TurniakTURNIAK Józef (1924-2011) rajzer, artysta ludowy

Urodził się 22 I 1924 r. w Chałupach gmina Przedbórz, jako jedyny syn Pauliny Turniak (1886-1955).

Zanotował po latach (tekst oryginału):

Matka moja zmarła mi w roku 1955 2 maja. Pogrzeb był ubogi bo nie miałem pieniędzy, bom zapłacił Cichuniowi za wykopanie grobu. Pogrzeb był po Majówce 3 maja ze żalu bez matki poszedłem z Pielgrzymke do Częstochowy. Pielgrzymka poszła bez ks. na upartego udała się bo nie było żadnej przeszkody w drodze krzyż wzięły z brzeziny. A wrócili my z Chorągwią białą z Częstochowy bez żadnej przeszkody z uciechą.

Po matce odziedziczył przydomki „Paul” i „Paolo”. Wychowywał się pod okiem matki w domu dziadka. Prawdopodobnie ukończył trzy klasy szkoły powszechnej. Tak wspominał lata wojny (tekst oryginału):

Rok 1944. Ostatni rok II wojny w Polsce. Roboty były przymusowe ja miałem lat 20. Roboty były przymusowe z rozkazu od Niemców. Wycinane były olszyny nad Pilicą. By zręby lasu pod Chałupami. Roboty były całe tygodnie i w niedziele do 14. Niemce wydawały marki za każdy dzień. Wypłata była co tydzień i premia żywnościowa cukier na kartki. Odziesz na kartki zimy były śnieszne i zawieje. Niemce wymyśliły godz. policyjna tylko 20 wieczorem. Niemce mieszkały w Liceum przy ulicy Piotroski. Niemce nie cierpiały żydów.

Z biedy został wędrownym parobkiem wiejskim, zwanym dawniej rajzerem. Wędrował za pracą po okolicznych wioskach. Znajdował ją najczęściej w Kraszewicach, Sokolej Górze, Łączkowicach. Po 1945 r. porzucił (?) dom rodzinny.

“Mieszkania nie było, no to żem wędrował po ludziach (…) A po wszystkich wsiach, na okolice – relacjonował Józef Turniak zwany „drwa” – Robiłem u gospodarzy. A różne roboty. Kosiło się w polu kosą, drwa rąbałem (…) I rysunki też były w wolnych chwilach”.

Wspominał po latach (tekst oryginału):

W roku 1947 od czerwca aż do jesieni ja chodziłem do Wielgomłyny na cuda cuda nie były prawdziwe nic nie widziałem tylko chodziłem by orkiestry posłuchać jak grały w niedziele. Jak usłyszałem ze Siwek dzwonił do kościoła na Sumę to szypko do kościoła. W kościele na kazaniu ambony ks. E. Maślankiewicz wiedział że to nie było prawdziwe bo byłby sam tam poszed i zachęcał ludzi do kościoła.

W Przedborzu nosił wodę, rąbał drewno na opał, pomagał w pracach fizycznych. Najczęściej nocował wtedy w komórce przy ul. Spółdzielczej 3.

Zasłynął jednak przede wszystkim ciepłym serdecznym stosunkiem do ludzi, a zwłaszcza dzieci którym wieczorami rysował szkolnymi kredkami przeważnie kwiaty, anioły, kapliczki i inne obrazki sakralne.

Dyrektor przedborskiego muzeum Tadeusz Michalski nazwał go „przedborskim Nikiforem” i to miano poszło w świat. Dziennikarz „Co Nowego” pisał o Turniaku w 2006 r.:

“Gdyby urodził się w Krakowie albo w Warszawie, dawno byłby okrzyknięty drugim Nikiforem. A tak zostanie w pamięci przedborzan jako malarz samouk, dla jednych „Paolo” a dla pozostałych Drwa. (…) Józef Turniak rysuje gdzie popadnie, wystarcza mu skrawek papieru i starannie zaostrzony ołówek. Jego prace można oglądać w Muzeum Ludowym w Przedborzu, gdzie artysta samouk często przebywa”.

Turniak obok prac plastycznych pozostawił po sobie także zeszyty z tekstami ludowych pieśni dożynkowych, wykazami gospodarzy u których pracował i zapiskami – cennymi przyczynkami z zakresu kultury ludowej. Często też nucił pieśni nabożne. Zostawił kilka zapisków na temat wiary (tekst oryginału):

Baba na wsi nie wierzyła w Matkę Bożą i wysłała słurzącą w Uroczystość 15 sierpnia w Południe po trawe na łąke dla królikówi. Objawiła się jej śliczna Pani. A ta Pani to była Matka Boża Zielna 15 sierpnia trawy uszykowała w koszyk i ta Pani Ja jestem Wniebowzięciem z dusza i ciałem do nieba na wysokości. Ta Pani rzekła zostaw te trawe i idź po gospodynią gospodyni wzięła trawe i ta Pani się jej pyta czy chce 2 dzieci karmić że chce i karmiła te dzieci to były gady i miała na głowie we włosach i ściągły z niej krew i ususzyły ją i zmarła.

A kto idzie tylko do kościoła od wielkiego dzwonu to się oddala od Boga. A co rok śmierć bliżej – tam jest wieczność. Co jest w niebie i co jest na ziemi Bóg widzi oczyma nieuchronionymi.

Panie Boże pragne jeszcze durzej zyć udziel mi jeszcze zycia na tym świecie zycia żebym mógł modlić się na Różancu.

Po ukończeniu 65 roku życia otrzymywał zasiłek socjalny i zamieszkał we własnościowym lokalu przy ul. Pocztowej. Na odwrocie plakatu wyborczego kandydata na burmistrza zanotował (tekst oryginału):

Rozmyślałem w domu Pana propozycie na wybór Burmistrza naszego miasta Przedborza i stwierdziłem ze Pan przyszły Burmistrz Wojciech Ślusarczyk pomorze mi w moich trudnych warunków życiowych i jednak moje marzenia się spełniły. Pragnę aby Pan Burmistrz naprawdę był szczęśliwy że Pan dopomaga ludziom bardzo biednym spowarzaniem Józef Turnia podopieczny lat 81.

Zmarł 6 X 2011 r. Spoczywa na przedborskim cmentarzu parafialnym.

Informacje z Urzędu Miejskiego w Przedborzu; oryginalne zapiski J. Turniaka udostępnił Jerzy Pytka, cytaty oznaczono dopiskiem: “tekst oryginału”; P. Owczarek, Józef Turniak, rajzer i „Przedborski Nikifor” – portret z profilu (przyczynek do interpretacji) [w:] „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi”, seria etnograficzna, nr 34, Łódź 2008- tam fot., zaczerpnięte cytaty oznaczono cudzysłowem; materiały autora.

Wojciech Zawadzki