Bitwa w Przedborzu 27 VI 1863 r.PACYNA Antoni (1834-1912) major ps. „Zaborowski”, dowódca oddziału powstańców 1863 r.

Pochodził ze wsi Zaborów w pow. brzeskim, woj. małopolskim. Był pierwszym wykształconym synem chłopskim z Zaborowa. Ukończył gimnazjum, a następnie szkołę kadecką – akademię inżynierii wojskowej. W 1861 r. opuścił wojsko w stopniu porucznika wojsk inżynieryjnych i podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Po wybuchu powstania styczniowego 1863 r., przerwał studia i wstąpił w szeregi walczących powstańców. Ćwiczył oddziały przyszłych powstańców na łąkach miechowickich nad Dunajcem. Z nimi, wg lokalnej tradycji miał przedostać się do zaboru rosyjskiego i podjąć walkę z wrogiem.

Jednak o utworzeniu i wyszkoleniu oddziału mjr. „Zaborowskiego” dowiadujemy się od wybitnego dowódcy powstańczego kpt./płk. Zygmunta Chmieleńskiego:

(…)kiedy w Miechowskiem chcieli formować oddział i nie mogli znaleźć dla niego dowódcy, po kilkakrotnych prośbach udałem się do tego powiatu i w przeciągu miesiąca zorganizowałem 300 ludzi. Na ten oddział wylałem całą swoją energię i siłę woli. Był to oddział, któremu musztrą, strzelaniem, porządkiem, dyscypliną, duchem podobnego nie było. Oddział ten, z którym tylko co wystąpiłem w pole, kazał mi Jordan [Zygmunt Jordan (1824-1866) generał wojsk powstańczych, był wówczas naczelnikiem wojskowym woj. krakowskiego i sandomierskiego – WZ] oddać „Zaborowskiemu”. Była to straszna niesprawiedliwość. Oficerowie głośno się temu sprzeciwiali, powiedziałem im na to, że sam uczyłem was posłuszeństwa i porządku, nie mogę więc nie być lojalnym, władzy wyższej słuchać muszę.

Oddział powstał wiosną 1863 r. Nic pewnego nie wiadomo o jego udziale w walkach z Rosjanami. Przed bitwą przedborską, mjr „Zaborowski” podporządkował się rano 27 VI 1863 r. w Maluszynie słynnemu już dowódcy większego oddziału powstańczego, mjr. Józefowi Oxińskiemu. Oddział mjr. „Zaborowskiego” naciskany od Lelowa przez wojska rosyjskie, przebył nocą na furmankach i konno odległość ok. 30 km, by złączyć z nim siły. Liczył 2 kompanie strzelców po 100 ludzi uzbrojonych w karabiny, 2 kompanie kosynierów, także po 100 ludzi i półszwadron jazdy w sile 60 koni.

Józef Oxiński zanotował o „Zaborowskim”:

Był to mężczyzna młody, lat zaledwie 25 mieć mogący, przyjemnej powierzchowności i wojskowego układu, porucznik artylerii austriackiej, któren, rzuciwszy w błoto swą karierę wojskową, z sumieniem polskim przyszedł spełnić swój obowiązek względem Matki Ziemi. Nazwisko jego właściwe było Pacyna, jak się później dowiedziałem, i to dziecko ludu chrztem krwawym zdobywało sobie polskie obywatelstwo. Mało go widziałem, gdyż zaledwie dni parę, losy wojny rozdzieliły nas na zawsze, nie mogę więc wiele szczegółów o nim napisać, ale całe jego postępowanie ciągu 48-godzinnego wspólnego pobytu wykazywało człowieka serio myślącego, a nie blagiera, z którego wojna wyrobić mogła wybitniejszą osobistość.

Oba oddziały pod naciskiem postępujących wojsk rosyjskich, udały się w poszukiwaniu lepszych warunków do bitwy lub schronienia do Przedborza. Tam, ze Starej Wsi przybył jeszcze oddział jazdy rtm. Dzianotta. Połączone więc siły powstańcze liczyły przeszło 2000 ludzi: 500 strzelców, 1100 kosynierów i ponad 400 ułanów. Przeciwko nim występował oddział wojsk rosyjskich z Kielc, pod dowództwem gen. Ksawerego Czengierego w sile wg mjr. Oxińskiego, dwóch batalionów piechoty, dwóch szwadronów dragonów i 2-działowego plutonu artylerii. Wg innego źródła Rosjanie posiadali 7 rot piechoty, 4 armaty i odpowiednią ilość kawalerii.

