KOŚCIUSZKO Tadeusz (1746-1817) dzieje przedborskiego pomnika Naczelnika

Tadeusz Kościuszko (4 II 1746 Mereczowszczyzna – 15 X 1817 Solura) był żołnierzem i politykiem, Naczelnikiem insurekcji 1794 r. oraz bohaterem walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Zmarł w Szwajcarii. W 1818 r. trumna z jego zabalsamowanym ciałem została sprowadzona do kraju i złożona w krypcie katedry na Wawelu.

W 1820 r. zrodził się pomysł, aby wzorem starożytnych kurhanów, usypać w Krakowie z ziemi i głazów symboliczną mogiłę bohatera. Miała na wieki upamiętnić Jego Czyn i Osobę. Pion i środek kopca stanowiła wysoka jodła ze śląskich lasów. Pierwsze taczki ziemi przywiozły – nie mogło być inaczej – kule armatnie z pola bitwy pod Racławicami. Idea kopca Kościuszki trafiła do szerokich mas społeczeństwa i udział w jego budowie stał się wypełnieniem patriotycznego obowiązku. Jego budowa zajęła 3 lata.

W 1917 r. w końcowym okresie I wojny światowej, gdy niemal każdego dnia rosły szanse na odrodzenie Polski Niepodległej, wręcz koniecznością stawało się skupienie w tym czasie wszystkich sił narodu pod jednym symbolem. I stawał się taki „cud” – 15 X przypadała 100. rocznica śmierci Naczelnika – teraz też z Krakowa popłynął do ludu apel o uczczenie pamięci Kościuszki. Miasta i wsie prześcigały się pomysłami upamiętnień. Przeważały pomniki i rzeczywiście powstało ich sporo, ale i rosły pamiątkowe kopce. Jeszcze dziś można doliczyć się w kraju prawie 30 kopców Kościuszki.

W tych okolicznościach zrodził się przedborski pomnik Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Jest więc on „mieszkańcem miasta” od 1917 r.

Nie sposób dziś ustalić kto i dlaczego rzucił pomysł włączenia Przedborza w nurt ogólnopolskich działań. Powstanie Kościuszkowskie nie wywołało w Przedborzu szczególnych wystąpień, a najbliższa bitwa rozegrała się pod Szczekocinami. Za to w obozie pod pobliskimi Radoszycami 16 XI 1794 r. rozegrał się ostatni akt powstania.  Zadecydowały jednak patriotyczne uczucia inicjatorów: przypomnienie tego bohatera narodowego wobec i przez Przedborzan było tutejszą deklaracją pragnienia wolności i niepodległości. Na posiedzeniu Rady Miasta Przedborza 18 IX 1917 r. zreferował go, już w imieniu komitetu organizacyjnego, (zob.) dr Wiesław Świerczyński. W gronie tego komitetu znaleźli się proboszcz (zob.) ks. Antoni Aksamitowski i aptekarz (zob.) Bolesław Lipiński. Komitet proponował, aby w Ogrodzie Saskim usypać pamiątkowy Kopiec Kościuszki. Było to miejsce nobilitujące i honorowe, wzorowane na znanym warszawskim XVIII-wiecznym założeniu parkowym. Wcześniej plac ten przynależał do „kazarmów”, czyli rosyjskich koszar. Zapewne więc symbolika tego miejsca miała także swoje znaczenie.

Od początku też owe założenie parkowe zwano właśnie Ogrodem Saskim. Od wschodu otwierał się zeń piękny krajobraz nadpiliczny, z widokiem na układający się na łagodnym zboczu wzgórza stary Przedbórz, z wyniosłą kulminacją kościoła św. Aleksego. Na zachodzie park zamknięto szpalerem strzelistych topoli. W projekcie ogrodu wytyczono aleję główną, obwodowe i łączące. Wszystkie oczyszczone z chwastów, wysypano cienką warstwą piasku, ubito i wyrównano. Trawniki obsadzono wieloma odmianami drzew liściastych (jesiony, klony, wiązy, brzozy, dęby, lipy, graby, robinie), iglastych (sosny i srebrne świerki) i krzewów ozdobnych (m.in. róże). Rozstawione ławki sprawiły, iż Przedborzanie szybko zaakceptowali ogród jako powszechne, ale i prestiżowe miejsce wypoczynku „towarzystwa”. Żydzi zażywali przechadzek po ogrodowych alejach przeważnie w sobotnie popołudnia. Alejki były zatłoczone do tego stopnia, że trudno się było przecisnąć. Z kolei Polacy odwiedzali ogród w niedziele.

