1926 r. – WZ] Ruwen musiał uciekać z Polski i wylądował w Paryżu u brata Jakuba. Prześladowała go polska tajna policja za jakieś tam jego wyczyny.

(…)w Polsce Ruwen żył z gojką i miał z nią synka. Kobieta była piękna, ale niezbyt wykształcona. Kiedy Ruwen uciekł, ona także znikła z Łodzi i więcej jej nie widziałem.

W 1929 roku Ruwena schwycili w Paryżu jacyś osobnicy, wsadzili w ciężarowe auto i wyrzucili go w czasie jazdy tak, że wpadł pod nadjeżdżający za nimi samochód i Ruwen zginął. Wiadomość ta dotarła do mnie od Jakuba, który Ruwena pochował w Paryżu. (…)Cała rodzina opłakiwała jego śmierć, ale musieliśmy się z tym pogodzić i nic nie mogliśmy uczynić, choć wiedzieliśmy, że był to mord wykonany na polecenie polskiej policji.

Archiwum Państwowe w Piotrkowie Trybunalskim, księga ludności stałej m. Przedborza; Janusz Cisek, Ewa Kozłowska, Łukasz Wieczorek, Słownik Legionistów Polskich 1914-1918; Michał Mosze Chęciński, Zegarek mojego ojca, Toruń 1998 wyd. II popr. i uzup.

Wojciech Zawadzki