e_kucharskiKUCHARSKI Eugeniusz Bonifacy (1906-1977) markiz

Urodził się w r. 1906 w Grabowcu koło Iłży, gdzie jego ojciec Wincenty był organistą.

Wincenty Kucharski był rodowitym przedborzaninem. Urodził się w 1880 r. Wiadomo, że jedna z jego sióstr Apolonia, wyszła za mąż za Józefa Duńskiego, z którym miała synów: Juliana (ojciec: Anny zamęż. Kaczkowskiej, Jadwigi Zielińskiej, Janiny Teodorowicz, Heleny Zawadzkiej i Kazimierza Duńskiego), Franciszka, Edwarda (jego syn zob.: Marian), Aleksego (ojciec: Czesława, Tadeusza, Ryszarda i Janiny Marchlewicz), Ignacego i Józefy Krzesińskiej. Druga z sióstr Kucharskiego, Marianna, wyszła za Boczkowskiego, z którego to małżeństwa pochodzą Joanna zamężna Zbysz, Edward, Julian i Stefan.

Wincenty Kucharski był najpierw organistą w przedborskim kościele, później pracował w parafiach Sienno i Grabowiec. Tam też ostatecznie osiadła jego rodzina, a Eugeniusz spędził dzieciństwo i pobierał pierwsze nauki szkolne. Około r. 1927 wyjechał z Polski na studia inżynierskie do Liége w Belgii.

O swojej karierze zawodowej wspominał po latach: W 1932 r. zostałem profesorem w Wyższej Szkole Samochodowej w Brukseli. Uczelnia dość często wysyłała mnie do asystowania przy egzaminach na prawo jazdy. W tych czasach nie było ono jeszcze dokumentem obowiązkowym. Właśnie w czasie tych podróży zrodziła się myśl o założeniu szkoły korespondencyjnej. Zamiast tracić czas na dojazdy, można przecież siedzieć w Brukseli i tylko korespondować z uczniami. Ale nauka jazdy poprzez korespondencję byłaby rzeczą raczej trudną. Mając w kieszeni 500 franków belgijskich przeznaczyłem je w całości na reklamę nieistniejącej jeszcze szkoły. Już pierwszego dnia 36 studentów wpłaciło mi 4.000 franków. Mogłem wynająć lokal i zaangażować profesorów. Po roku miałem 4 tysiące słuchaczy i punktu konsultacyjne w większych miastach belgijskich i północnej Francji.

Po dwóch latach istnienia szkoły w Brukseli w tak świetnym rozkwicie, w 1936 r. Kucharski przeniósł się do Paryża. Założył tam, podobną jak w Brukseli, Wyższą Zawodową Szkołę Radiotechniki. Radiotechnika, telekomunikacja nie były wtedy jeszcze tak znane, jak dziś a i sprzęt był daleki od obecnego poziomu. Zgłoszenia do tej pierwszej w świecie radiotechnicznej szkoły korespondencyjnej nadchodziły ze wszystkich kontynentów. Kształcił radiotechników, majstrów, podinżynierów i inżynierów z Francji i krajów frankońskich: Konga, Indochin, Afryki Północnej. W chwili wybuchu wojny w 1939 r., w jego szkole było zapisanych 14 tysięcy studentów z Europy, Afryki i Azji. To niesłychane wprost powodzenie szkoły Kucharskiego polegało na świetnym pomyśle: student otrzymywał nie tylko skrypty i zadania, ale równocześnie i paczkę z narzędziami i częściami radiowymi. Co miesiąc dostawał kolejną paczkę z częściami, by móc samodzielnie zmontować aparat radiowy lampowy a później tranzystorowy, adapter i telewizor. Zmontowany aparat stanowił własność studenta. Wszystko było tak skalkulowane, aby opłaciło się szkole. Nie posiadała ona ani jednej sali wykładowej, a tylko duże pokoje dla maszynistek piszących na maszynach. Prowadziła kartoteki wszystkich studentów. Miała też własną drukarnię, gdzie drukowano skrypty. Po wojnie, wznowiła działalność w 1945 r. pod nazwą: „L`Ecole Professionelle Superieure”. Studenci, po zdaniu egzaminu przed komisją państwową otrzymywali nawet dyplomy inżynierskie. W latach 60-tych inż. Kucharski podawał, że wykształcił już ponad 40 tysięcy radiotechników i elektroników. Szkoła dała mu więc sposób na życie, mnóstwo satysfakcji także i tej materialnej.

Kucharski zmieniając mieszkania na domy, rezydencje, pałace oraz stając się kolekcjonerem obrazów, mebli i cennych zabytków, poloniców, umacniał swą pozycję w społeczeństwie francuskim. Był znanym mecenasem sztuki. W 1960 r. kupił sobie w Paryżu tytuł markiza (pośredni miedzy hrabią a księciem), bo tego wymagała jego pozycja społeczna. Korespondent „Przekroju” Leszek Konarski pisał m.in. tak:

Zamek markiza Kucharskiego wznosi się w modnej miejscowości Royan-Pontaillac nad Oceanem Atlantyckim. Tam markiz wraz z żoną i córką spędza miesiące letnie. Jesienią przenosi się do swej paryskiej rezydencji.

