w. gnoiskiGNOIŃSKI Wacław (1902-1997) pracownik sądowy; podporucznik Armii Krajowej ps. „Warnia”

Urodził się 16 II 1902 r. w Gustawowie pow. Końskie, w rodzinie Władysława i Józefy z Marczyńskich. Gimnazjum Filologiczne Męskie ukończył w Piotrkowie Trybunalskim w 1922 r.

Podczas pobytu na wakacjach w Przedborzu w lipcu 1920 r., dostrzegł rozlepione na murach miasta barwne plakaty

„Rodacy! Ojczyzna w niebezpieczeństwie czeka na waszą pomoc, komuniści u bram Stolicy (…)”

podpisane przez Premiera Rządu RP Wincentego Witosa. Następnego dnia oznajmił rodzicom, że musi jechać do Piotrkowa Trybunalskiego nic nie mówiąc o celu tej podróży. Tam zgłosił się do Powiatowej Komendy Uzupełnień i ochotniczo zaciągnął do Wojska Polskiego. Pociągiem towarowym odesłano ochotników do ośrodka formowania najpierw w Zambrowie a stamtąd, już umundurowanych, do Grupy koło Grudziądza.

Po paru tygodniach morderczych ćwiczeń dniem i nocą uformowany został 202 Pułk Piechoty Syberyjskiej (tak podaje W. Gnoiński – mowa jednak o 2. Pułku w Brygadzie Syberyjskiej dowodzonej przez pułkownika Kazimierza Rumszę – WZ). W tym międzynarodowym pułku składającym się z ochotników różnej narodowości i oficerów Sybiraków Polaków i Rosjan, braliśmy udział w bojach z bolszewikami, poczynając nad rzeką Narwią od Nasielska, Pułtuska, Grajewa a kończąc na Grodnie, od jeżeli dobrze pamiętam 10 sierpnia do 1 listopada 1920 roku. Pamiętnym i przełomowym dniem, niezapomnianym był 15 sierpnia 1920 r., kiedy to nasz pułk przełamał o świcie opór wroga i ruszył po pas w rzece Narwi do ataku z bagnetami na karabinach i już się nie zatrzymał aż do granicy Prus Wschodnich.

Od młodzieńczych lat nastawiał się, że zostanie prawnikiem, jednak marzenia te zniweczyła przedwczesna śmierć ojca. Z konieczności więc został nauczycielem szkoły powszechnej w województwie lubelskim. Podjął też zaoczne studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jednak na przełomie 1922/23 r. ponownie znalazł się w wojsku. Teraz na szkoleniu podchorążych rezerwy piechoty w Piotrkowie Trybunalskim. Jak zapisał we wspomnieniach:

W wątłym ciele było tego już za wiele. W trzecim roku tej pracy (student, nauczyciel i żołnierz) w 1924 r. poczułem się źle na zdrowiu w czasie ćwiczeń wojskowych. Lekarz skierował mnie na prześwietlenie klatki piersiowej, gdzie rentgen wykazał zaawansowaną gruźlicę płuc. Znalazłem się na leczeniu w sanatorium Związku Nauczycielstwa Polskiego w Zakopanem. Po rocznym leczeniu wróciłem do pracy, ale już nie w szkolnictwie, lecz w Sądzie Powiatowym w Końskich.

W 1927 r. ożenił się ze Stefanią Lewicką nauczycielką muzyki i oboje zamieszkali w Przedborzu, we własnym domu przy ul. Kieleckiej 22. Wacław prowadził tam kancelarię obrońcy sądowego aż do 1939 r. Pracował też jako sekretarz sądowy. Oboje z żoną aktywnie udzielali się na wielu płaszczyznach życia publicznego i towarzyskiego zaskarbiając sobie uznanie i autorytet.

Podczas okupacji prowadził w Przedborzu biuro pisania podań. W szeregi konspiracji niepodległościowej przystąpił już 2 XI 1939 r. w środowisku nauczycielskim z (zob.:) Zofią i Antonim Żurawskimi oraz Stefanią i Władysławem Chudymi. Początkowo pracował w przedborskim biurze Arbeitsamtu, potem od VIII 1940 r., jako kierownik Czerwonego Krzyża na terenie m. Przedborza. W Związku Walki Zbrojnej, pod pseudonimem „Warnia” funkcjonował od 1942 r. Później był gospodarczym w placówce Armii Krajowej w Przedborzu. W 1944 r. został kierownikiem wywiadu po wywiezionym do obozu koncentracyjnego (zob.:) dr. Stanisławie Garczarczyku. Funkcję tę pełnił do mobilizacji AK do akcji „Burza” w sierpniu 1944 r. W tym czasie, w związku z budową umocnień obok jego domu, zamieszkał na wsi i przerwał pracę konspiracyjną. Do partyzantki przyłączył się jego syn (zob.:) Ryszard. Warto podkreślić, że Stefania Gnoińska podczas okupacji była czynną nauczycielką tajnego nauczania. W ich domu odbywały się lekcje dla dzieci, ale także znajdowały się skrytki z bronią dla dywersji, leczono też rannych w akcjach żołnierzy AK. Stefania Gnoińska bywała więc w razie potrzeby także łączniczką i sanitariuszką.