Ułan Władysław Modrzewski zapamiętał:

dzień pamiętam był parny, ołowiane chmury pokrywały niebo, a krwawe błyskawice od czasu do czasu pruły niebiosa.

Powstańcy przybyli do Przedborza już wieczorem. Oddział mjr. Oxińskiego przeszedł na lewy brzeg Pilicy i tam na Widomie ubezpieczył się przed nadciągającymi od Łączkowic głównymi siłami rosyjskimi. Tymczasem oddział mjr. „Zaborowskiego”, wspomagany przez jazdę rtm. Dzianotta ugrupował się obronnie w prawobrzeżnym Przedborzu.

Gen. Czengiery rozdzielił siły rosyjskie na dwa ugrupowania. Zapewne przewidywał, że powstańcy nie zechcą narażać mieszkańców i nie podejmą bitwy w mieście, zaś urozmaicona rzeźba terenu i lasy będą sprzyjały ukryciu ich nawet dużych oddziałów. Dlatego jego siły przeprawione na prawy brzeg Pilicy, przyjęły rolę naganki spychającej powstańców w zastawioną pułapkę. Przynajmniej więc 3 roty strzelców zamknęły drogi wylotowe z Przedborza na wschód i południe, być może jeszcze jedna rota pozostawała w ich odwodzie, zaś sotnia kozaków otrzymała zadanie pozorowania ruchliwością, iż nadciągają tędy znacznie większe niż rzeczywiste siły nieprzyjaciela. Artyleria rosyjska pozostała w ugrupowaniu pozostającym na lewym brzegu Pilicy. Prowadzenie ostrzału artyleryjskiego z kilkakrotnie zmienianych stanowisk ogniowych, świadczy o usiłowaniu wykorzystania posiadanych armat do sprowokowania powstańców, aby je zaatakowali. Lewobrzeżne ugrupowanie rosyjskie stanowiło główną siłę uderzeniową. Gen. Czengiery zażądał także posiłków z garnizonu w Piotrkowie Trybunalskim. Tak więc w Przedborzu miał zacisnąć się worek z okrążonymi oddziałami majorów Oxińskiego, „Zaborowskiego” i rotmistrza Dzianotta.

Na prawym brzegu Pilicy, przed miastem Rosjanie rozwinęli się w linie kolumny plutonów, następnie w linie tyralierskie i prowadzili ostrzał powstańców, którzy weszli już do miasta.

Z załączonego do relacji mjr. „Zaborowskiego” dla krakowskiego „Czasu” planu bitwy wynika, iż jego oddział skoncentrował się na przedborskim Rynku. Tu stanęły furgony i oddział odwodowy. Przeciwko rozwijającym się tyralierom rosyjskim za cmentarzem parafialnym, na krawędzi lasów, mjr „Zaborowski” stworzył własną linię obronną w oparciu o zabudowę miejską Przedborza. Cmentarz parafialny znalazł się na tzw. „ziemi niczyjej”. Dopiero nieco powyżej cmentarza, od nieistniejącego obecnie kościoła św. Leonarda w prawo ku rzece, a więc na newralgicznym, najtrudniejszym odcinku obrony stanęła półkompania żuawów pod dowództwem (zob.) kpt. Josepha Chabriolle`a ps. „Ami”. W lewo od niej, pomiędzy ulicami Krakowską a Kościelną, rozwinęła się półkompania strzelców z 2. kompanii. Rejon stodół, od ul. Kościelnej do ul. Kieleckiej zamykała kolejna półkompania strzelców. Pierwsza linia obrony była rozciągnięta na 700-800 m długości. Ciekawym jej przedłużeniem i uzupełnieniem była przygotowana zasadzka jazdy. Otóż, w lewo od ul. Kieleckiej ukryty za wzgórzem z wiatrakiem, czekał w gotowości na pojawienie się Rosjan, półszwadron jazdy rtm. „Kosy”. Widać był on zdolny przepędzić kozackie podjazdy, a szarżą zgnieść piechotę.

Drugą linię obrony mjr „Zaborowski” roztropnie ustalił w okolicy wzgórza z kościołem św. Aleksego. Obsadził ją półkompanią strzelecką i kosynierami oraz oddziałem jazdy rtm. Dzianotta. Charakter tej linii obronnej wykazuje zdolności zaczepne, ale raczej na niewiele by się one zdały, gdyby Rosjanie zdołali przełamać podstawową linię obrony.