Z rodziną w Przedborzu nawiązał kontakt w latach 50-tych, za pośrednictwem proboszcza ks. Władysława Nowakowskiego. Przyjechał z żoną i córką do Przedborza z wizytą latem 1957 r. Zamieszkali na plebanii. Odwiedzili całą rodzinę, która zebrała się na wspólnym przyjęciu. Następnego dnia proboszcz odprawił mszę św. dla całej rodziny. Po wyjeździe utrzymywał kontakty rodzinne do swej śmierci.

W 1958 r. ofiarował przedborskiemu kościołowi cenny, okazały obraz znakomitego włoskiego malarza doby baroku Francesco Albaniego (1578-1660) „S-te Marie-Madeleine” z tabliczką o treści „Dla pamięci mojego Ojca Wincentego, urodzonego w Przedborzu w 1870 roku, inżynier Eugeniusz Kucharski, Paryż 1958 r.” Drugą częścią tego daru był ornat kimonowy.

Przez ostatnie 10 lat nie doglądał szkoły. Szła wg swojego, dobrze ustawionego mechanizmu. Kucharski zajmował się za to wyszukiwaniem i zakupem poloniców. Mówił: sprawia mi wielką przyjemność to, że mogę dać mojej ojczyźnie ogołoconej przez wojny i zniszczenia jej skarbów kultury – pamiątki, dowody, świadectwa wielkości jej dziejów… Posiadał w swojej kolekcji wiele znakomitych zabytków, m.in. kompletną zbroję króla polskiego Henryka Walezjusza, salon księcia Murata, unikatowe monety ze słynnej kolekcji króla Faruka. Największą jednak wartość artystyczną i materialną spośród jego zbiorów, miał złoty łańcuch Orderu Złotego Runa o wadze 1 kg złota, jeden z 25 istniejących w muzeach lub kolekcjach prywatnych. Jako, że w młodości uprawiał szermierkę szczególnym sentymentem też darzył polskich szermierzy: szablistów, florecistów i szpadzistów, których zaopatrywał w sprzęt sportowy wysokiej klasy.

Przedborzanin (zob.:) Zdzisław Władysław Lipiński inicjator upamiętnienia aktu nadania praw miejskich Łodzi w Przedborzu, zaprosił markiza na przedborskie uroczystości w dniach 27-29 VII 1973 r. Jednak Eugeniusz Kucharski miał inne plany i nie zdołał przyjechać. Zamierzał jeszcze w l. 1974-76 za pośrednictwem Z. W. Lipińskiego ofiarować przedborskiej świątyni „niezwykle piękny” żyrandol, lecz daru tego już nie zdołał urzeczywistnić.

Zmarł 25 X 1977 r. na serce w Royan-Pontaillac, pochowany został w Paryżu 29 X 1977 r. na największym i najsławniejszym cmentarzu Pere Lachaise.

Za zasługi dla kultury polskiej, Rada Państwa w 1975 r. odznaczyła go Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta.

Dary markiza Eugeniusza Kucharskiego (oprac. Z. W. Lipiński):

  • kościołowi w Siennie przekazał złotą monstrancję, naczynia liturgiczne i dzwon z XVI w.,
  • kościołowi w Przedborzu obraz Albaniego i ornat kimonowy;

Dary na Zamek Królewski w Warszawie w l. 1971 i 1976:

  • portret niedoszłego Ludwika XVII, syna Ludwika XV i Marii Antoniny, córki króla polskiego Stanisława Leszczyńskiego, namalowany przez Aleksandra Kucharskiego, nadwornego malarza króla Francji Ludwika XVI,

  • portret siostry króla Madame Royale. Oba te portrety były własnością muzeum Carnavalet. Markiz śledził ich losy, a kiedy muzeum wystawiło obrazy na sprzedaż, on je kupił, każdy po 20 tys. $,

  • portret Marii Leszczyńskiej, autorstwa znanego malarza XVIII w., Natiera,

  • portret Augusta Kucharskiego szwoleżera w gwardii Napoleona,

  • lanca szwoleżerska taka sama, jak na w/w portrecie,

  • portret Małgorzaty orleańskiej, księżnej Czartoryskiej, namalowany przez Leopolda Horowitza,

  • pianino Pleyela z 1812 r. bogato zdobione złoconymi brązami,

  • popiersie Napoleona z marmuru karraryjskiego, autor: Antonio Canova z postumentem mahoniowym szer. 120 cm, bogato zdobionym brązami,

  • rzeźba „Eros i Psyche”, wym. 60×75 cm, marmur z Carrary, waga ok. 100 kg, autor: Antonio Canova,

  • biurko króla Stanisława Leszczyńskiego, waga 600 kg.

Relacje Jadwigi Zielińskiej i Heleny Zawadzkiej; 0pracowania Z. W. Lipińskiego o rodzinie Kucharskich i markizie inżynierze Eugeniuszu Kucharskim, Łódź wrzesień 1989, kopie; inne materiały i fotografie autora.

Wojciech Zawadzki