zieliski ksaweryZIELIŃSKI Ksawery (1866-1943) właściciel zakładu mechanicznego

Urodził się 1866 r. w Budach Malenieckich (obecnie: Ruda Maleniecka) w rodzinie Wojciecha i Marianny z Baranów. Miał jeszcze brata i trzy siostry. Rodzina była dobrze sytuowana. Każdy z synów otrzymał wykształcenie zawodowe zgodne ze swymi upodobaniami a każda córka otrzymała od rodziców wiano i odpowiednią kwotę pieniędzy na zakup domu.

Brat Ksawerego, Stanisław został krawcem i prowadził zakład w Warszawie. Ksawery z kolei przejawiał zainteresowania i duże zdolności techniczne. By zdobyć solidną i praktyczną wiedzę wyjechał do Warszawy i tam kształcił się na kierunku ślusarskim. Po uprawnieniach czeladniczych, w wieku 24 lat złożył odpowiednie egzaminy i otrzymał uprawnienia mistrzowskie. Otwierały one możliwość prowadzenia własnego zakładu oraz kształcenia nowych fachowców.

W 1895 r. w warszawskim kościele pw. Wszystkich Świętych zawarł związek małżeński z warszawianką Władysławą Sandecką (1877 – 22 VI 1965), córką Michała i Rozalii z Chmielewskich. Pracował w swoim zawodzie w Warszawie. W pracy odznaczał się inteligencją, pracowitością i pomysłowością. Jak później wspominała jego córka Czesława (zob.: Wincenty Bykowicz), pewien inżynier znając fachowe zalety Ksawerego zaproponował mu wyjazd ze sobą do Rosji, a tam lepsze zarobki. Ksawery przyjął tę propozycję i wraz z żoną i córeczką Wacławą (1896-1984) wyjechali do Rosji w 1896 lub 1897 r.

Zamieszkali w miejscowości Kolubiakino koło Moskwy. W tej miejscowości rodzina Zielińskich powiększyła się o trójkę dzieci. Kolejno przychodzili na świat: Edward Seweryn (1899 – 8 VI 1988), Czesława (1902 – 18 III 1994) i Henryk (15 VII 1903 – 6 II 1940). Zielińscy byli praktykującymi katolikami. Zachowali zwyczaje i tradycje polskie. Dzieci były chrzczone przez katolickiego księdza. Doskonale opanowali też język rosyjski. Nie izolowali się od sąsiadów czy innych osób, a wręcz przeciwnie zapraszali do siebie i byli zapraszani do domów rosyjskich w gości. Czas pobytu w Rosji dobrze później wspominali za wyjątkiem jednego wydarzenia. Na jakimś przyjęciu wywiązała się dyskusja o narodach i pewien uczestnik wyraził się, że „Polaki to takije czorty”. Ubliżyło to godności moich dziadków, poczuli się dotknięci i obrażeni wyszli z przyjęcia.

Ciocia Czesława wspominała, że ojciec Ksawery bardzo tęsknił za Polską. Prowadząc dzieci na spacer wskazywał zachód i mówił, tam jest Polska. Gdy w 1905 r. wybuchły w Rosji rozruchy rewolucyjne, Ksawery widząc niebezpieczeństwo dla swoich najbliższych, postanowił opuścić Rosję. Powrócili w 1906 r. i na krótko zatrzymali się w Rudzie Malenieckiej. Większe jednak perspektywy na prowadzenie swojego warsztatu Ksawery dojrzał w Przedborzu i ostatecznie tutaj rodzina Zielińskich osiadła. Tu powiększyła się o kolejnych czworo potomków: Zygmunta Wiktora (1907 – 21 VII 1967), Lucynę (1911- 23 IV 2004), Stefana (1917 – 17 XI 2012) i Tadeusza, który jednak zmarł w 10 miesiącu życia (3 XI 1913).

W Przedborzu Zielińscy początkowo mieszkali „na fabryce”, czyli w kompleksie zabudowań dawnej fabryki sukna, następnie na ul. Leśnej i ostatecznie w kamienicy Lewenberga przy ul. Trytwa. Na zapleczu tej kamienicy Ksawery prowadził zakład mechaniczny o powierzchni ok. 200 m². Wyposażenie zakładu stanowiły tokarnia, motorek spalinowy, pędnia, imadła, kamienie szlifierskie, ławy dla szlifierzy, drewniane polerszajby, stoły z narzędziami itp. W późniejszych latach zakład został przeniesiony do większego pomieszczenia z lepszym dojazdem w sąsiedztwie Strzelczyków.

