pk chudy wadysawCHUDY Władysław (1906-1995) pułkownik WP

Urodził się 7 XII 1906 r. we wsi Taras gmina Przedbórz, w rodzinie gospodarskiej Andrzeja i Marianny z d. Łoś. Spośród jego rodzeństwa, brat Stanisław, kowal z Woli Przedborskiej, zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz w 1942 r., a bracia Antoni i Józef uprawiali rolę.

Na jego doświadczenie życiowe lat dziecięcych wywarła swe piętno wojna. Dobiegający zza rzeki daleki huk armat, fale uciekinierów i okopy na Diablej Górze musiały kształtować wyobraźnię 14-latka.

Szkołę powszechną ukończył w Przedborzu, po czym naukę kontynuował w Radomsku. Tu uzyskał świadectwo dojrzałości w 1927 r. W poszukiwaniu pracy zarobkowej przeniósł się do Radomia, gdzie przez dwa lata pracował na poczcie. To doświadczenie przydało mu się później sowicie.

W 1929 r. rozpoczął służbę wojskową w Gródku Jagiellońskim. Chudy w wojsku odnalazł swoje powołanie. Bez większych kłopotów dostał się do Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi-Komorowie. Na urlopy nad Pilicę przyjeżdżał w mundurze podchorążego.

Po promocji oficerskiej w sierpniu 1932 r., otrzymał przydział do 72. Pułku Piechoty w Radomiu. Tam, w 1935 r. awansował na porucznika, a w 1936 r. ożenił się z Janiną Wojciechowską (1912-2003). Wkrótce przyszła na świat córka Barbara, która przeżyła tylko  roczek.

Rok później, zgodnie z ówczesną pragmatyką, został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza. Por. Chudy w Batalionie KOP „Sejny” pełnił służbę na granicy z Litwą.

Praktyka oficerska w KOP-ie była okresem nowych doświadczeń. Widać nieźle por. Chudy zdawał ten egzamin, skoro został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

W obliczu wojny por. Chudy otrzymał nowy przydział służbowy. Został dowódcą 4. kompanii w 134. Rezerwowym Pułku Piechoty w 33. DPRez. dowodzonej  przez płk. dypl. Tadeusza Zieleniewskiego. Dywizja w ramach GO „Wyszków” broniła podejścia do stolicy od strony Prus Wschodnich. 9 IX 1939 r. w bitwie pod Brańszczykiem, por. Chudy został ciężko ranny odłamkami pocisku w plecy, rękę i nogę. W tym boju, na polu chwały zostało 58 żołnierzy. Wspominał po latach:

Ciągle ewakuowany, leżałem w szpitalach w Tłuszczu, Mińsku Mazowieckim, Lublinie i ostatnio w Brześciu-Twierdzy. Tam 20 września szpital przejęli Sowieci, przy czym z miejsca zaczęło urzędować NKWD, wyłuskując lżej rannych. Mnie, niedoleczonego jeszcze, zabrali do brzeskiego więzienia 25 października. W celi nr 21, przewidzianej na siedem, a zapełnionej przez 17 osób, spędziłem całą zimę z 1939 na 1940 rok o głodzie i chłodzie, nękany brutalnymi, nocnymi przesłuchaniami.

Ponieważ moje dokumenty zaginęły w trakcie przejazdów pociągami sanitarnymi, uparcie podawałem się za urzędnika pocztowego… może to uchroniło mnie przed wywózką do Starobielska lub Kozielska, czego doświadczyli inni oficerowie.

Z tej celi w brzeskim więzieniu ocalał tylko on jeden.

W czerwcu 1940 r. przewieziono go do więzienia w Homlu, a po dalszych 6 miesiącach do Orszy, gdzie otrzymał, jako tzw. „element niebezpieczny” wyrok skazujący na 10 lat łagru. Tymczasem urodził mu się syn. Żona, pozbawiona jakichkolwiek wieści o losach męża, na jego cześć nadała dziecku imię Władysław Andrzej.