Projekt umiejscowienia Kopca Kościuszki przy końcu głównej alei ogrodu doskonale więc wpisywał się w jego ideę. Rada wyraziła zgodę i prace zostały niezwłocznie podjęte. W okresie trwającej jeszcze wojny, braku pieniądza, zastoju handlu i bezrobocia, niemal bezinwestycyjne usypanie kopca mogło wydawać się sprawą łatwą i prostą. Poczęto więc od razu gromadzić ziemię od darczyńców.

Jednak nie było szans, by kopiec był gotowy na rocznicę śmierci bohatera, tj. 15 X 1917 r. Za to na pewno w przeddzień rocznicy, w niedzielę 14 X odbył się „wieczorek kościuszkowski” w sali widowiskowej u Michała Abramsona (zob. Abramsohn Szlojme), w pobliskich „kazarmach”. „Patrz Kościuszko na nas z nieba…”– recytował syn aptekarza (zob.) Zdzisław Lipiński, a w programie muzycznym znalazły się m.in. „O gwiazdeczko, coś błyszczała” piękna romantyczna pieśń Wiktoryna Zielińskiego, „Kozak” Stanisława Moniuszki i pieśń, prawie hymn „Z dymem pożarów”; przygrywały skrzypce I i II, flet i cytra. Była też kwesta na kopiec, a darczyńcami Polacy i Żydzi. Pewnie wówczas położono akt erekcyjny pod usypanie kopca, może i jakieś pamiątki…

Nie jest pewne, choć prawdopodobne, iż były już wtedy gotowe kamienie wieńczące kopiec: spłaszczona kostka z napisem: „Rodacy Przedborza”, służąca za podstawę szczuplejszego, wydłużonego prostopadłościanu z dedykacją: „Tadeuszowi KOŚCIUSZCE w 100-letnią rocznicę śmierci 15 X 1917 roku”. To na nim miało w przyszłości stanąć popiersie bohatera. Elementy te wykonał w piaskowcu miejscowy kamieniarz Antoni Paruzel.

Dopiero z wiosną 1918 r., bo jesienią prace przerwała pogoda, zrodził się pomysł wymurowania wewnętrznej konstrukcji kopca. Miałaby ona zapobiegać osuwaniu się ziemi na skutek działania sił przyrody, ale też zapewnić mu ładny regularny kształt. Ktoś jednak podsunął członkom komitetu pięknie wydaną przez Franciszka Bondego we Wiedniu w 1909 r. książkę Kazimierza Bartoszewicza „Dzieje Insurekcji Kościuszkowskiej”. Ta cenna publikacja zawierała ilustrację przedstawiającą pomnik Kościuszki w amerykańskiej twierdzy West Piont nad rzeką Hudson, którą to Polak ufortyfikował. Dziś już nie sposób ustalić, kiedy ta inspiracja nastąpiła, przed –  czy po – 18 I 1918 r.? Wtedy to bowiem amerykański prezydent Woodrow Wilson ogłosił słynną deklarację na temat zawarcia pokoju światowego, która w 13. punkcie przewidywała odtworzenie niepodległej Polski. Czy zadecydowały proamerykańskie sympatie Przedborzan, czy zwyczajna megalomania, ale pomysł został przyjęty.

Klasycyzująca budowla w przedborskim Ogrodzie Saskim… to musiało wpływać na wyobraźnię. Ostrosłup ścięty o podstawie kwadratu i wysokości ok. 2,5 m mógł powstać z kamieni polnych, spojonych z wykorzystaniem rumoszu przedborskiego piaskowca. Na tle drzew – piękne proporcje.

O ile zgromadzenie kamieni nie było trudne, to pozyskanie funduszów na materiały budowlane i zapłatę murarzy w tych warunkach, z pewnością nie było łatwą sprawą. To wszystko musiało trwać czas jakiś, zatem do murarki pomnika zabrano się najwcześniej wiosną 1918 r. Ziemią wypełniono wnętrze cokołu.

