ZIELIŃSKI Stefan (1917-2012) Obrońca Przedborza w 1939 r., właściciel zakładu mechanicznego

Urodził się w 1917 r. w Przedborzu, w rodzinie (zob.) Ksawerego i Władysławy z Sandeckich. Jego ojciec prowadził znany i ceniony w szerokiej okolicy zakład mechaniczny. Starsi bracia Stefana, (zob.) Edward i Zygmunt, z wyjątkiem (zob.) Henryka, który studiował w Warszawie i później w jej obronie poległ w wojnie 1939 r., byli także mechanikami. Przeto i on sam także zajął się tą profesją.

W 1939 r. oczekiwał powołania do odbycia służby wojskowej, lecz gdy 1 IX Niemcy napadli na Polskę, jako poborowy przebywał w Przedborzu.

Pierwszy oddział wojsk niemieckich w Przedborzu pojawił się już 2 IX o godz. 18. Stefan Zieliński z warsztatu swego ojca przy ul. Trytwa obserwował walkę policjantów usiłujących zatrzymać Niemców na moście.

Dopiero po  We „Wspomnieniach” burmistrza Konstantego Kozakiewicza w opisie dramatycznych wydarzeń z 3 września 1939 r. podczas napaści wojsk niemieckich na Przedbórz pojawia się postać Stefana Zielińskiego:

Na tyłach siedziby miejskiej przez dziurę w płocie – relacjonował burmistrz – przeszedłem na targowisko. Natknąłem się tam na Lewandowskiego, pracownika firmy (zob.) L. Wójcicki. Ściskał w dłoni browning. Jak na czołgi, broń niezawodna – zażartowałem. W tym momencie na ul. Mostowej padł pojedynczy wystrzał karabinowy, a zaraz za nim seria z broni maszynowej(…). Szybko pobiegłem na przełaj w stronę lasu i ukryłem się w starym kamieniołomie. Był najwyższy czas, bo pancerki wjechały na targowisko i siekły teraz gęsto za uciekającymi. Gdy furia ataku obróciła się w innym kierunku, wyszedłem z kryjówki i wtedy ujrzałem nadjeżdżające szosą kielecką ciężarówki z żołnierzami. Przybyły oddział polski podzielił się na dwie grupy. Jedna z por. Stefanem Zielińskim udała się do północnej części miasta i zajęła pozycje w ogrodzie (zob.) Turnego  nad rzeką, druga z (zob.) por. Władysławem Chudym ulokowała się na południu w ogrodzie Jędrzyckiej. Zaraz też żołnierze zaczęli ostrzeliwać wozy pancerne przechodzące przez most(…).

Tego dnia, gdy wreszcie nadjechali żołnierze z Kielc z zadaniem obrony Przedborza, byli potrzebni im przewodnicy, znający miasto. W tej roli wystąpili  ppor. Władysław Chudy, jako dowódca oddziału miejscowych ochotników i Stefan Zieliński, który oficerem nie był. Jak sam skromnie przyznawał:

(…) z domu Turnego, gdzie był z porucznikiem [zob. biogram ppor. Czesław Żółtak] i kilkoma żołnierzami z karabinem ppanc., stamtąd do Niemców nie strzelano. Porucznik chciał z pistoletu strzelać do czołgu, wciągnąłem go do bramy. To samo z tymi żołnierzami z kbppanc [karabin przeciwpancerny]. Czołg miał wieżę skierowaną w prawo w  kierunku akcji por. Chudego.

Na skutek druzgocącej przewagi Niemców, obrońcy miasta musieli ustąpić. Wojsko niemieckie w rejonie walk zniszczyło sporą część miasta i ponownie wycofało się. Relacja Stefana Zielińskiego o przebiegu ówczesnej obrony Przedborza przez mieszkańców, policjantów i żołnierzy Wojska Polskiego jest bezcennym świadectwem tragedii miasta i mieszkańców.