Łagier Uchta w Autonomicznej Republice Komi. Tam por. Władysław Chudy pracował – kto nie rabotajet, nie kuszajet – po 12 godzin przy wyrębie lasu. Co 10 dni, jeden przypadał na odpoczynek. Chudy ważył 50 kilogramów.

Wskutek układu „Sikorski-Majski” w 1941 r. odmienił się jego los, jak i tysięcy Polaków na „nieludzkiej ziemi”. Por. Chudy został skierowany do ośrodka formowania Armii Polskiej na Wschodzie w Tockoje. Objął tam organizację i dowodzenie kompanii ckm-ów w III batalionie 16. Pułku Piechoty 6. DP. Wkrótce, w grudniu 1941 r. został awansowany na kapitana.

Po reorganizacji Armii na standardy brytyjskie przybrała ona postać 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. dyw. Władysława Andersa. 16. Pułk Piechoty przeformował się w 16. Lwowski Batalion Strzelców (5. Kresowa Dywizja Piechoty). Kpt. Chudy objął w nim kompanię dowodzenia. Przebył także szereg kursów szkoleniowych.

16 II 1944 r. kpt. Chudy ze swoim batalionem w ślad za innymi oddziałami Korpusu, po opuszczeniu Ziemi Świętej i Egiptu, drogą morską wylądował we Włoszech. W maju przystąpili do bitwy o Monte Cassino. 16 LBS nocą z 16/17, w natarciu prowadzonym przez zastępcę dowódcy, kpt. Antoniego Bieganowskiego, zdobył północną część „Widma”. Ogień niemiecki na „Widmo” był tak silny, że odciął zupełnie tyły batalionu uniemożliwiając dostawy amunicji i ewakuację rannych. Natarcie ponowiono o 15.30, gdy przy pomocy saperów kompania polskich czołgów weszła na „Widmo”. Dopiero następnej nocy z 17/18 maja udało się zdobyć panujące nad okolicą wzg. San Angelo. Po rozwinięciu sukcesu, o godz. 9.40 patrol 12. Pułku Ułanów Podolskich zatknął na ruinach klasztoru flagę biało-czerwoną i proporczyk pułku. Straty 16 LBS były ogromne. Dopiero po latach, gdy staraniem kombatantów 3 XI 1968 r. ufundowano sztandar batalionu, gen. Władysław Anders udekorował go orderem Virtuti Militari V klasy.

Kpt. Władysław Chudy za męstwo w tej bitwie został wyróżniony Krzyżem Walecznych. Nb. jego dowódca i przyjaciel Bieganowski, kapitan z kilkunastoletnim stażem w stopniu, pytany co wybiera: Virtuti Militari czy awans na majora, wybrał awans, choć także otrzymał Krzyż Walecznych.

Potem były dalsze walki wyznaczające szlak bojowy 2. Korpusu Polskiego: Piedimonte, Ankona i Bolonia. Kpt. Chudy w sierpniu objął stanowisko zastępcy dowódcy, a w listopadzie dowódcy 5. Kresowego Batalionu CKM. Za walki nad rzeką Santerno i Sillaro oraz za Bolonię został odznaczony najwyższym polskim orderem bojowym, Virtuti Militari. Po raz drugi Krzyż Walecznych został mu nadany za walki nad rzeką Senio. Od 1 I 1945 r. Władysław Chudy był majorem.

Po zakończeniu działań wojennych, jeszcze we Włoszech w 1946 r. dołączyła do niego żona z synem, którym udało się przedostać z kraju. W 1948 r. urodził się drugi syn, Jacek.

Wobec niemożności powrotu do kraju, demobilizacja dla zawodowego oficera była koszmarem. Przez kilka lat dowodził jeszcze obozami Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia w Anglii dla takich, jak on, ale rzeczywistość była nieubłagana. Stanął z nią oko w oko, w lutym 1949 r. Teraz nie odpowiadał już za batalion, lecz za los swoich najbliższych.

Byli oficerowie imali się najbardziej brudnych a tylko takie były im dostępne prace, aby się utrzymać przy życiu i uzyskać tolerancję tuziemców dla „foreigner`ów”

– tak niedawno wysławianych. Swojemu hartowi ducha zawdzięcza Władek, że przetrwał…

napisał ppłk Antoni Bieganowski w liście do autora.