Po wojnie Wacław Gnoiński zaangażował się w utworzenie Gimnazjum w Przedborzu i tam znalazł zatrudnienie, jako sekretarz. Przynależał do Polskiej Partii Socjalistycznej.

We wrześniu 1945 r. na polecenie byłego dowódcy z okresu okupacji niemieckiej, kpt. Stanisława Sojczyńskiego ps. „Zbigniew”, zostały odnowione kontakty konspiracyjne. „Zbigniew” pod pseudonimem „Warszyca” odtworzył oddziały bojowe teraz pod nazwą Konspiracyjnego Wojska Polskiego (KWP). Wacław Gnoiński objął ponownie funkcję kierownika komórki wywiadu KWP w Przedborzu. Zadanie jego brzmiało:

(…) podawać dane o osobach posiadających broń, którzy trudnią się napadami i ludziach, którzy donoszą do władz bezpieczeństwa o działaczach i członkach tajnych organizacji. To długo czasu panu nie zajmie, będzie pan pośrednio przez (…) meldował na piśmie o ważniejszych wypadkach (…), także o osobach z MO lub UB, które by działały na szkodę naszej organizacji. Otrzyma pan instrukcje, ewentualnie przyjedzie ktoś do niego i wtajemniczy w te sprawy.

Na skutek zdrady KJ już 23 I 1946 r. Urząd Bezpieczeństwa przeprowadził w Przedborzu masowe aresztowania nie tylko członków KWP. W domu Gnoińskich szczęśliwie nie znaleziono żadnych dowodów nielegalnej działalności. Po ciężkim śledztwie, jednak stwierdzono, że Wacław Gnoiński jest winien gromadzenia lub przekazywania na szkodę Państwa Polskiego wiadomości stanowiących tajemnicę państwową, oraz postawiono mu zarzut o działanie z innymi osobami w celu zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego i usunięcia przemocą ustanowionych organów władzy zwierzchniej Narodu.

Na rozprawie w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Łodzi, Gnoiński został skazany na 3 lata więzienia w zawieszeniu na 3 lata. W wyniku rozprawy rewizyjnej Naczelny Sąd Wojskowy w przypadku Gnoińskiego stwierdził nieuzasadnione warunkowe zawieszenie wykonania kary i polecił WSR ponowne rozpatrzenie sprawy. Ten wprawdzie zmniejszył Gnoińskiemu wymiar kary do 2 lat, ale z rygorem bezwzględnego jej wykonania. W uzasadnieniu Sąd przyznał cynicznie, że Gnoiński w zasadzie nic nie przewinił, ale skazany być musi za samą przynależność do nielegalnej organizacji. Wyrok ten uprawomocnił się 31 I 1947 r. Odczuwalny był w tym wyroku, już wówczas dyskutowany w kołach sądowniczych, akt przyszłej amnestii skierowanej głównie do żołnierzy Armii Krajowej. Sędziowie woleli przyjąć postawę konformizmu, niż narazić się przełożonym. Po sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego w dniu 19 stycznia, Sejm faktycznie uchwalił tę decyzję dość szybko – 22 II 1947 r.

Przy tej okazji warto postawić pytanie: z czego mieli się rehabilitować AK-owcy – z przelanej krwi w walce o Polskę? Za to zapełniali więzienia, że wiernie wypełnili obowiązek służenia Ojczyźnie i Narodowi? – Za to wszystko czekała ich amnestia – czyli zapomnienie, przebaczenie win!

Na podstawie Dekretu o amnestii, WSR w Łodzi wydał 1 III 1947 r. postanowienie, w którym Wacławowi Gnoińskiemu darowano wykonanie kary w całości. Zwolniony z więzienia został po 14 miesiącach, 4 IV 1947 r.

Już w maju 1947 r. Gnoińscy z córką Marylą wyprowadzili się z Przedborza do Wrocławia. Wacław podjął tam pracę na stanowisku inspektora ds. stanu prawnego nieruchomości, a Stefania pracę w szkole. W 1967 r. jego córka Maryla – solistka Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” – dla ratowania zdrowia syna, wyemigrowała do USA.

Po zakończeniu pracy zawodowej, Wacław Gnoiński w 1971 r. przystąpił do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. W 1981 r. zmarł na atak serca jego syn Ryszard, a dwa lata później zginęła w wypadku żona Stefania. Wówczas Wacław wyjechał na dłużej do córki do USA. Już od pierwszej swojej wizyty w USA w 1970, pisał interesujące reportaże o urokach Stanów Zjednoczonych do prasy krajowej. Publikował w „Przekroju”, „Gospodyni” i „Polonii”. Od chwili utworzenia w 1991 r., przystąpił do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Szeroko udzielał się w działalności kombatanckiej.

Zmarł 6 XII 1997 r. we Wrocławiu. Pochowany został z honorami na cmentarzu grabiszyńskim. Był odznaczony m.in. Krzyżem „Za Udział w Wojnie 1918-1921” (1991 r.).

IPN Łódź, sygn. Ld 6/7 oraz Sr 203/46; K. Kozakiewicz, Wspomnienia burmistrza miasta Przedborza 1939-1942, mnps; Henryka Sasal–Sadowska, W poszumie lasów koneckich, Kraków-Wrocław 1983; informacje Stefan Symonides; materiały rodzinne i fotografię udostępniła Jadwiga Gnoińska.  

Wojciech Zawadzki