j. krlKRÓL Józef (1893-1979) urzędnik

Urodził się 14 VIII 1893 r. we wsi Wąsosz, gmina Duraczów, pow. konecki w rodzinie małorolnego chłopa Andrzeja i Florentyny, posiadających 6-morgowe gospodarstwo. Po ukończeniu szkoły gminnej w Czarnej, która była wówczas 4-klasowa, został oddany do nauki tokarza metalowego w „Fabryce Maszyn Pomocniczych A.Bucelski” w Czarnej.

Po ukończeniu nauki zawodu rozpoczął pracę jako samodzielny tokarz w tej fabryce. Dobre opanowanie zawodu i niezłe zarobki umożliwiły mu opłacenie korepetycji i dalszą naukę. Uczyć się chciał i miał niezłe wyniki w tej dziedzinie. Upór i konsekwencja w dążeniu do celu umożliwiły mu opanowanie zawodu nauczyciela i przystąpienie do złożenia eksternistycznego egzaminu w seminarium nauczycielskim we Łęczycy w 1914 r. Przez kilka lat pracował w szkołach w Przyłogach i Stadnickiej Woli w pow. koneckim. Następnie przeszedł do pracy w administracji samorządowej.

Rozpoczynał od pracy w gminie, a następnie w Urzędzie Skarbowym na różnych stanowiskach: referenta, sekwestratora, inkasenta, kasjera itp. W 1929 r. przeniósł się do pracy w Magistracie m. Przedborza. Zamieszkał w narożnej kamienicy ul. Kielecka/Pocztowa. Przez wiele lat był kasjerem, człowiekiem o kryształowej uczciwości, która przeszła do historii miasta.

Otóż, po wybuchu wojny: przewidujący burmistrz już 2 IX [1939 r.], podczas napadu niemieckiego na Przedbórz, polecił kasjerowi Józefowi Królowi, aby zabrał gotówkę z kasy miejskiej i przechował u siebie. Było jej ok. 4 tys. zł. Kasjer zwrócił pieniądze do kasy po powrocie z wojennej tułaczki w dniu 3 X [1939 r.].

Później był rachmistrzem (odpowiednik skarbnika miasta) i sekretarzem Prezydium Zarządu Miejskiego. W 1953 r. w okresie nasilającego się terroru stalinowskiego złożył rezygnację ze stanowiska sekretarza. Zostało to potraktowane przez władze powiatowe w Końskich represyjnie, jako rezygnacja z pracy, a nie funkcji. Był człowiekiem prawym, uczciwym i wrażliwym na krzywdę społeczną i piękno polskiej ziemi – wspominał jego syn Zdzisław. Po kilku miesiącach bezczynności i wygranym procesie sądowym o bezprawne zwolnienie, został wyznaczony kierownikiem młyna w Przedborzu. Na tym stanowisku pracował do 1955 r. Wtedy objął stanowisko kierownika Kina „Przodownik”. Na tym stanowisku przepracował kolejne trzy lata do emerytury.

Z tą chwilą znalazł więcej czasu na pracę społeczną, którą zawsze lubił. Był radnym, przewodniczącym Komisji Budżetu i Finansów. Zasiadał we władzach Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” oraz Ochotniczej Straży Pożarnej, Związku Emerytów i Rencistów. Sprawował obowiązki opiekuna społecznego i pełnił jeszcze szereg innych funkcji społecznych. Pamiętam tego pana jako emeryta, który spacerował po Przedborzu z laseczką, używając jej w charakterystyczny sposób, t.j. tak, jakby podrywał ją do przodu, a później się na niej podpierał. Odnosiłem zawsze wrażenie, że ta laska nie jest mu potrzebna, że używa jej, jak dzisiaj byśmy powiedzieli, dla szpanu – napisał Alfred Gotartowski. – Wzrostu był niskiego i miał sumiaste, białe wąsy.

Zmarł 9 XII 1979 r. w wieku 86 lat i spoczął na przedborskim cmentarzu.

Zdzisław Król, Biogram Józefa Króla; K. Kozakiewicz, Wspomnienia burmistrza Przedborza 1939-1942, mnps; Wspomnienia Jadwigi Zielińskiej; W. Zawadzki, Przedborski wrzesień, Bydgoszcz 2004; T. Gicgier, Zaczęło się od legendy, Łódź 1968; fot. ze zbiorów Jana Słoniewskiego.

Wojciech Zawadzki