manczarski aleksanderMANCZARSKI Aleksander Stefan (1896-1984) nauczyciel

Urodził się 2 IX 1896 r. w Warszawie w rodzinie Aleksandra (1863-1946) i Barbary z Truszkowskich (1864-1920), nauczycieli w Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych. Jego dziadek Wawrzyniec Manczarski był nauczycielem w Warce, zaś dziadek Leon Truszkowski sędzią pokoju w Warszawie.

Przy urodzeniu, skutkiem niezręczności, jakoby lekarza odbierającego poród – napisał Profesor w swoim życiorysie – doznałem zerwania prawego mięśnia sutkowo-obojczykowego skutkiem czego miałem głowę stale nachyloną w prawo i nie mogłem obracać głowy w lewo. Gdy miałem ósmy rok zmartwiały mięsień został operacyjnie usunięty i następnie mogłem głowę obracać dowolnie, jednakże psychiczne skutki mojego kalectwa i nieufność we własne siły pozostały na całe niemal życie.

Pierwsze nauki pobierane w rodzinnym domu pozwoliły mu bez przeszkód zdać egzamin w czerwcu 1906 r. do prywatnego Gimnazjum Filologicznego generała Pawła Chrzanowskiego. Była to szkoła utworzona wskutek strajków szkolnych w 1905 r, z polskim językiem wykładowym. W tych czasach była to największa szkoła średnia we wszystkich trzech zaborach. Miała ok. 1480 uczniów w 27 klasach; obecnie: XVIII Liceum Ogólnokształcące im. Jana Zamoyskiego w Warszawie. Jednak ojciec Aleksandra narażony na nieprzyjemności ze strony władz rosyjskich, zdecydował się przenieść syna do gimnazjum z wykładowym językiem rosyjskim. Tam otrzymał on maturę w maju 1915 r.

Aleksander zamierzał zostać nauczycielem matematyki w szkołach średnich. Marzył, aby zostać studentem Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak z uwagi na trwającą wojnę, władze rosyjskie ewakuowały latem 1915 r. Cesarski Uniwersytet Warszawski do Rostowa nad Donem.

Niemieckie władze okupacyjne, żeby zdobyć przychylność Polaków, zezwoliły na uruchomienie nowego Uniwersytetu Warszawskiego w listopadzie 1915 r. Aleksander rozpoczął wtedy studiowanie matematyki na Wydziale Filozoficznym.

Uważając, że nauczyciel winien być nie tylko nauczycielem, ale i wychowawcą i być pod każdym względem wzorem dla młodzieży, ale jednocześnie nie wynosić się ponad młodzież wstąpiłem do Związku Harcerstwa Polskiego – wspominał Aleksander Manczarski – przechodziłem kursy instruktorskie i następnie byłem przodownikiem i podharcmistrzem.

W listopadzie 1918 r. brałem udział w rozbrajaniu Niemców i wstąpiłem do Batalionu Harcerskiego w Warszawie. Ponieważ ostre ćwiczenia polowe nadszarpnęły moje serce, zostałem przeniesiony do takiego oddziału, gdzie mogło być przydatne moje wykształcenie – Główna Wojskowa Stacja Meteorologiczna. Zdemobilizowałem się 8 XI 1920 r.

Podjął na nowo przerwane studia uniwersyteckie. W ostatnim dniu tego roku zmarła jego matka. W 1922 r. uzyskał absolutorium. Od 1 IX 1922 r. został nauczycielem gimnazjalnym, lecz o pracę było bardzo trudno. Do 1926 r. pracował w różnych gimnazjach w Warszawie i Mińsku Mazowieckim.

W 1926 r. podjął pracę naukową na stanowisku asystenta w Obserwatorium Magnetycznym w Świdrze. Zajmował się tam pod kierunkiem prof. Stanisława Kalinowskiego badaniem magnetyzmu ziemskiego. Po dziewięciu miesiącach prof. Kalinowski: spostrzegł, że mam zamiłowanie do pracy pedagogicznej i orzekł, że już jeden zamiłowany pedagog zrobił mu zawód i … pożegnał się ze mną.