Gdy ten był gotowy okazało się, że przygotowane już elementy pomnika, który miał stanąć na kopcu, są zbyt małe i giną na tle kamiennego cokołu.  Wymurowano więc na nim węższy, otynkowany blok podstawy ok. 80 cm wysokości. Dołożono też redukcyjną kostkę piaskowca. Na tej podbudowie ustawiono wcześniej przygotowane elementy. Wyżej, wzorem z West Point, stanęła jeszcze ok. 2-metrowa kolumna o zgrabnej bazie i pięknej głowicy. Wszystkie te elementy wykonał z piaskowca Antoni Paruzel. On też wyraził gotowość wyrzeźbienia popiersia Kościuszki. Jednak jako dzieło bardziej kosztowne, decyzję odłożono w czasie. Zadanie było więc wykonane. Podobnie w West Point, początkowo także nie postawiono rzeźby bohatera. Dopiero później na kolumnie stanęła rzeźba Kościuszki w pełnej postaci.

Pomnik zyskiwał akceptację wraz z rosnącą popularnością Ogrodu Saskiego. W towarzyskich rozmowach popularny stawał się pogląd o konieczności dostawienia na kolumnę popiersia Kościuszki. Jednak okres walk o granice i niepodległość Państwa Polskiego lat 1919-21, nie sprzyjał powodzeniu inicjatyw społecznych. Dlatego też i dokończenie budowy pomnika zawisło na kilka lat. Dopiero 31 VIII 1925 r. Rada Miejska zadecydowała o ujęciu w planie budżetowym na r. 1926 kwoty 250 zł na zakup popiersia Naczelnika. Warto wspomnieć, że wówczas połowę głosów w Radzie Miejskiej posiadali Żydzi. Brakuje jednak pewnej wiedzy, kto był autorem popiersia. Wg niepotwierdzonej informacji wykonał je Antoni Paruzel. Wg innej, popiersie zakupiono u kamieniarza w Żarnowie. Fakt, na 110. rocznicę śmierci Kościuszki w 1927 r. był już pomnik kompletny.

Jego uroda mimo wszystko nie zadowalała włodarzy miasta, bo na 120. rocznicę śmierci postanowiono przebudować go ponownie. Burmistrz (zob.) Konstanty Kozakiewicz był człowiekiem o sprawdzonych już także uzdolnieniach plastycznych. On to zdecydował wyraźnie „odchudzić” cokół wzdłuż boków górnej „dostawki” w dół, z niewielkim rozszerzeniem ku ziemi.

Trzeba przyznać, że pomnik zyskał na sylwecie. Była lżejsza, smuklejsza, choć nieco dziwna: dolny cokół był nadal z kamieni polnych, nad nim otynkowana nadstawka, na niej dopiero piaskowcowe prostopadłościany z tekstem, kolumna i popiersie. Głazy z rozbiórki zaległy klomb wokół pomnika i w takim stanie pomnik Kościuszki zastała wojna w 1939 r.

Już 2 IX 1939 r. o godz. 18-ej do Przedborza od strony Wielgomłyn wkroczył niemiecki patrol rozpoznawczy na motocyklach i samochodach pancernych. Padli pierwsi zabici i ranni mieszkańcy. Niemców wpierw próbowali zatrzymać policjanci. W bezpośrednim sąsiedztwie parku, na moście trwała walka przez kilka godzin, po których najeźdźcy wycofali się. 3 IX wróg ponownie wkroczył do miasta z większymi siłami. Obrony miasta w tej samej okolicy podjęli nieliczni żołnierze WP (zob. ppor. Czesław Żółtak) z udziałem miejscowych ochotników (zob. Władysław Chudy s. Jana). Miasto płonęło od ognia z czołgów i transporterów. Wróg po próbie złamania oporu obrońców, znów opuścił miasto. Rano 4 IX obronę miasta podjął Oddział Wydzielony 76. Lidzkiego Pułku Piechoty pod dowództwem (zob.) kpt. Stefana Sopoćki. Pod pomnikiem Naczelnika zajęła stanowisko ogniowe drużyna kpr. Antoniego Gorzuli z 1 ckm-em. Nocą 4/5 IX niemiecka kolumna samochodów zamierzała wjechać do miasta. Podstępnie, na czele kolumny z saperskimi pontonami do budowy mostu jechały auta z Czerwonym Krzyżem. Kpr. Gorzula zatrzymał Niemców ogniem z ckm-u spod pomnika. Tego dnia jednak wróg wkroczył od południa ul. Krakowską i po walkach w Rynku, żołnierze polscy oddali miasto. Niemcy w odwecie poniesionych strat spalili ponad 60% miasta.

Pomnik przetrwał wojnę, m.in. w 1942 r. był świadkiem zbrodniczej likwidacji pobliskiego getta żydowskiego. Do obozu zagłady w Treblince Niemcy wywieźli i tam zamordowali ok. 4500 przedborskich Żydów.

