ignacy_witekWITEK Ignacy (1899-1942) działacz spółdzielczości, wiceburmistrz Przedborza

Urodził się 22 VII 1899 r. w Prądniku Czerwonym koło Krakowa, w rodzinie Franciszka i Marii. Ojciec pracował jako palacz na kolei. Gdy miał 7 lat, zmarła jego matka i to on podczas częstej nieobecności ojca, odpowiadał za młodszego brata i jeszcze dwie siostry. Po pięciu latach ojciec ożenił się ponownie, więc Ignacy mógł więcej czasu poświęcić nauce. Jako samouk zdobył średnie wykształcenie – ukończył 2 klasy Szkoły Wydziałowej w Krakowie.

W 1915 r. postanowił dodając sobie lat, wstąpić do Legionów Polskich. Przez kilka lat wiódł żywot żołnierza, najpierw w II Brygadzie Legionów. Po tzw. kryzysie przysięgowym, czyli odmowie złożenia przysięgi na wierność Niemcom został uwięziony w Szczypiornie. Półroczny tam pobyt, pozornie mało ważny epizod wojenny w 1917 r. dowiódł, do czego zdolni byli – w imię honoru i ojczyzny – polscy żołnierze w ciężkich warunkach obozowych i w niejasnej sytuacji politycznej. Co podtrzymywało ich wiarę? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć we wspomnieniu obozowym Jana Radomskiego: (…)w rozmowie z Orlikiem Broniewskim, zwierzałem mu się z trapiących mnie obaw, co dalej? Komendanta nie ma, Legionów nie ma. Niemcy nas tu gnębią, zaleźliśmy w ciemny kąt. Orlik zgadzał się ze mną, ale wiesz co? – powiada z namysłem – „Dziadek wie co robi…” Ów legionista “Orlik”, to oficer – poeta Władysław Broniewski. Po uwolnieniu Witek służył jeszcze w regularnym Wojsku Polskim. Był także ochotnikiem w Powstaniu Śląskim.

W 1922 r. ożenił się z siostrą swego przyjaciela i życiowego wzoru, nauczyciela Jana Wadowskiego – Ludwiką. Pracując, nie ustawał w samokształceniu. Zdobywał wiedzę z zakresu księgowości, organizacji pracy i spółdzielczości. Zatrudnienie znalazł w Okręgowej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej w Radomsku. Po pewnym czasie skierowano go na samodzielne stanowisko do Wielgomłyn.

W 1925 r. zaproponowano mu kierownictwo dużej filii Spółdzielni w Przedborzu. Tutaj rozwija wielostronną działalność społeczno-organizatorską – napisał o nim Eugeniusz Stanikowski. – Pod jego kierunkiem filia rozrasta się i rośnie w silną placówkę, zasięgiem swym obejmująca wiele miejscowości. Działając w dość zaniedbanym terenie o zacofanym poziomie rolnictwa zachęca do stosowania nawozów sztucznych i nowoczesnych metod uprawy w czym miał dzielnego pomocnika w osobie Michała Kamińskiego, który należał także do jednego z bardziej postępowych rolników. Zarząd Spółdzielni zachęcał do uprawiania pól doświadczalnych, które stają się żywym przykładem działającym skuteczniej od słów. Po jakimś czasie rodzi się myśl utworzenia placówki kredytowo-oszczędnościowej, która załatwiałaby inwestowanie w rolnictwie i tym samym pomagałaby do podniesienia poziomu rolnictwa o którym wiemy, w jakim opłakanym stanie się wówczas znajdowało.

W 1930 r. założył w Przedborzu Kasę Stefczyka; był jej kierownikiem do czasu aresztowania przez Niemców w 1940 r. Gdy ta okrzepła, Witek zachęcony przykładem Liskowa (wieś koło Kalisza, udany przykład mobilizacji sił społecznych, wzorzec spółdzielczości w okresie międzywojennym), marzył, aby Przedbórz stał się podobnym ośrodkiem spółdzielczym.

Na bazie filii Spółdzielni Rolniczo-Handlowej utworzył Spółdzielnię Spożywców „Przyszłość” w Przedborzu. Mieściła się ona przy ul. Warszawskiej 10. Witek zarejestrował ją w Sądzie Okręgowym w Radomiu 29 IX 1934 r., jako samodzielną osobę prawną. Obrano go przewodniczącym Zarządu tej Spółdzielni. W składzie Zarządu znaleźli się także Zdzisław Widel i Jan Teda.

Jego kolejnym dziełem było założenie spółdzielczej cegielni. Opracował także plan utworzenia spółdzielczej piekarni. Jednak wskutek znacznej wówczas liczby piekarń żydowskich i polskich w mieście, plan ten nie powiódł się.