Zapewne właśnie dlatego – relacjonował Stefan Zieliński – by uniemożliwić Niemcom powrót do miasta, który w tej sytuacji był oczywisty i już tylko kwestią czasu było, kiedy on nastąpi, wśród przedborskich chłopaków zrodził się pomysł zabarykadowania mostu na Pilicy. Potem, kiedy naznoszono różnych belek [Nowo wybudowany most na Pilicy oddano do użytku w czerwcu 1939 r. We wrześniu jeszcze obok spoczywały na stosie belki z rozbiórki starego mostu – WZ] i poczęto je mocować, ktoś doradził, żeby most spalić. Przypominam sobie, że wieczorem 3 IX przybyli do Przedborza „żołnierze z Wilna” i to oni przy naszej pomocy nad ranem podpalili most. Żołnierze wylewali ropę, jakieś płyny. Zasugerowałem więc porucznikowi, by wysadzić most w powietrze razem z Niemcami [gdy nadjadą]. Okazało się, że nie mają saperów. Najpierw podpalili most, potem go ugasili na rozkaz porucznika. Później w nocy jednak podpalili ponownie i skutecznie spłonął z niedzieli na poniedziałek. Rano się dopalał; stały jeszcze słupy.

Był także pilnym obserwatorem wydarzeń wojennych. M.in. potwierdził on podstępną, kolejną próbę opanowania przeprawy przez Pilicę z użyciem karetki z oznakami Czerwonego Krzyża na czele kolumny saperów niemieckich. Po kontrakcji ogniowej polskich żołnierzy obsługujących ciężki karabin maszynowy usytuowany w parku przy ul. Trytwa, wg Stefana Zielińskiego:

kierowca sanitarki padł zabity na kierownicę, zaś oficer poległ podczas ucieczki z samochodu. Ciało jego spoczywało na bruku ulicy, a nogi w szoferce.  Następny stojący samochód był załadowany pontonami. Był to efekt serii pocisków z ckm-u w parku [zob. Tadeusz Kołłątaj].   

Jego relacje zostały szeroko wykorzystane w książce Wojciecha Zawadzkiego „Przedborski wrzesień”.

Podczas okupacji pracował w warsztacie ojca. Pomagał m.in. konspiratorom i partyzantom reperując uszkodzenia broni i oporządzenia. Zasługi te podkreślał w swoich wspomnieniach sierż./gen. Stanisław Burza-Karliński. Należał do Straży Ogniowej w Przedborzu, co chroniło młodzież przed wywózką na przymusowe roboty do Niemiec. Ukończył wtedy w Warszawie kurs mechaników obsługujących motopompy strażackie.

Jeszcze przed wojną był także cenionym piłkarzem. Również podczas wojny uprawiał piłkarstwo w gronie koleżeńskim.

Zawodowo pracował w warsztacie ojca. Po jego śmierci w 1943 r. pracował tam wespół z braćmi. Po wojnie, wybudował dom i warsztat przy ul. Korycińskiej. Był uznanym i cenionym za solidność producentem maszyn rolniczych. Zajmował się także ich naprawą. Cieszył się ogólnym szacunkiem i poważaniem.

Ożenił się z Marią Służewską, córką Władysława i Stanisławy. Wychowali troje dzieci Teresę, Magdalenę i Leszka.Zmarł 17 XI 2012 r. w Łodzi, spoczął w rodzinnym grobowcu Służewskich na przedborskim cmentarzu.

K. Kozakiewicz, Wspomnienia burmistrza miasta Przedborza 1939-1942, mnps, kopia w zbiorach autora; Relacja Stefana Zielińskiego z 24 VIII 2002 r. w zbiorach autora; W. Zawadzki, Przedborski wrzesień, Obrona i zniszczenie miasta przez Niemców w 1939 r., Bydgoszcz 2004; [gen.] S. Burza-Karliński, W burzy dziejowej, wyd. I Wrocław 2005, wyd. II Warszawa-Kraków 2014.

Wojciech Zawadzki