[w:] Zbiór dokumentów małopolskich z lat 1211-1400, oprac. Kuraś Stanisław, Sułkowska-Kurasiowa Irena, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1969, dokument nr 930

 

Tekst w języku polskim:

W imię Pańskie. Amen.

Ponieważ zarządzenia i polecenia Naszych poprzedników winniśmy łaskawie wypełniać, aby także przez to, co czynimy, następcom Naszym pozostawić przykład skwapliwego działania i aby jeszcze bardziej stało się jawnym to, iż dzieje toczą się w sposób rozumny, zgodny z prawem i uporządkowany, My, Kazimierz, z Bożej łaski Król Polski, wszystkim, tak obecnym jak i potomnym, do których niniejsze pismo dotrze, jednoznacznie wiadomym czynimy i publicznie oświadczamy, że prześwietny władca Władysław, pobożnej pamięci król tego królestwa, ojciec Nasz, w ostatnich chwilach życia, choć chory na ciele, ale całkowicie zdrowy na umyśle, zwoławszy w tym celu swych wielmożów, pod obowiązkiem synowskiego posłuszeństwa i odwoławszy się do Boskiego sądu, zlecił Nam szczególnie między innymi to, aby jak najszybciej ziemia kujawska i miasto Brzezie z rąk Krzyżaków pod Naszą władzę wróciło, i abyśmy własności dziedziczne synów komesa Stanisława, niegdyś dziedzica na Brzeziu – a mianowicie: Jakuba, kanclerza sieradzkiego, Piotra, prepozyta św. Floriana i Jana, oraz synów szlachetnej pamięci Dominika – Falisława, Świętosława i Jakuba, zwane Falbórz, obok miasta Brzezia położone, które on niesłusznie sobie przyznał, bez sprzeciwu oddali, albo też musieli za nie dokonać zamiany godnej i równoważnej, na rzecz synów wspomnianych wyżej Stanisława i Dominika, jako że na mocy słusznego osądu przodków wydaje się, iż postępuje niegodnie i w jakiś sposób  pozbawia się dziedzicznego następstwa ten, kto waży lekce posłuszeństwo wobec słusznych ojcowskich nalegań i uporczywie je zaniedbuje.

Pragnąc przeto z wszelką gorliwością dochować posłuszeństwa rozkazom Naszego czcigodnego ojca, jako że wiąże Nas obowiązek płynący z następstwa i z danego przyrzeczenia, a zarazem przychylając się do zasług Naszych wiernych panów, wyżej wymienionych Jakuba i Piotra, posiadłości Nasze zwane pospolicie Bobrownik, nad rzeką Pilicą i Stanowiska, w pobliżu tejże rzeki leżące, w ziemi sandomierskiej, wspomnianym synom Stanisława i Dominika, i ich następcom w osobach przedtem wymienionych panów Jakuba i Piotra, ze wszystkimi zyskami, dochodami, prowentami, polami, lasami, łąkami, borami, barciami, rzekami lub rzeką, na mocy prawa posiadania, jakim je teraz dzierżymy, nadajemy tytułem wiecznego posiadania, na zasadzie zamiany, by je nieodwołalnie na zawsze mieli w posiadaniu. Dajemy im także pełną i całkowitą możność darowania wspomnianych posiadłości, ich sprzedawania, zamiany lub też pozbycia się w inny sposób wedle woli własnej lub ich następców. Odwołujemy wszelkie nadania dotyczące wspomnianych posiadłości komukolwiek i kiedykolwiek uczynione, których nie uznajemy, oraz unieważniamy i odwołujemy całkowicie jakiekolwiek poręczenie i przywilej, jeśliby takie istniały. A ponieważ prawo Nasze, które mieliśmy we wspomnianych wsiach i posiadłościach, przenieśliśmy wraz ze wsiami na zasadzie prawa dziedzicznego na wyżej wspomnianych, chcemy, aby nieruchomości wraz z prawem do nich i z beneficjum przeszły na wspomnianych posesorów, aby w sprawach wielkich i małych, kryminalnych i cywilnych oraz zagrożonych śmiercią, to jest w sprawach o zabójstwo, obcięcie ręki lub rąk, jednego lub więcej członków ciała, czy o inne jakiekolwiek wykroczenia, kiedykolwiek będą one rozstrzygane, kmiecie i mieszkańcy wspomnianych wyżej posiadłości nie byli wzywani ani zobowiązani do odpowiadania przed sądem któregoś z wojewodów, kasztelanów, sędziów, podsędków i jakichkolwiek urzędników. Wobec Nas jednak, gdy zostaną wezwani pismem opatrzonym Naszą pieczęcią, przesłuchiwani będą odpowiadać według prawa niemieckiego, to jest prawa średzkiego. Ponadto chcąc okazać Naszym wiernym specjalną łaskę, postanowiliśmy, że z okazji pokazania i czytania niniejszego przywileju wobec jakiegokolwiek osoby będą mieć prawo do jednego fertona[1] groszy zwykłych, ale nie więcej.

Na świadectwo tego wszystkiego i dla większej oczywistości niniejsze pismo nakazaliśmy potwierdzić opatrując je Naszą pieczęcią.

Działo się w Krakowie, w środę, w wigilię Wniebowstąpienia Pańskiego, roku 1344, w obecności: Spicimira kasztelana krakowskiego, Imrama wojewody krakowskiego, Piotra kasztelana sandomierskiego, Andrzeja kasztelana wiślickiego, Jana sędziego krakowskiego, Jana łowczego krakowskiego, Henryka podkomorzego sandomierskiego i wielu godnych wiary itd.

Tłumaczył z łaciny ks. Tadeusz Gacia

 

[1] Ferton inaczej wiardunek, ze staroniemieckiego Vierdung, oznacza czwartą część grzywny, że zaś grzywna liczalna miała w Polsce groszy 48, ferton zatem czyli wiardunek oznaczał groszy 12. U nas wiardunek, lubo często wspominany, gdy mowa o karach sądowych lub podatkach, był jednak tylko monetą liczalną. W Szwecyi, Kurlandyi i Inflantach istniał rzeczywiście i dlatego za wielkorządztwa Chodkiewicza w Inflantach, Zygmunt August upoważnił Jakóba Hincza i Walentego Iberfelda do wybijania fertonów czyli wiardunków. Istnieją tylko z r. 1673, bite po 72 sztuk z grzywny krakowskiej piątej próby, szły po 9 szelągów inflanckich, czyli 1½ grosza stopy litewskiej. https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia_staropolska/Ferton