REJMENT Michał (1871-1918) doktor medycyny, lekarz miejski

Był synem Ignacego i Marii z d. Strzelecka. Był też stryjecznym bratem pisarza Władysława Stanisława Reymonta, który to bodaj sam wymyślił anegdotę o swoim nazwisku.

Rzekomo ich daleki przodek miał w zwyczaju często wykrzykiwać: „a niech was rejment diabłów porwie!” (rejment to dawniej regiment). Z powiedzenia tego utworzono przezwisko, w którym przyszły noblista zmienił dwie litery.

Nie mamy wiedzy o życiu i działalności dr. Rejmenta przed 1912 r., kiedy to przybył do Przedborza. Wtedy, jako uznany już internista został lekarzem miejskim. Pobierał on wynagrodzenie z miasta w postaci ryczałtu. Jego rola sprowadzała się do opieki nad ludnością niezamożną. W praktyce wyglądało to tak, że gdy ktoś ubogi zachorował, członek jego rodziny, albo opiekun społeczny, zgłaszał się do burmistrza, bez względu na porę dnia. Ten z kolei sprowadzał urzędnika, który wypisywał kartkę do lekarza, albo wprost do szpitala, podpisywał ją burmistrz i to dopiero upoważniało lekarza miejskiego do podjęcia decyzji o sposobie leczenia chorego. Dostawał on też albo bezpłatnie leki z apteki, albo transportowany był furmanką do szpitala w Radomsku lub Łodzi. Koszty pokrywał Magistrat. Prócz tego prowadził zwykłą praktykę w domu przy ul. Kieleckiej. Jednak po wybuchu wojny miasto zostało bez lekarza. Dr. Rejment z rodziną, jak wiele innych osób, ewakuował się na wschód. Z braku lekarzy na miejscu w l. 1914-15 poważnie chorych wożono do Radomska albo Końskich.

Jednak, gdy miasto opanowała epidemia tyfusu: ludzie po domach leżeli pokotem całymi rodzinami. Założono 2 szpitale – wspominała Jadwiga Zielińska. – Jeden w szkole przy ul. Kościelnej (2 sale), a drugi przy ul. Wierzbowskiej na Widomie, w budynku żydowskim. Umierali Polacy w dużej mierze, a Żydzi zdawałoby się słabsi, jednak chorobę znosili. Byli widocznie odporniejsi, gdyż lepiej się odżywiali, jedli dużo cebuli, czosnku, bulw itp. Felczerami było wówczas 2 Żydów, jeden z nich nazywał się Fajwuś Świętarski.

Wydaje się, że przyczyna mniejszej śmiertelności Żydów na tyfus leżała jednak w lepszym przestrzeganiu przepisów sanitarnych. W początkowym etapie wielkim powodzeniem cieszyli się wiejscy znachorzy, wszelkie „babki” i zielarze. Jednak w walce z tym kataklizmem, medycyna ludowa okazała się bezbronna. Trudniejsza rola w walce z epidemią spadała na aptekarza Bolesława Lipińskiego. On także stawał się nieraz bezsilny wobec ogromnej skali epidemii. W tych trudnych warunkach po leki jeździł furmanką do Krakowa albo Warszawy. Przypadek sprawił, że podczas jednego z takich wyjazdów natknął się w stolicy na dr. Józefa Masłowskiego. Jakimś cudem zdołał namówić go do heroicznej wprost decyzji i przeniesienia do Przedborza. Dr Masłowski, jako akuszer z całą pewnością był bardzo przydatny mieszkańcom, został nawet lekarzem miejskim, lecz on sam także bywał bezradny wobec tężejącej epidemii.

Z pomocą przyszedł mu wtedy dr Rejment, który zdecydował się powrócić w końcu 1916 r. z wojennej tułaczki. Pojawił się także z pomocą felczer (zob.:) Jan Porębiński. Jednak epidemia nie zmniejszała się, a wręcz przeciwnie rosła liczba ofiar. Władze okupacyjne zaniepokojone rozwojem sytuacji skierowały w 1917 r. z Warszawy do Przedborza, ekipę szpitala epidemicznego w składzie: lekarz dr (zob.:) Wiesław Świerczyński i 2 sanitariuszki.

Wtedy, w 1917 lub 1918 r. dr Rejment zasłynął inicjatywą utworzenia pierwszej w dziejach miasta szkoły średniej, tzw. Preparandy. Była to zastępcza forma klasycznego gimnazjum dla młodzieży mającej za sobą nieukończoną 7-klasową szkołę powszechną. Stało się tak za sprawą utrudnionej w toku wojny komunikacji z innymi miastami, narastającej fali dążeń niepodległościowych i konieczności wykształcenia rodzimej inteligencji a także zapewnienia zajęcia i rozwoju młodzieży. Rejment został dyrektorem Preparandy oraz wykładał tam biologię i fizykę. Wykładowca języka polskiego i łaciny był prof. Balsam, języka niemieckiego uczył prof. Dawid Szejgin. Uczono także matematyki. Do Preparandy, jak wspominała Jadwiga Zielińska uczęszczała młodzież polska i żydowska. Obok niej siedział np. późniejszy wybitny rzeźbiarz, prof. (zob.:) Marian Wnuk.