Zaproponowaną mu pracę asystenta fizyki na Wolnej Wszechnicy Polskiej przyjął bez wahania. Jako asystent prof. Mariana Grotowskiego prowadził zajęcia ze studentami I i rzadziej II roku studiów. W tym charakterze pracował z satysfakcją w l. 1927-1939.

Jednocześnie byłem zaangażowany społecznie i artystycznie – podkreślał we wspomnieniach Aleksander Manczarski – Byłem w Zarządzie Stowarzyszenia Miłośników Urli (popularnej wsi letniskowej pod Warszawą nad rzeką Liwiec) gdzie zorganizowałem czytelnię dla letników i dla wsi oraz przedstawienia teatralne, w których byłem reżyserem i aktorem. Byłem członkiem Towarzystwa Opery Narodowej, uczyłem się śpiewu solowego, pracowałem w ZHP.

Po wybuchu II wojny światowej zajmował się tajnym nauczaniem niezorganizowanym. Wspominał, że miał sporo szczęścia – kilkakrotnie uniknął aresztowania.

Zbiegiem okoliczności, dzięki temu, że zawsze chciałem zrobić dobrze ludziom, wyjechałem ze znajomymi rodzicami mojego ucznia do Skierniewic dnia 29 VII 1944 r., tj. na dwa dni przed wybuchem Powstania w Warszawie. Wyjechałem zupełnie nieprzygotowany, miałem bowiem zamiar wrócić do Warszawy za 4-5 dni.

(…) Rodzice mojego ucznia zaproponowali abym pojechał z nimi do Przedborza, gdzie mieszkały 2 siostry ojca ucznia. Jedna była żoną felczera [Wacława Korusiewicza], druga burmistrza [zob.: Konstantego Kozakiewicza]. Nie miałem wyboru. Po trzech dniach jazdy furą pod plandeką znaleźliśmy się w Przedborzu.

 W Przedborzu funkcjonowało tajne zorganizowane nauczanie na poziomie przedwojennego gimnazjum. Aleksander Manczarski został szybko wciągnięty do nauczania matematyki, bo akurat brakowało takiego specjalisty. Uczył też języków: niemieckiego, francuskiego i łaciny.

Po wyzwoleniu miasta 16 stycznia 1945 r. bywał tłumaczem w kontaktach z przedstawicielami Armii Czerwonej. Przez miejscowe podziemie niepodległościowe nawet uznawany był za Rosjanina, co mogło się dla niego skończyć tragicznie. Przydała się wtedy wojenna kennkarta.

W końcu stycznia 1945 r. Aleksander Manczarski znalazł się na zebraniu w Magistracie w gronie inicjatorów utworzenia w Przedborzu Gimnazjum i Liceum Matematycznego.

Prof. Grotowski w imieniu organizatorów Uniwersytetu Łódzkiego pisał do niego z propozycją objęcia stanowiska asystenta na uniwersytecie, ale Aleksander Manczarski odmówił tłumacząc się zobowiązaniami moralnymi względem miasta Przedborza.

Pracował w Liceum Ogólnokształcącym z ogromnym zaangażowaniem i entuzjazmem. Udzielał się także w zajęciach pozaszkolnych. M. in. w l. 1945-1954 prowadził komplety tańca dla młodzieży. Uwielbiany przez młodzież, otoczony szacunkiem, czerpał satysfakcję z pracy w LO do maja 1953 r. Wtedy otrzymał wymówienie z przyczyn politycznych.

Przez rok nauczał jeszcze w Zasadniczej Szkole Metalowej, lecz i to skończyło się wraz z likwidacją szkoły w maju 1954 r.

Prof. Manczarski utrzymywał się w tym okresie z lekcji prywatnych – tak zapisał w swoim życiorysie. W rzeczywistości za owe lekcje prywatne z zasady nie brał pieniędzy. Najczęściej zapłatą bywał talerz zupy. W tym okresie młodzież przedborska szczególnie wiele mu zawdzięcza. Mógł im bowiem poświęcić cały swój czas, energię i bezinteresowne oddanie.

