KORENBERG Mieczysław (1918-?) więzień niemieckich obozów koncentracyjnych

Urodził się 6 I 1918 r. w Przedborzu w żydowskiej, bardzo religijnej i ortodoksyjnej rodzinie. Korenbergowie mieszkali w Przedborzu już w XIX w. W 1934 r. Korenberg Mendel Rafał posiadał dom o 4 izbach i sklep przy ul. Mostowej 18, zaś Korenbergowie Szlama i Lejbuś mieszkali pod adresem Częstochowska 44, ale Szlama miał dom o 3 izbach i plac 200 m², a Lejbuś dom o 2 izbach.

Niestety, nie wiemy z której rodziny pochodził Mieczysław. Miał sześcioro rodzeństwa, 2 siostry i 4 braci. Był najmłodszym dzieckiem w rodzinie. Jego ojciec prowadził interes w miasteczku, który następnie przejął najstarszy syn.

Po wybuchu wojny i pojawieniu się wojsk niemieckich w Przedborzu już 2 IX 1939 r., jak większość ludności, schronił się w pobliskich lasach. Po latach wspominał:

Ponieważ obawialiśmy się, Niemców poszliśmy do lasu. Byliśmy tam ze dwa, trzy dni w tym lesie. I nadszedł czas, kiedy wróciliśmy do domu. To miasteczko, było w około 70 procentach spalone, ale nasz dom jeszcze stał. Przedsiębiorstwo też było jeszcze.

Zarządzeniem komisarza miasta (zob.) Hugona Kuniga wszyscy żydowscy mężczyźni od 13 do 50 roku życia, zobowiązani byli do pracy. Mieczysław pracował przy odgruzowywaniu miasta, jak również przy kruszeniu kamienia na Majowej Górze. Niemcy, ze względu na potrzeby wojskowe, zezwolili jego rodzinie na otwarcie zamkniętej fabryczki. Wiosną 1940 r. po utworzeniu w Przedborzu getta dla Żydów, jego rodzina została tam zamknięta. Jednak ze względu na prowadzony warsztat na potrzeby niemieckie, on i jego bliscy –  oznakowani zielonym paskiem obok gwiazdy Dawida – mieli przywilej opuszczania getta. Wspominał:

Esesmanów w mieście nie było. Raz w miesiącu, przyjeżdżali z Radomia i zajmowali się wszystkimi przypadkami, które wymagały ich uwagi. W połowie 1941 r. przyszli do mnie. Podczas przesłuchania na temat naszej działalności [został oskarżony o zabronione słuchanie radia – WZ], oficer SS bezlitośnie mnie pobił. Zemdlałem kilka razy, ale ożywił mnie umieszczając głowę pod pompę wodną i bił mnie ponownie. Moje ciało było czarne od uderzeń. Potem położyli mnie w małej celi. Jeden z polskich strażników znał mnie i zapytał, czy chciałbym napisać do mojej rodziny. „Po prostu zapomnijcie o mnie” – tak napisałem.

Z aresztu w Przedborzu został przewieziony do więzienia w Końskich, a potem dalej do Radomia. Zesłany do obozu koncentracyjnego, do KL Auschwitz przybył 1 IX 1942 r. Oto jak wspominał pierwszy dzień w obozie koncentracyjnym:

(…) oni rozpoczęli od razu od popychania, z Gestapo i SS, i tak w kółko … a kto przeszedł obok nas nie zrobił inaczej, niż bicie, bicie, bicie. I wreszcie doszliśmy do obozu, a potem zobaczyłem ludzi ubranych w pasiaki. Wszyscy widzieliśmy, kapo zaczął nam mówić: „Oto jest Auschwitz”. Powiedziano nam: „Tu nie można długo żyć. Jeśli mieszkasz tu dzień, lub mieszkasz dwa dni, to będzie to wszystko, jak długo tu pożyjecie.”

I ponownie nas gonili, popychali nas, a ja poszedłem, zrobili mi zdjęcia jak w zakładzie karnym. Zabrali moje ubranie, kazali mi je włożyć do torby, gdzie było napisane moje imię. Potem poszliśmy, ogolili nasze głowy, to wszystko przy ciągłym biciu. Bili, gdziekolwiek się nie poszło, na każdym kroku. Potem poszliśmy do dezynfekcji. To była ogromna wielka beczka pełna chloru, woda z chlorem, zanurzano nas tam i oznaczało to: zdezynfekowane. Wtedy to dostaliśmy obozową odzież. Gdziekolwiek, na każdym kroku bicie i bicie.

W ewidencji obozowej został zapisany jako Korenberg Mieczysław, Żyd, ślusarz z Przedborza. Otrzymał numer więźniarski: 62465. Wkrótce przeniesiono go do filii KL Auschwitz-Birkenau zwanej „Jawischowitz” w Jawiszowicach. Tam pracował w kopalni węgla kamiennego, obecnie to kopalnia „Brzeszcze”.

