wirkiewiczWIÓRKIEWICZ Stanisław (1902-1982) zdun

O nim można opowiadać legendy – najsłynniejszy przedborski zdun – zwykły, wspaniały człowiek, którego brak najbardziej odczuli właściciele pieców, nie tylko w Przedborzu, ale i w szerokiej okolicy. Nie musiał już robić kafli, jak jego mistrzowie. On całe życie budował i naprawiał piece pokojowe i dworskie, chlebowe i kuchenne; wszystkie. Było wiadomo: po Wiórkiewiczu nikt niczego nie poprawiał, jego piece miały świetny „cug” i … grzały jak należy. To on był zły, gdy musiał poprawiać po innych.

Zmarł 25 VI 1982 r. w wieku lat 80 i spoczął na przedborskim cmentarzu. Jego żona Marianna miała 79 lat, gdy zmarła 10 II 1996 r.

Wiórkiewicz wszedł też na karty literatury pięknej. Uwiecznił go dziedzic Odrowąża koło Wielgomłyn, Jan Malewski, u którego „stawiał piece” w okresie lat 1940-1942:

W czasie roboty Wiórkiewicz opowiadał mi ciekawe rzeczy z terenu Przedborza oraz z życia jego mieszkańców pod okupacją niemiecką. Choć nie darzył on szczególną sympatią Żydów, oburzało go w najwyższym stopniu potworne wprost szykanowanie ich przez Niemców. Mało tego, że Niemcy zmuszali Żydów do ciężkiej pracy, nieraz ponad siły, ale przy tym z jakimś dziwnym sadyzmem bili ich i poniewierali w sposób zupełnie nieludzki. Dla odróżnienia Żydzi musieli nosić na ramieniu opaskę z niebieską gwiazdą, a każdy prawie Niemiec, spotkawszy Żyda na ulicy czuł się w obowiązku w jakiś sposób dokuczyć mu, bądź podstawiając nogę i przewracając, bądź wpychając do błota, bądź też bijąc noszoną często szpicrutą. Ponieważ w Przedborzu Żydzi stanowili bardzo poważny odsetek ludności, prześladowanie ich stwarzało atmosferę trudną do zniesienia.

J. T. Malewski, Przeminęło, Warszawa 1989; wg autorskiego maszynopisu s. 515; materiały autora; fot. Paweł Grabalski.

Wojciech Zawadzki