Do szkoły powrócił po zmianach politycznych w kraju i szkole. Od 1 I 1958 r. dyrektorem LO w 1957 r. został historyk Stefan Nieracki, były oficer Armii Krajowej, kapitan ps. „Leszczyna” (zob.: Nieracka Stanisława). Teraz nauczał prof. Manczarski matematyki oraz języka rosyjskiego.

Jednak pełną satysfakcję nauczycielską prof. Manczarski uzyskał dopiero w 1964 r. na wniosek kolejnego dyrektora LO, mgr. Stanisława Wojtaszka. Był to ministerialny Dyplom Kwalifikacyjny przyznający mu kwalifikacje do nauczania matematyki i fizyki w szkole średniej z podpisem ministra Wacława Tułodzieckiego.

Od 1 IX 1966 r. prof. Manczarski odszedł na emeryturę. Jednak w przedborskim LO w wymiarze „pół etatu” pracował dalej aż do 1975 r. Był ciągle niezastąpiony w „zastępstwach” z wielu przedmiotów, kochany przez młodzież i głęboko szanowany przez współmieszkańców. Miał 81 lat, gdy zakończył pracę etatową. Tej pracy z młodzieżą: nauczyciela i wychowawcy – z powołania i talentów – nie zakończył nigdy. Ciągle był na swoim miejscu.

W latach osiemdziesiątych zdrowie Profesora pogorszyło się na tyle, że wymagał większej opieki. Rozstał się wówczas z Przedborzem i wyjechał do rodziny w Warszawie.

Profesor Manczarski jakkolwiek widywany prywatnie najczęściej z książką na pulpicie stołu, nie pozostawił spuścizny pisanej. W 1949 r. napisał niepublikowany „Rys historyczny m. Przedborza”. Wielką miłością Profesora była Pilica. Pływał „żabką” w niej z lubością codziennie latem, bez względu na pogodę, jakkolwiek zawsze mierzył też temperaturę wody.

Zmarł w Warszawie 31 V 1984 r. Został pochowany na cmentarzu powązkowskim (76-VI-10). W ostatniej drodze towarzyszyła mu delegacja z Przedborza oraz dawni uczniowie. Kochał wiedzę i młodzież – miał obie –  więc nic więcej nie było mu potrzebne.

Jego brat, profesor Stefan Manczarski (1899-1979) był radioelektronikiem, geo- i biofizykiem, dyrektorem Zakładu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. Uchodził także za „oryginała”. Profesor na początku lat 50-tych wykładał również w Wojskowej Akademii Technicznej. Wspomina jeden z absolwentów:

(…) profesor posługiwał się w trakcie wykładu swoimi mininotesikami, z których przelewał na tablicę ocean wzorów, opatrzonych niezwykle skąpym komentarzem, skrupulatnie numerowanych. (…)W trakcie jednego z wykładów profesora Manczarskiego zdarzył się alarm gazowy. Profesor widząc nasze głowy ubrane w ponure maski, zażądał jednej dla siebie. Nałożył ją, oczywiście odkręcił pochłaniacz i dalej prowadził wykład, niemy ale bogaty w zapisaną tablicę. Po zakończeniu alarmu, nagrodziliśmy Profesora burzą oklasków.

Archiwum Liceum Ogólnokształcącego w Przedborzu; Administracja Cmentarza Powązki; życiorys Aleksandra Manczarskiego; informacje: Brunona Bieleckiego; Tomasza Dolota (także fotografia A. Manczarskiego), Alfreda Gotartowskiego, Janiny Michalak, Wojciecha Zawadzkiego; wspomnienie o prof. Stefanie Manczarskim autorstwa płk. dr. n. hum. inż. Józefa Waldemara Matusiaka udostępnił Stefan Symonides.

Wojciech Zawadzki