Dr Rejment niosąc pomoc i ratując życie innym, także sam zraził się tyfusem. Zgon jego nastąpił 20 X 1918 r. o godz. 11.00, świadkowie: Antoni Żurawski i Józef Machuderski.

W dniu jego śmierci, tj. 20 X 1818 r., zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Miejskiej m. Przedborza w celu uczczenia pamięci śp. dra Michała Rejmenta (…). W protokóle zapisano:

(…) stawili się następujący członkowie Rady: Roman Kosmólski, Antoni Żurawski, Józef Machuderski, (zob.) Józef Kordowski, Leon Machuderski, Teofil Kowalczyk, Adam Żurawski, Franciszek Duński, (zob.) dr Wiesław Świerczyński, (zob.) Michał Abramsohn, Moszek Szyja Bharier, Szmul Helfand, Josek Opatowski, Szlama Zylbermintz, Aron Kuppermintz, Wacław Gross, Stanisław Majchrowski, (zob.) Piotr Franczak oraz zaproszony (zob.) ks. Antoni Axamitowski.

Posiedzenie zagaił ks. Antoni Axamitowski, zebraniu zaś przewodniczył p. Antoni Żurawski. Ks. Axamitowski, zaznaczywszy zasługi śp. Rejmenta jako lekarza i gorliwego pracownika społecznego położone dla tutejszego miasta, wezwał obecnych uczcić pamięć zmarłego przez powstanie oraz postawił następujące wnioski: 1. wzięcie udziału Rady Miejskiej w uroczystościach pogrzebu, 2. złożenie od rady Miejskiej wieńca na trumnę, 3. wybudowanie kosztem miasta grobu familijnego.

Rezolucje: Po przeprowadzonych naradach w celu uczczenia śp. dra Michała Rejmenta uchwalono co następuje: 1.gremialne wzięcie udziału Rady Miejskiej w uroczystościach pogrzebu, 2. złożenie od Rady Miejskiej wieńca na trumnę, 3. wybudowanie grobu familijnego oraz proponowane przez p. Leona Machuderskiego wystawienie pomnika ze względów niezależnych od Rady Miejskiej zostało zaniechane. Natomiast uchwalono na wniosek ks. Antoniego Axamitowskiego: wmurowanie w miejscowym kościele na koszt kasy miejskiej marmurowej tablicy pamiątkowej, opłacać corocznie z kasy miejskiej wpis za jednego ucznia do miejscowej 4-klasowej szkoły koedukacyjnej przedstawianego przez Zarząd tej szkoły.

Punkt 3 tej uchwały nie został zrealizowany.

Żona Helena z d. Zamojska ufundowała mu w grobowcu Jana Gołębiewskiego na cmentarzu parafialnym w Przedborzu płytę nagrobną:

Stroskana żona z dziećmi ten kamień kładą i proszą przechodniów o Zdrowaś Marya za duszę Michała.

Płyta ta została zrekonstruowana w 2012 r. staraniem Towarzystwa Miłośników Przedborza z środków pozyskanych podczas kwesty we Wszystkich Świętych.

Żona ufundowała także odrębną tablicę z następującym epitafium:

Żegnaj mi mężu coś był stworzonym na lepszą dolę i na dłuższe lata. Niech Cię tam Stwórca ozdobi koroną i spojrzyj na mnie zbolałą zza świata. Ukochanemu mężowi w dowód niezagasłej pamięci nieutulona w żalu Żona.

Wiadomo, że 30 I 1904 r. w Przedborzu urodziła się jego córka Zofia Maria. Rodzicami chrzestnymi jej zostali: Maria Zamojska i Anastazy Rejment lat 33. Obecny był również ojciec doktora, wówczas 60-letni Igancy Rejment. W akcie urodzenia zapisano, iż doktor Rejment jako lekarz miasta Przedborza jest stałym mieszkańcem gminy Góry Mokre (?).

APPT, syg. 687/3, protokół 21; Akta USC w Przedborzu, akt zgonu 156/1918; Wspomnienia Jadwigi Zielińskiej; materiały autora; W. Zawadzki, Przedborski rapsod wojenny [w:] Gazeta Radomszczańska, R. 2009 nr 5; fot. Alfred Gotartowski; http://genealogiapolska.pl/

Wojciech Zawadzki