gaj zygmunt.docGAJ Zygmunt Ignacy (1914-2001) ksiądz kanonik

Urodził się 16 IX 1914 r. w rodzinie Józefa i Anny z Tomalków w Policzku, gmina Przedbórz. Po ukończeniu gimnazjum wstapił do Seminarium Duchownego w Sandomierzu.

Ksiądz Zygmunt Gaj został aresztowany 2 X 1941 r. podczas odwiedzin rodziców zamieszkałych w Brzostku (część Gaju), podczas represyjnej obławy policyjnej zarządzonej przez Niemców na chłopów zalegających z obowiązkowymi dostawami produktów rolnych, tzw. kontyngentów.

Wspominał później m. in.:

Spotkaliśmy się w areszcie miejskim w Przedborzu (…) przedborzanie i gromada naszych ludzi z Policzka [m.in. Jankiel Abramowicz, Józef Binkowski z Brzostku, Stanisław Chudy z Woli Przedborskiej, Szlama Dajczer, Zbigniew Jędrzycki z Policzka, Lesław Kozak, Józef Lewandowski, Adam Nurczyński  z Policzka, Józef Rodal, Jan Toda z Kolonii Policzko, Edward Todynek, (zob.:) Antoni Żurawski – WZ].

Oszołomienie, tak bym nazwał nasze pierwsze uczucie. Każdy opowiadał w jakich okolicznościach go aresztowano. Prawdę mówiąc nikt z nas nie wiedział za co. Będąc Polakiem każdy z nas się poczuwał do takiej czy innej winy w stosunku do Niemców. Mogę to powiedzieć o całej naszej grupie przedborskiej (…). Gdyby nie to, że Ojciec był aresztowany ze mną, to byłbym starał się uciec w drodze do aresztu z Policzka, albo nawet z aresztu bo można było wyjść do „OO”

(…)Przed wyjazdem uszeregowali nas na podwórku, policzyli, załadowano nas do samochodów i odjazd. Nawiasem tak mówiąc, pamiętam było ludzi wiele, szukałem oczyma mojej Matki i zobaczyłem ją jak stała pod ścianą domu – z trudem udało mi się powstrzymać łzy… duma narodowa, niech Niemcy nie widzą łez. W czasie drogi nie mogliśmy wiele rozmawiać. Jakieś nieokreślone uczucie mówiło mi wtedy, jakeśmy się oddalali od Przedborza, a podjeżdżali do Końskich, że już więcej nie będę tędy jechał (…)

W Kielcach w więzieniu staliśmy koło godziny na korytarzu zanim nas zarejestrowano. Przez cały czas słyszeliśmy nieludzie wycie katowanych ludzi. Nie wiedzieliśmy co nas czeka, więc wszystkim, tak jak tam żeśmy stali, udzieliłem generalnej absolucji. (…) Umieszczono nas w jednej celi. Cela choć jedna z większych, po naszym osiedleniu zapełniła się, ale nie było jeszcze za ciasno, jak to potem w Auschwitz, czy w Dachu. (…) W nocy słyszeliśmy krzyki i jęki bitych i wywożonych, gdzie? Nikt z nas nie wiedział. W każdym bądź razie, szczególnie wieczorami samochody jeździły więcej niż za dnia. I tak mijał dzień za dniem. Wkrótce potem zwolniono mego Ojca. Myślę, że tylko dlatego, że mnie mieli. Chociaż jedno dobro z tego potwornego zła jakie przeszedłem, to fakt że uratowałem życie Ojcu.

(…) daty wywozu nie pamiętam, ale była to sobota przed niedzielą Chrystusa Króla w 1941 r. (…) do Auschwitz zajechaliśmy późno w nocy [25 X 1941 r. – WZ]. Tutaj nastąpiło pierwsze przywitanie, jakiego zresztą każdy z nas się spodziewał. Uszeregowani biegaliśmy ze stacji pod światła rozstawionych reflektorów. Po obu stronach kordonu SS-mani bili nas czym tylko mogli. Wpędzono nas do małej salki tak, że zaczęliśmy się prawie dusić. Jeszcze tej samej nocy kilku oficerów niemieckich w towarzystwie kapów, złożyło nam wizytę. Na czoło grupy rozkazano wystąpić Żydom, potem zapytano czy są jacyś członkowie sekt amerykańskich, jak to baptyści itp., a potem księża…

Zaczęło się niemiłosierne torturowanie Żydów z naszego transportu. Pamiętam był z Przedborza Żyd, nazwiska nie pamiętam, na imię mu było Josek [zob.: Lederman Josek – WZ]. Tego tak pobito, że nie wiem czy długo pożył.

Ks. Gaj przeżył gehennę obozu koncentracyjnego Auschwitz, nr obozowy 22 166. Jako ksiądz został w 1942 r. przeniesiony dalej do kl. Dachau, gdzie Niemcy zgromadzili wszystkich kapłanów. Szczęśliwie przeżył i ten obóz. Został wyzwolony w końcu kwietnia 1945 r. przez wojska amerykańskie. Po wojnie wyjechał do USA. Tam służył Bogu i rodakom.

Rokrocznie odwiedzał jednak rodziców w Policzku i przedborski kościół, przeważnie z darami dla macierzystego kościoła. Był bardzo szanowanym, lubianym i oczekiwanym kapłanem-rodakiem.

Zmarł w 2001 r. Spoczywa na obczyźnie.

USC Przedbórz, akt urodzenia 231/1914; Kopia listu ks. Zygmunta Gaja z 8 III 1956 r. i reprodukcja portretu w zbiorach autora; W. Zawadzki, Gaj-Policzko: chłopska wojna, „Gazeta Radomszczańska”, 14 VIII 2008 r.; T. Michalski, Przedborscy herosi i mocarze, Przedbórz2002/2003; http://pl.auschwitz.org.pl/ m/index.php?option=com _wrapper&Itemid=97

 

Wojciech Zawadzki