majewski_janMAJEWSKI Jan (1896 – 1940) Katyńczyk

Urodził się 17 XI 1896 r., w rodzinie Wojciecha i Józefy zamieszkałych w Końskich. Uczestniczył w wojnie polsko-sowieckiej w 1920 r. Po wojnie wstąpił do Policji Państwowej. Ukończył Szkołę dla Szeregowych Policji Państwowej w Mostach Wielkich pow. Żółkiew.

Początkowo pełnił służbę na posterunku w Przedborzu. W 1931 r. rozegrała się historia z jego udziałem, o której szeroko pisała ówczesna prasa:

(…) w Wielgomłynach dokonano napadu na listonosza Młyńczyka, któremu złoczyńca odebrał torbę zawierającą pieniądze i listy do adresatów. Policja zrządziła pościg, w wyniku którego natrafiła na nową zbrodnię bandyty, a mianowicie: w ubiegły piątek do mieszkania Janka Malca, handlarza drzewem w Przedborzu, zgłosił się jakiś interesant, wyrażając chęć osobistego zobaczenia się z Malcem, a dowiedziawszy się, od żony kupca, o chwilowej nieobecności tegoż, oświadczył że zaczeka. Kiedy Malcowa, nic nie podejrzewając, spokojnie zajęła się swoimi sprawami gospodarskiemi, osobnik ten znienacka zadał jej cios młotkiem w tył głowy, po którym kobieta zwaliła się na ziemię. Zbrodniarz obawiając się alarmu z jej strony, rzucił się na swą ofiarę, podrzynając jej gardło nożem. Po dokonaniu tej straszliwej zbrodni bandyta rozbił kasę, której znajdowały się pieniądze, przygotowane na wypłatę robotnikom i począł je zabierać. W tym czasie powrócił do domu nieobecny Malc i nie mogąc dostać się do mieszkania, zajrzał przez okno i zobaczył przerażający widok: na podłodze w kałuży krwi leżała jego żona, a jakiś nieznany osobnik z rozbitej kasy wybierał pieniądze. Śmiertelnie przerażony Malc nieludzkim krzykiem zaalarmował sąsiadów i razem z nimi chciał zamknąć odwrót bandycie, lecz tenże widząc się w pułapce, skierował rewolwer w stronę Malca, dając kilka strzałów, które na szczęście nikogo nie trafiły, poczem rzucił się do ucieczki, ostrzeliwując się gęsto.

W pogoni za uciekającym bandytą wzięli gremialny udział przechodnie i policja, zwabieni odgłosem strzałów. I dzięki odwadze posterunkowego Majewskiego, który nie zwracał uwagi na gęste strzały bandyty i nie ustawał w pogoni, zbrodniarz został dogoniony i celnymi strzałami położony trupem. Natychmiastowe dochodzenie ustaliło, że zabitym bandytą jest Antoni Seget ze wsi Ochotnik pow. radomskowskiego, sprawca napadu na listonosza Młyńczyka, co potwierdziły znalezione przy nim listy zrabowane listonoszowi. Ofiara bandyty, Malcowa, zmarła zaraz skutkiem odniesionych ran.

Posterunkowy Majewski w 1936 r. został przeniesiony na posterunek do Skotnik, ale J. Tucholski podaje, że w 1939 r. był on funkcjonariuszem posterunku w Przedborzu. Również w książce „Przedborski wrzesień” błędnie podano za relacją burmistrza Kozakiewicza, iż Majewski poległ w obronie Przedborza przed Niemcami w dniu 3 IX 1939 r.

Jednak wg relacji Mariana Najmrockiego i Lucyny Lembke oraz syna Tadeusza Majewskiego (ps. „Orzełek”, walczył podczas okupacji w oddziale NSZ/AK kpt.„Starego”), jego ojciec, Tadeusz Majewski w kampanii wrześniowej 1939 r., dostał się on do niewoli sowieckiej. Był więziony w obozie jenieckim w Ostaszkowie. Został zamordowany w Kalininie – obecnie: Twer. Spoczywa na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje.

Decyzją prezydenta RP z 11 XI 2007 r., posterunkowy Jan Majewski został pośmiertnie mianowany na stopień aspiranta Policji Państwowej (poz. 12799).

“Gazeta Radomszczańska” 31 X 2007 r.: przedruk [z:] “Gazeta Radomskowska” listopad 1931, Krwawa zbrodnia bandyty, zbrodniarza zabito w pościgu; J. Tucholski, Mord w Katyniu, Warszawa 1991, s. 321; W. Zawadzki, Przedborski wrzesień, Obrona i zniszczenie miasta przez Niemców w 1939 r., Bydgoszcz 2004; relacja T. Majewskiego i fot. w zbiorach autora.

Wojciech Zawadzki