Dopiero po wyzwoleniu odnotowano, że fragmenty pomnika częściowo zniszczone leżały obok cokołu. Zniszczenia nastąpiły  w toku walk 16 I 1945 r. Stał on bowiem na linii umocnień niemieckiej pozycji fortyfikacyjnej „Merkur”, zbudowanej wzdłuż Pilicy w 1944 r. i był świadkiem wymiany ognia między Wehrmachtem i Armią Czerwoną. Skutkiem ognia artyleryjskiego legło także kilka drzew. Spłonęła również przystań kajakowa z 1938 r.

Odbudowa pomnika odwlekała się przez kilka powojennych lat z powodu pustki w miejskiej kasie. Nie pomogły nawet państwowe obchody 200. rocznicy urodzin bohatera, ogłoszone Rokiem Kościuszkowskim w 1946 r.

Skutecznie wyremontowali go dopiero w 1952 r. rzemieślnicy przedborscy. Na otynkowanym w całości cokole, na płycie kamiennej podstawy wykuto napis: „Wyremontowali rzem.[-mieślnicy] m. Przedborza 1952 r.”. Na nim stanęły dwa ocalałe bloki z tekstami fundacyjnymi i popiersiem Tadeusza Kościuszki. Prace kamieniarskie wykonał syn Antoniego, (zob.) Stefan Paruzel. Teren wokół pomnika uprzątnięto i okolono murowanym fundamentem na planie kwadratu. W narożnikach i przed pomnikiem stanęły murowane, ładnie wykończone metrowe, obielone słupy ogrodzeniowe, a pomiędzy nimi drewniane płoty. Wokół pomnika posadzono kwiaty.

W okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zmieniło się „towarzystwo” i nazwa Ogród Saski została zastąpiona pospolitą nazwą „parku”. Cieszył się on nadal dużą popularnością i w letnie dni niekiedy trudno było znaleźć wolną ławkę. Odbywały się tutaj m.in. „zabawy ludowe”, których władza nie skąpiła obywatelom, szczególnie z okazji świąt państwowych 1 Maja i 22 Lipca. Na te potrzeby wylano nawet betonowy krąg taneczny. Pod koniec lat 50-tych w miejscu spalonej przystani kajakowej postawiono duży, piękny obiekt stanicy kajakowej PTTK.  Nieco później na skwerze za pomnikiem Kościuszki stanęły jeszcze domki campingowe, przez wiele lat cieszące się znacznym obłożeniem. Sława miejsca więc rosła w miarę upływu czasu. Taki stan rzeczy utrzymywał się do końca PRL-u.

Po odzyskaniu pełnej niepodległości w 1989 r. pomnik Kościuszki „poszedł” w odstawkę. Zaniedbywany coraz bardziej park ulegał stopniowej degradacji, a chuligani kilkakrotnie zrzucali popiersie bohatera z piedestału. Domki campingowe zlikwidowano, a stanica wodna ponownie spłonęła. Jeszcze w 1993 r. podjęto próbę naprawy pomnika. Zlikwidowano murek płotu, a otoczenie wyłożono modnym wtedy polbrukiem, po czym wszystko szybko wróciło do stanu poprzedniego.

W 2006 r. przygotowano program rewitalizacji parku i pomnika, który wraz ze zmianą osoby burmistrza został zaniechany.

Przez kilkanaście lat stan pomnika i jego zaśmiecone otoczenie w centralnej części miasteczka budziły niesmak i wstyd mieszkańców. Władze nie umiały wykorzystać ani dobrodziejstwa rzeki, ani walorów parku. Krążył gdzieś nawet pomysł, aby pomnik Kościuszki „dla wygody” przenieść bliżej ulicy Mostowej. Podczas oficjalnych przemarszów z okazji świąt państwowych od pomnika Partyzantów do pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego, władze miasteczka wstydliwie omijały pomnik Naczelnika.

Wskutek wielu głosów krytyki i dopominania się o przywrócenie dawnej świetności Ogrodu Saskiego dopiero w 2016 r. dokonano – zdaniem wielu: kontrowersyjnej – rewaloryzacji parku i pomnika. Obecny stan głównego fragmentu pomnika prezentuje załączona fotografia.

Wykorzystano autorski artykuł „Patrz Kościuszko na nas z nieba” m.in. opublikowany 24 III 2014 r. na stronie:  http://www.przedborz.com.pl/. Fotografia – Wiesław Domagała.

Wojciech Zawadzki