WÓJCICCY, ojciec Antoni (1859-1935) goniec magistracki i syn Edward (1895-1976) woźny magistracki

Antoni Wójcicki urodził się 8 VI 1859 r. w Przedborzu, w rodzinie Tadeusza (1835-1902) i Antoniny (1835-1902) z Dobskich. Miał braci: Władysława (1869-1924) i Franciszka (1872-?) oraz siostry: Annę Mariannę zamężną Borkowską (1862-1921), Ludwikę (1865) i Julię (1867). Wiadomo o nim, iż jako 24-letni kawaler 15 I 1883 r. poślubił 22-letnią przedborzankę Walerię Libich. Być może w tym właśnie czasie objął posadę gońca w Magistracie m. Przedborza.

Była to bardzo ważna postać w mieście. Do jego obowiązków przede wszystkim należało doprowadzanie do wiadomości mieszkańców wszelkich zarządzeń i poleceń władz miasta. Czynił to własnym donośnym głosem w określonych miejscach, wzywając mieszkańców za pomocą „trajkotki” – zębatej drewnianej klekotki, która wprawiona w ruch obrotowy wydobywała głośne, charakterystyczne i rozpoznawalne dźwięki. Takich ustalonych tradycją miejsc zbiórki mieszkańców do wysłuchania komunikatu gońca magistrackiego, było na gruntach miejskich kilka-kilkanaście.

Innym z jego obowiązków było zawiadamianie i sprowadzanie do Magistratu wskazanych interesantów.

Obowiązki te wypełniał jeszcze, gdy 1 VI 1920 r. podjęła pracę w magistracie Jadwiga Duńska, zamężna (zob.) Zielińska. Wówczas burmistrzem był (zob.) Roman Kosmulski, sekretarzem (zob.) Jan Kierkuś, kasjerem Janina Niedźwiecka, poborcą Józef Kucharski, woźnym Feliks Reczek i gońcem – właśnie Antoni Wójcicki. Praca trwała 12 godzin dziennie z 1-godzinną przerwą obiadową.

Dopiero rok później zakupiono do Magistratu szapirograf tj. powielacz, na którym odbijano napisane tuszem ogłoszenia i rozlepiano na tablicy ogłoszeń.  Pierwszą maszynę do pisania zwaną „cichym Remingtonem” zakupiono do biura dopiero w 1924 r.  Jednak nie zapominano o „trajkotce”; była także w użytku.

Antoni po 1925 r. odszedł na emeryturę i wówczas skasowano stanowisko gońca. Jednak aby zachować tak wysokie kompetencje w zakresie znajomości miasta i mieszkańców, zatrudniono wówczas jego syna Edwarda na stanowisko woźnego Magistratu.

W 1930 r. przeżywszy 69 lat, zmarła Waleria Wójcicka. Antoni zmarł w 1935 r. w wieku 76 lat i spoczął obok żony na przedborskim cmentarzu.

Ich syn Edward Wójcicki urodził się 24 IX 1895 r. w Przedborzu. Miał braci: Jana (1893-1894) i Klemensa Adama (1883-?) oraz siostry: Mariannę (1883-1884), Antoninę Mariannę (1898-?), Bronisławę Antoninę (1885-?), Irenę Józefę (1903-?), Stanisławę (1888-1889) i Władysławę (1890-?).

Uzyskał wykształcenie w zakresie szkoły elementarnej. Wziął udział w wojnie polsko-sowieckiej w 1920 r. Podjął pracę w Magistracie m. Przedborza na stanowisku woźnego. W pamięci Przedborzan utrwaliła się jego postać średniego wzrostu, szczupła, bardzo ruchliwa. Mieszkał przy ul. Mostowej. Był znany z perfekcyjnej znajomości topografii miasta, wszystkich mieszkańców i głębokiej wiedzy o ich zajęciach i zwyczajach. Nie raz przyszło mu jeszcze głosić żywotne dla mieszkańców decyzje przy użyciu „trajkotki”.

Długoletnia urzędniczka Magistratu, Jadwiga Zielińska wspominała o nim:

Na lekarza miejskiego powołano Żyda, dr. Dawida Lebera [ok. 1930 r. – WZ]. Zlecił on naszemu woźnemu, aby spisał liczbę łóżek w każdej izbie w domach żydowskich. Woźny Edward Wójcicki usiadł w biurze, wziął arkusz papieru i tak myślą i pamięcią przeszedł poszczególnymi ulicami wszystkie izby i pracę tę dokładnie mu wykonał.

Dr Leber nie ufając, przeprowadził dokładną kontrolę mieszkań, wszystko co do jednej izby zgodziło się.

Był to wspaniały i uczciwy pracownik. Z polecenia burmistrza musiał sprowadzać Żydów w różnych sprawach. Nie było wówczas ani maszyn do pisania, jak i ograniczona liczba pracowników: tylko burmistrz, sekretarz, kancelista i woźny. A wówczas był też i tajny ubój cieląt, czym zajmowali się Żydzi. Burmistrz irytując się na woźnego mówił:

– Wójcicki, wy nie wiecie co się tam dzieje wśród mieszkańców.

Wójcicki na to:

– Ja nic nie wiem? Ja wszystko wiem, nawet co u którego Żyda jest dziś na obiad.

Burmistrz roześmiał się,

– a co dziś na obiad jest u Wikińskiego? [Moszek Wikiński przy ul. Mostowej prowadził spółkę drzewną – WZ]

– Kura w garnku na obiad.

Nie czekając na reakcję burmistrza wybiegł na ulicę i po pewnym czasie przyprowadził burmistrzowi wspomnianą Żydówkę z kurą w garnku.

Piszę  o tym, ponieważ woźny musiał działać na korzyść miasta, a tajny ubój przynosił straty w dochodach miasta. Była rzeźnia i obowiązywały opłaty.    

Podobnie z uznaniem o uczciwości Wójcickiego wypowiadał się burmistrz (zob.) Konstanty Kozakiewicz.

Jako wdowiec ponownie ożenił się w 1936 r., poślubiając 28-letnią Władysławę Nowak z Pratkowic.

Zmarł 2 I 1976 r. przeżywszy 81 lat. Niebawem, 23 II 1976 r. ślad za nim odeszła jego żona Władysława. Oboje spoczywają na przedborskim cmentarzu.

Wspomnienia Jadwigi Zielińskiej, mnps.; Grabalski  Paweł, Władze samorządowe miasta Przedborza w latach 1916-2015, Przedbórz 2015; Kozakiewicz  Konstanty, Pamiętnik burmistrza miasta Przedborza, wybór, opracowanie, ilustracje i przygotowanie do druku Paweł Grabalski i Wojciech Zawadzki, Przedbórz 2016; informacje Haliny Zielińskiej i Pawła Grabalskiego; fot. autor; http://www.rodzinastrychalskich.pl/index

Wojciech Zawadzki