W styczniu 1945 r., uciekając przed ofensywą Armii Czerwonej, Niemcy podjęli ewakuację więźniów KL Auschwitz-Birkenau. Korenberg, jak większość więźniów, został zmuszony do odbycia marszu częściowo pieszo, następnie koleją, do obozu koncentracyjnego KL Buchenwald w Niemczech. Stamtąd trafił do obozu koncentracyjnego KL Theresienstadt  w twierdzy Terezin w Czechosłowacji. Został wyzwolony 3 V 1945 r. przez oddziały Armii Czerwonej.

Pod opieką Czerwonego Krzyża wzmocnił się i wyzdrowiał. Zdecydował się na powrót do Polski. W podróży do Przedborza, zatrzymał się w Radomsku. Od przypadkowo spotkanego Przedborzanina, byłego pracownika fabryczki Korenbergów, usłyszał wstrząsającą historię.

(…) powiedział mi o Przedborzu. Było 12 osób(…) byli ukryci wśród Polaków, nie mówili, że byli Żydami. Oni przeżyli [wojnę]. Zamieszkali [po wyzwoleniu] w jednym domu żydowskim tam w Przedborzu. I jednej nocy Polacy przybyli … Zabili wszystkich 12.

Mieli przygotowane worki, które założyli im na głowy i pozabijali ich siekierami. Tak powiedział mi: „To nie jest zbyt bezpieczne dla Ciebie wrócić do domu”.

Zacząłem płakać. I powiedziałem… do niego… powiedziałem mu w języku polskim… Powiedziałem mu: „Wiesz, że nie pojechałem do Oświęcimia jako Żyd”. To była prawda. Ponieważ byłem zaangażowany, słuchałem zawsze BBC. I powiedziałem do niego: „Poszedłem do Oświęcimia … jak … jak Polak! [w znaczeniu tożsamości obywatelskiej – WZ]. A teraz nie mogę wrócić”… i zacząłem płakać. Jedna kobieta wyszła i zapytała, co się stało… I powiedział jej, co się stało, to powiedziała: „Jeśli chcesz, idź do wielkiego miasta. Przejdź do Warszawy. Przejdź do Łodzi. Ale nie możesz iść do Przedborza”.

I wzięła mnie do domu, a ja przespałem noc i rano poszedłem z powrotem do pociągu. I wróciłem do Pragi, do Czechosłowacji.

[Po wyzwoleniu znalazło się w Przedborzu kilkanaścioro Żydów ocalałych z tragicznej zagłady, którą zgotowali im Niemcy. Było ich w mieście nie więcej, jak 13-15 osób. Ośmioro lub dziewięcioro z nich zamieszkało w kamienicy Wyszyńskiego w Rynku. Najprawdopodobniej 27 V 1945 r. zostali wywiezieni do lasu przez bojówkę Narodowych Sił Zbrojnych z oddziału kpt. „Żbika” i tam wymordowani – zob.: W. Zawadzki, Imienna Lista Ofiar m. Przedborza w II wojnie światowej, Przedbórz-Bydgoszcz 2010, s. 30-31, tam nazwiska zamordowanych.]

W Czechosłowacji nadal leczył się w sanatorium. Podając się za Niemca z Hanoweru, przedostał się do brytyjskiej strefy okupacyjnej Niemiec. Ze swoją żoną Hertą, niemiecką Żydówką, w 1949 r. wyjechali do USA i osiedli w stanie Maryland. Tam, Korenberg Morris przez 38 lat pracował jako kierownik zaopatrzenia hurtowego fabryk. Jego wspomnienia dla zachowania pamięci o Holocauscie, zostały nagrane w 1990 r. przez United States Holocaust Memorial Museum. W ostatnim wywiadzie z Korenbergiem, w sierpniu 2009 r., dziennikarz opisał go:

Kiedy wyciąga rękę na powitanie, jego uścisk jest tak mocny, jak u 40 letniego faceta.

 

W. Zawadzki, Przedborski wrzesień, Obrona i zniszczenie miasta przez Niemców w 1939 r., Bydgoszcz 2004 tegoż: Eroica, Zagłada Żydów przedborskich w latach 1939-1942 tegoż: Imienna Lista Ofiar m. Przedborza w II wojnie światowej, Przedbórz-Bydgoszcz 2010; Wykaz nieruchomości m. Przedborza z 3 II 1934 r., kopia w zbiorach autora; fotografia ze zbiorów Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

http://books.google.pl/bo…gelblum&f=false

http://auschwitz.org/muzeum/informacja-o-wiezniach/

http://www.straty.pl/pl/szukaj-w-bazie

Wojciech Zawadzki