gawroski_andrzej__1950_r_472GAWROŃSKI Andrzej (1898-1961) listonosz, żołnierz AK ps. “Jastrząb”

Urodził się 20 XI 1898 r. w Końskowoli, woj. lubelskie. Gdy miał 1 rok i 3 miesiące życia, stracił ojca Feliksa. Jego wychowaniem zajmowała się matka Marianna. W wieku lat 13 został oddany do nauki zawodu u szewca w Lublinie.

Po wybuchu I wojny światowej, 16-letni wówczas Andrzej, wstąpił w pobliskich Puławach na ochotnika do 1 Legionu Polskiego, by u boku rosyjskiego cara walczyć o wolną i niepodległą Polskę. Dołożenie sobie dwóch lat życia więcej, by osiągnąć pożądaną cezurę wieku poborowych, przyszło mu z łatwością, gdyż był wysoki i dobrze zbudowany. W toku działań wojennych, w których uczestniczył tzw. Legion Puławski (m.in. pod Fałkowem i Diablą Górą), Andrzej Gawroński dostał się do niewoli niemieckiej. Uwolniony z niewoli po wojnie, już w Odrodzonej Polsce, jako zasłużony bojownik o niepodległość, otrzymał możliwość skorzystania z przywileju osadnika wojskowego na Ukrainie i 30 mórg roli, lub – do wyboru – pracy w Urzędzie Pocztowym.

Wybrał pracę na poczcie w Kazimierzu n/Wisłą. Pracował tam do 1938 r., w którym to został służbowo przeniesiony do Urzędu Pocztowego w Przedborzu na stanowisko listonosza wiejskiego. Placówka pocztowa w Przedborzu, jak poprzednia w Kazimierzu, podlegały Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów w Lublinie, a ta realizowała wówczas program rozszerzenia dostępności usług pocztowo – telekomunikacyjnych dla społeczeństwa. Przydzielony mu obszar doręczeń obejmował m.in. dużą wieś Ochotnik w gminie Masłowice.

Podczas okupacji niemieckiej w l. 1939-1945 nadal pracował na poczcie w Przedborzu z krótkim okresem przerwy, gdy ta była zamknięta przez okupanta. Przynależał do Armii Krajowej, pod pseudonimem „Jastrząb”. Z racji swych obowiązków służbowych i swobody poruszania się w terenie, pełnił funkcję łącznika. Zajmował się także potajemnym wyrobem wędlin oraz mięsa dla partyzantów i głodującej ludności. Pomagała mu w tym żona, która była córką rzeźnika i lepiej znała się na tej pracy. Najczęściej wędliny były produkowane w zabudowaniach również żołnierza konspiracji Jana Smolarka we wsi Ochotnik, skąd nocami gotowe już produkty zabierali partyzanci do lasu.

Podczas pracy na poczcie, Andrzej Gawroński przy pomocy kilku zaufanych pracowników m.in. Kazimierza Trepczyńskiego ps. „Wytrzymały”, (zob.:) Tadeusza Licha, wychwytywał i niszczył donosy na rodaków kierowane listownie do Niemców; organizował podsłuchiwanie rozmów telefonicznych prowadzonych przez Niemców; ostrzegał ludzi zagrożonych przed aresztowaniami i wywózką do obozów zagłady. Ocalił życie wielu innym przedborzanom. Do ostrzeżonych należał także (zob.:) ppłk Stefan Zawadzki, wówczas pracownik Urzędu Gminy w Przedborzu, którego o zniszczonym już donosie poinformował bezpośrednio Tadeusz Lich. Szczególne natężenie fali masowych aresztowań w Przedborzu miało miejsce w l. 1941 – 42. Dla pocztowców był to bardzo trudny okres, bowiem wraz z utworzeniem getta żydowskiego w Przedborzu powstała tam tzw. „składnica” pocztowa do obsługi jego mieszkańców. Jej funkcjonowaniem zajął się znany z wielu wartościowych zdjęć Przedborza i ceniony do wojny fotograf – Izaak Lewin. Niestety, zapewne w obawie o własne życie, został jednym z najważniejszych donosicieli dla Niemców. Ofiarami jego donosów padło wielu Polaków i Żydów. Nie oszczędzał w donosach także i Niemców. Rozszyfrowany przez Gawrońskiego, był pod stałą obserwacją wtajemniczonych pracowników poczty. Niemniej jednak, to pocztowcy pozostawali także pod nadzorem tego donosiciela. Zastrzelił go w październiku 1942 r. z zemsty za czynione donosy, jeden z Niemców, Otto Reich. Zakonspirowana patriotyczna działalność przedborskich pocztowców podczas okupacji pozostawała nierozpoznana przez Niemców, mimo ciągłego nadzoru i licznych kontroli.

Gdy w październiku 1942 r. Niemcy likwidowali przedborskie getto żydowskie, i pędzili Żydów pieszo na stację kolejową do Radomska, Andrzej Gawroński szedł wówczas z listami do Ochotnika. Towarzyszył im więc we fragmencie drogi. Tamte przeżycia wywarły na nim niezapomniane piętno, które rozpamiętywał do końca życia. Widział, jak Niemcy kolbami karabinów poganiali znajomych mu Żydów i ich wycieńczone dzieci; płakał wraz z nimi. Żydzi, znając Gawrońskiego z uczciwości i sumienności chcieli mu oddać na przechowanie swoje węzełki z kosztownościami, lecz on ich nie przyjął mówiąc, że „nie wiem co mnie czeka jutro”.

W 1945 r., po kolejnej przerwie spowodowanej działaniami wojennymi i zajęciem budynku pocztowego na koszary dla Armii Czerwonej, Andrzej Gawroński znalazł się w pierwszej grupie powracających do pracy pocztowców. Już następnego dnia, po uprzątnięciu gruzów, załataniu dziur w ścianach i zabiciu deskami powybijanych szyb w oknach, Urząd Pocztowy przystąpił do służby mieszkańcom.

Zmarł na zawał serca 13 I 1961 r., na posterunku pracy w wieku lat 61. Spoczywa na miejscowym cmentarzu parafialnym. Ożenił się w Końskowoli w 1928 r., z Gabrielą z Ziółków. Miał z nią córki: Zofię (1929 r.) zamężną Pułas i Teresę (1931 r.) zamężną Pytka. W Przedborzu mieszkał w domu przy ul. Żarnowskiej. Był odznaczony Krzyżem Partyzanckim.

Relacje Zofii Pułas (2005 r.); Akta USC w Przedborzu; Informacje Ryszarda Duńskiego, Mariana Najmrockiego, Stefana Zawadzkiego i Haliny Zielińskiej; K. Kozakiewicz, Wspomnienia burmistrza Przedborza 1939 – 1942, mnps; W. Zawadzki, Przedborski wrzesień, Obrona i zniszczenie miasta przez Niemców w 1939 r., Bydgoszcz 2004; Kronika Urzędu Pocztowego w Przedborzu (1945–1980), rkp.; Krótki szkic do historii I-go Legionu „Puławskiego”…,Warszawa [1919]; Relacja Lucyny Lembke [w:] B. Kacperski, J. Z. Wroniszewski, Końskie i powiat konecki 1939 – 1945, T 1, Mieszkańcy Końskich w Kampanii Wrześniowej, Końskie 2004, s. 81; 400 lat poczty polskiej, Warszawa 1958.

Wojciech Zawadzki