Zakład stał się znaną z fachowości i solidności firmą w Przedborzu i szerokiej okolicy. Pracowitość, uczciwość i osobista kultura Ksawerego zjednały mu szacunek i poważanie głównie rolników i okolicznych ziemian. Potrafił wykonać każde zlecenie, ale wyspecjalizował się w naprawie wszelakich maszyn rolniczych. Wykonywał je na miejscu, jak również w miarę możliwości w okolicznych majątkach Chełmo, Sokola Góra, Wielgomłyny, Bąkowa Góra, Rączki i inne. Synowie Ksawerego już jako małe dzieci kręcili się po warsztacie i jakby niezauważalnie przygotowywali do zawodu mechanika i tak z czasem wybrali go Edward, Zygmunt i Stefan za wyjątkiem (zob.) Henryka, który studiował w Warszawie i później w jej obronie poległ w wojnie 1939 r. Ksawery prócz własnych synów wyszkolił wielu jeszcze innych młodych chłopców z Przedborza i okolic, którzy wyrośli na wspaniałych fachowców mechaników, m.in. (zob.) Leon Kaczkowski.

Tworzył również przedmioty użytkowe z dużą pomysłowością i fantazją. Taką była olejarka do wyciskania oleju z nasion i wyżymaczka do prania (wówczas trudno dostępne produkty), drewniany fotelik na wysokich nogach do karmienia wnuczka, przepiękny bujany fotel na metalowych bujakach i ozdobny wzlatujący mosiężny orzeł. Osobną sprawą, z obawy o swoje wnuczęta i dzieci sąsiadów, było wykonanie metalowej pokrywy studni, obok której bawiły się dzieci.

Do dziś jego wyroby artystyczne zdobią przedborską świątynię św. Aleksego. Są to wycięte w metalu płytki konfesyjne po dwie w każdym z dwóch konfesjonałów oraz dekoracyjna krata zamykająca wejście z kruchty do nawy głównej, obecnie przesłonięta przeszklonymi drzwiami.

Podczas wojny w zakładzie Zielińskich pomagano partyzantom reperując uszkodzenia broni i oporządzenie. Jednak w pamięci rodziny utkwiło zdarzenie, w którym dziadek Ksawery został zmuszony przez żandarmerię niemiecką do naprawy uszkodzonego auta z niemiecką rodziną w środku. Nie opuścili go nawet na moment, a dziadek samotnie zmuszony dźwignąć to auto do góry. Uczynił to z wielkim wysiłkiem przy pomocy jakichś bali i drągów. Po naprawie auto odjechało, a on nie usłyszał nawet zwykłego „dziękuję”.

Rodzina Ksawerego i Władysławy Zielińskich kulturalna, życzliwa dla sąsiadów i innych potrzebujących pomocy lub wsparcia, oddana mieszkańcom miasta cieszyła się w Przedborzu dużym szacunkiem i poważaniem. Ksawery był człowiekiem niezwykle pogodnym, delikatnym w obejściu ze wszystkimi, miał duszę artysty. Pięknie grywał na skrzypcach, snuł opowieści ze swych wyjazdów, kochał przyrodę, często jeździł dla wypoczynku do lasu, chadzał na spacery. Zapamiętałam szczególnie jeden z wielu takich spacerów z dziadkiem Ksawerym. Był w czarnym garniturze i kapeluszu z laską na ręku i zaprosił mnie na oranżadę. Później trzymając za rączkę zaprowadził do pięknego parku zwanego wówczas „Saskim” i poprosił fotografa, aby zrobił nam zdjęcie. Mam do dziś tę fotkę.

Ksawery Zieliński pracował do późnego wieku. Przestał pracować na krótko przed swą chorobą. Zmarł podczas okupacji niemieckiej 20 VIII 1943 r. Miał 78 lat. Spoczął na przedborskim cmentarzu w rodzinnym grobowcu.

Materiały i fotografie rodzinne oraz wspomnienia Zdzisława Władysława Lipińskiego w posiadaniu autorki. Portret Władysławy i Ksawerego Zielińskich wykonany w Moskwie ok. 1900 r.; http://www.rodzinastrychalskich.pl

Halina Zielińska