Trafnym z kolei pomysłem było utworzenie Spółdzielczej Przetwórni Wełny w Przedborzu, znanej po wojnie jako Spółdzielnia Pracy „Wrzeciono”. Spółdzielnia sprowadziła m.in. rasowe owce i tryki rasy „Merynos” i „Kent” i rozprowadziła je wśród swoich członków w celu rozszerzenia ich hodowli. Jedenastego czerwca [1939 r.] – wspominał burmistrz Konstanty Kozakiewicz – Spółdzielcza Przetwórnia Wełny obchodziła swoje formalne otwarcie, czyli jak się wtedy mówiło poświęcenie, bo i ceremonia religijna miała tu zastosowanie. Przed kilku laty, w czasie bytności w pobliskim Czermnie minister Rolnictwa Poniatowski w celu popierania hodowli owiec, zobowiązał się do udzielenia pomocy przy zorganizowaniu spółdzielni mającej za zadanie przerób surowej wełny. Tak powstał w Przedborzu niewielki zakład wyposażony przy pomocy Funduszu Pracy w maszyny włókiennicze z Bielska. Przed poświęceniem był już w ruchu dając zatrudnienie kilkunastu osobom i wyrabiając między innymi materiały samodziałowe z czystej wełny wcale nie gorsze od rozreklamowanego Liskowa. Przyjechali różni goście, był też starosta Mydlarz. Główny organizator nowej placówki Ignacy Witek, znany szeroko spółdzielca, przeżywał swój wielki dzień. Po sprawozdaniach, przemówieniach i ceremoniach, odbył się bankiet. Delegat Banku Rolnego o wyglądzie poety, wyrecytował skomponowany przez siebie okolicznościowy wierszyk. Były dalsze przemówienia, liczne toasty, w tym znane „Sto lat!”.

Ignacy Witek był również cenionym działaczem społecznym: był radnym miejskim, w 1936 r. – wiceburmistrzem Przedborza, działaczem Państwowej Rady Spółdzielczej w Warszawie, delegatem do Sejmiku Powiatowego. W 1938 r. wysunięto jego kandydaturę na posła do Sejmu. Siedzibą rozrastającej się przedborskiej spółdzielczości stał się dom Teodora Lappe przy ul. Trytwa. Po jego spaleniu we wrześniu 1939 r., władze okupacyjne zezwoliły Witkowi na kontynuowanie działalności Kasy Stefczyka w kamienicy przy ul. Spółdzielczej.

Ze wspomnień Konstantego Kozakiewicza: (…) W niedzielę 4 sierpnia [1940 r.] przetrzymywani przez komendanta Policji Polskiej [tzw. „granatowej”] Dubieleckiego – Witek i (zob.:) Widel cały dzień czekali na dziedzińcu Urzędu Miejskiego, bo wtedy ludzie mniemali, że się coś wyjaśni na miejscu i puszczą ich. Naiwność! (zob.:) Margas, który też miał oczekiwać, uszedł i na razie był wolny. O godzinie 11-ej wieczorem, gdy się wyjaśniło, że ich zabierają, Witek głośno roześmiał się. Zrozumiał jaką naiwnością było dobrowolne oddawanie się w ręce oprawców. Przeszedł przez niemieckie obozy koncentracyjne: Weimar, Buchenwald i Rawensbrück.

Zginął w obozie koncentracyjnym w Dachau 1 IX 1942 r. Odznaczony Krzyżem Niepodległości, Złotym i Srebrnym Krzyżami Zasługi.

17 VIII 1941 r. zmarła w Przedborzu (jego matka?) Karolina Witkowa, l. 71, córka Józefa Pytla i Marii z Sypułów.

Dla uczczenia jego pamięci 6 VII 1980 r. na budynku, w którym mieściła się spółdzielnia (obecnie własność pp. Maliszewskich), z inicjatywy przewodniczącego Komisji Historycznej przedborskiego koła ZBoWiD (zob.) Eugeniusza Stanikowskiego, odsłonięto tablicę pamiątkową.

USC Przedbórz, akt zgonu Karoliny Witkowej; Relacja Barbary Witkówny; Wystąpienie Eugeniusza Stanikowskiego podczas uroczystego odsłonięcia tablicy Ignacego Witka; Kronika koła ZBoWiD w Przedborzu; K. Kozakiewicz, Wspomnienia burmistrza miasta Przedborza 1939-1942, mnps; Jednodniówka Kasy Stefczyka w Przedborzu, 5 czerwca 1932 r.; T. Michalski, Przedborscy herosi i mocarze, Przedbórz 2002/2003; T. Nowakowski, Przedbórz i okolice, Piotrków Trybunalski 1991; J. E. Wilczur, Sosny były świadkami, Warszawa 1982; materiały autora; informacja Pawła Grabalskiego.

Wojciech Zawadzki