Tymczasem dowódca całości sił powstańczych, mjr Oxiński po przeprawie jego oddziału do lewobrzeżnej części Przedborza i faktycznym rozdzieleniu oddziałów w stosunku ⅓ : ⅔, dysponował realną siłą 3 batalionów piechoty i półszwadronem jazdy, czyli: 300 strzelb, 900 kos i 60 szabel.

Naprzeciwko siebie miał siłę jednego batalionu piechoty, przynajmniej 1 szwadron dragonów i artylerię, czyli ok. 400 karabinów, 200 szabel i 4 działa. Podjęcie otwartej bitwy nie wchodziło w rachubę z wielu względów, jednak mimo kilku możliwości zaatakowania Rosjan, mjr Oxiński nie podjął ryzyka i zdecydował się na wycofanie. Opis rozwoju wypadków w Przedborzu – zob. biogram Józefa Chabriolle`a.

Mjr „Zaborowski”, gdy poznał decyzję mjr. Oxińskiego, nie miał żadnych szans na odniesienie zwycięstwa w walce miejskiej, zaś samotne wycofanie w lasy mogło przynieść co najwyżej tylko kilkudniowe odwleczenie klęski. Zdecydował zatem dzielić losy swego oddziału w kontakcie z mjr. Oxińskim. Wycofał swój oddział za wyjątkiem półkompanii żuawów z zajmowanych pozycji, przeprawił przez most na Pilicy pod ogniem artylerii rosyjskiej i podążył za oddziałem J. Oxińskiego do Korytna.

Następnego dnia, powstańcy już w Trzepnicy zostali zaskoczeni przez wojska rosyjskie, pod dowództwem gen. Radena z Piotrkowa Trybunalskiego. Po nawiązaniu kontaktu z żuawami kpt. Chabriolle`a przebywającymi w okolicy Skotnik, oddziały powstańcze uchodząc przez Rosjanami przeprawiły się na prawy brzeg Pilicy.

Tam 29 VI oba oddziały zostały rozproszone przez oddział gen. Czengierego. Po tym starciu mjr Oxiński rozwiązał swój oddział. Podobnie postąpił mjr „Zaborowski”.

Po tej klęsce, brak wiarygodnych informacji o dalszym udziale mjr. „Zaborowskiego” w powstaniu, choć podobno miał w nim uczestniczyć aż do końca.

Po upadku powstania, zagrożony aresztowaniem wyjechał do Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdzie przyjął poddaństwo i walczył przeciw południowcom w wojnie secesyjnej. Następnie pracował przy budowie linii kolejowych. Po ogłoszeniu przez Austriaków amnestii, powrócił do kraju i pracował przy budowie kolei pomiędzy Lwowem a Stanisławowem. Potem był inżynierem powiatowym i sekretarzem Rady Powiatowej w Pilźnie.

Zmarł w Pilźnie w wieku 78 lat. Był człowiekiem bardzo wykształconym, władał biegle 6 językami. Pozostawił po sobie pamięć dobrego i światłego człowieka i gorącego patrioty.

Biblioteka Jagiellońska, Sekcja Rękopisów, sygn. 7928, k. 40-42; „Czas” 1863, nr 148 (3 VII); Stanisław Zieliński, Bitwy i potyczki 1863-1864, Rapperswil 1913, autor podaje, że „Zaborowski” walczył jeszcze 6 VII 1863 r. pod Książem lub Janowem, jednak tam walczył oddział płk. Chmieleńskiego i m.in. kpt. Chabriolle; Józef Oxiński, Wspomnienia z powstania polskiego 1863/64 roku, Łódź 1939, s. 269 i następne; Płk Z. Chmieleński do Rządu Narodowego, Przypomnienie własnych zasług organizacyjnych i wojennych, zdyskontowanych przez gen. Z. Jordana (Kunów 15 XII 1863) [w:] Powstanie styczniowe, Materiały i dokumenty, Dokumenty terenowych władz wojskowych powstania styczniowego 1863-1864, Wrocław-Warszwa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 206-207; Stanisław Strumph-Wojtkiewicz, Powstanie styczniowe, Warszawa 1962; Wojciech Zawadzki, Przedborska klęska mjr. Oxińskiego, artykuł niepublikowany;  http://www.pspzaborow.republika.pl/powstaniestyczniowe.html

 Wojciech Zawadzki