Pierwszą pracę rozpoczął Władysław Chudy w fabryce maszyn w Dursley k/Gloucester. Pół roku później przeniósł się do fabryki sprzętu radiowego w Malmesbury, gdzie przepracował 22 lata do emerytury w 1971 r. Wtedy przeprowadził się do Londynu, by zamieszkać bliżej synów. Starszy z nich, Władysław był inżynierem elektrykiem, a Jacek doktorem chemii. Był także jeszcze jeden cel: poświęcić się szerzej pracy niepodległościowej.

Podpułkownik Władysław Chudy (awansowany przez prezydenta Augusta Zaleskiego z dniem 1 I 1964 r.) teraz już w centrum życia polonijnego, uwolniony z codziennych obowiązków zawodowych, rozpoczął kolejny okres swego życia i służby ojczyźnie.

Praca społeczna była dla niego zawsze bardzo ważną stroną życia. Przez cały czas utrzymywał kontakty ze swymi byłymi podwładnymi i kolegami, pomagając w różnych sprawach, na miarę skromnych możliwości. Od 1949 r. był członkiem-organizatorem Skarbu Narodowego inicjując zbiórki na różne cele patriotyczne. Nigdy nie przyjął obywatelstwa brytyjskiego, ani też nie zrzekł się polskiej przynależności. Posługiwał się tzw. Travel Dokument. Nie jeździł do kraju, choć tęsknił ogromnie. Zdawał sobie sprawę, że jako b. oficer a już KOP-u w szczególności, byłby tu niemile widziany… Przy każdej nadarzającej się okazji podkreślał, że on znad Pilicy…

W działalności emigracyjnej Władysław Chudy zajął trwałe i szczególnie zasłużone miejsce. Był członkiem Najwyższej Izby Kontroli Państwa oraz członkiem Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Swoją wiedzę i zdolności poświęcił Instytutowi Polskiemu i Muzeum gen. Sikorskiego w Londynie, pracując społecznie nad uporządkowaniem i opracowaniem dokumentów polskiej drogi do wolności i niepodległości. Publikował niewiele. Swoje wspomnienia z pobytu w sowieckim więzieniu w Brześciu n/Bugiem przedstawił w paryskich „Zeszytach Historycznych” z 1982 r.

W uznaniu zasług dla sprawy narodowej, prezydent Ryszard Kaczorowski przed przekazaniem swych insygniów do kraju, awansował go na pułkownika z dniem 10 XI 1990 r.

Płk Władysław Chudy zmarł w Londynie w dniu 3 VII 1995 r. Urnę z prochami złożono w kolumbarium kościoła polskiego pw. św. Andrzeja Boboli.

Prócz uprzednio wymienionych odznaczeń, posiadał ponadto: Krzyże Oficerski i Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Monte Cassino i inne odznaczenia polskie i brytyjskie.

Ppłk Bieganowski, sam nad wyraz skromny, nigdy nie nadużywający wielkich słów, wspominając płk. Chudego napisał prosto:

(…) korzenie wspólnych niedoli i sukcesów związały nas mocniej niż więzy krwi(…) był to człowiek godny zaufania, dobry kolega i żołnierz, któremu się ufa!

Materiały dr. Jacka Chudego; W. Zawadzki, Żołnierz-obywatel, Gazeta Radomszczańska – 17 IX 1998 r.; Z. Nicman, „Przeszedłem przez ogień, wodę i rury miedziane”, rozmowa z płk. Władysławem Chudym, w: Polska Zbrojna – 14-16 VII 1995 r., tam fot.; korespondencja autora z ppłk. Antonim Bieganowskim; mowa pogrzebowa Waltera Szczepańskiego „Śp. Płk Władysław Chudy”; W. Zawadzki, Imienna Lista Ofiar m. Przedborza w II wojnie światowej, Przedbórz-Bydgoszcz 2010; R. Rybka, K. Stepan, Awanse oficerskie w Wojsku Polskim 1935-1939, Kraków 2003; materiały ze zbiorów autora.

Wojciech Zawadzki