W sutannie i ze strzelbą, cz. II i III

II. I jeszcze jeden, inny wymiar tej postaci. Ksiądz Ludwik jako myśliwy. Ten wymiar dla syna i wnuka leśników był wręcz naturalny. Od dziecka nie były mu obce typowe łowieckie zajęcia, jak tropienie i ściganie zwierzyny, zasiadka, znajomość i posługiwanie się bronią myśliwską, strzelanie i łowienie zwierzyny. Twarde zasady leśne uczyły chłopca odwagi, wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celu. I nade wszystko, szacunku do otaczającej przyrody. Przygotowywały także […]

15 sie, 2026

II.

I jeszcze jeden, inny wymiar tej postaci. Ksiądz Ludwik jako myśliwy. Ten wymiar dla syna i wnuka leśników był wręcz naturalny. Od dziecka nie były mu obce typowe łowieckie zajęcia, jak tropienie i ściganie zwierzyny, zasiadka, znajomość i posługiwanie się bronią myśliwską, strzelanie i łowienie zwierzyny. Twarde zasady leśne uczyły chłopca odwagi, wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celu. I nade wszystko, szacunku do otaczającej przyrody. Przygotowywały także do roli potencjalnego obrońcy ojczyzny. Były to więc naturalne czynności dla chłopca zakochanego w pasji łowieckiej, łączącej tradycję rodzinną z nauką odwagi i miłości do natury.

W 1855 r. ks. Ludwik Żmudowski został proboszczem parafii św. Marcina w Białobrzegach, obecnie w granicach miasta Tomaszowa Mazowieckiego. Szybko okazał się nie tylko świetnym gospodarzem, ale też zapalonym myśliwym – pisaliśmy w biogramie księdza. – Chętnie zapraszał innych pasjonatów na polowania do okolicznych lasów. W ostatnim ćwierćwieczu XIX w. lasy spalskie stały się szczególnie popularne dzięki jego inicjatywie. W listopadzie 1873 r. gościł przez 3 dni feldmarszałka rosyjskiego Aleksandra Bariatyńskiego. Jako znany już myśliwy przyjmował w dniach 10-18 IX 1876 r. syna cara Aleksandra II, następcę tronu, przyszłego cara Aleksandra III. Carewicz miał wtedy lat 31, a ks. Żmudowski był dojrzałym, 50-letnim mężczyzną. Dostojnych gości zakwaterowano w Smardzewicach w klasztorze Św. Anny. Ks. Żmudowski wspominał:

 „Jeździliśmy i na polowania i za Pilicę w Lasy Lubochyńskie, ale wysokim Gościom więcej podobało się w naszej Opoczyńskiej Ziemi – tu bowiem było więcej zwierzyny i większy szyk i porządek, a Następca Tronu tak się rozmiłował w naszych lasach, iż ma być tu urządzony dom w lesie – most na Pilicy i jest nadzieja oglądania w roku następnym tu Najjaśniejszego Pana. Polowanie rzeczywiście powiodło się, a ksiądz został nagrodzony cennym pierścieniem”.

Opis polowania z września 1890 r. zamieścił „Dziennik Warszawski” relacjonował polowanie z września 1890 r.:

„[13 września] (…) poczem nastąpił odjazd do obrębu Ciebłowice. Tam myśliwi rozstawili się wzdłuż duktu. Pierwszy na linii stał za drzewem ksiądz Żmudowski z bronią, drugim raczył stać Najjaśniejszy Pan. Przy Najjaśniejszym Panu umieściła się Najjaśniejsza Pani i Księżna Kumberlandzka. Na tym zakładzie oddano 22 strzały. Ku stanowisku Najjaśniejszego Pana wybiegły z początku dwie kozy, przepuszczone bez strzału, następnie kilka zajęcy. Przy powrotnem przejściu naganki wyskoczyła koza i rzuciła się na lewe skrzydło łańcucha, a następnie wybiegło stado łań ze starym jeleniem. Rzuciły się one z początku więcej na lewo, stanęły przed księdzem Żmudowskim i po jego strzale rzuciły się w prawo, obok Najjaśniejszego Pana. Najjaśniejszy Pan wystrzelił; choć zwierz nie został zabity na miejscu, ale ciężko raniony. Rezultatem tej obławy były 2 jelenie, 3 kozy i zając”.

 

Pokot po polowaniu z carem  Aleksandrem III. Pierwszy z prawej to ks. Ludwik Żmudowski, drugi to car Aleksander III. Car mierzył 190 cm wzrostu. Domena publiczna.

 

„(…) W dniu 23 września, jako w niedzielę, odbyło się w czasowo urządzonej cerkwi nabożeństwo, po którem dano śniadanie; pomiędzy zaproszonemi na nie osobami byli też: gubernator piotrkowski i rzeczywisty radca stanu Miller i ksiądz kanonik Żmudowski. Tegoż dnia, zaraz po południu, urządzono przed pałacem zabawę dla dzieci, na którą przybyli wychowańcy i wychowanice szkół początkowych w Tomaszowie i szkoły miejskiej w Piotrkowie; na zabawie tej był obecny naczelnik łódzkiej dyrekcyi naukowej, rzeczywisty radca stanu Abramowicz. Najjaśniejsi Państwo i Najdostojniejsi Ich Goście, w towarzystwie margrabiego Wielopolskiego, zbliżyli się do dzieci, które Ich powitały hymnem „Boże Cesarza chroń!”

W swoich licznych i barwnych opowieściach zasłynął jako „towarzysz polowań cesarskich”. Według  jednej z opowieści: „W lesie rozegrała się scena jak z „Pana Tadeusza”! Dzik nacierał na żonę cara i wtedy ksiądz Żmudowski wypalił z flinty prosto między oczy odyńca, tym samym ratując jej życie. Car urządził potem na plebanii wielkie przyjęcie i zaproponował Żmudowskiemu wyniesienie go nawet do godności biskupiej, ale on odmówił i poprosił o przeniesienie go na parafię w Przedborzu.

Ks. Jan Wiśniewski z uznaniem odnosząc się do dokonań ks. Ludwika w parafii św. Aleksego w Przedborzu, zapisał także o nim anegdotę odnoszącą się do jego służby w Białobrzegach:

Raz gubernator piotrkowski kazał mu w poczekalni zbyt długo czekać na audiencję. Żmudowski opowiedział o tem Carowi. Car wezwał natychmiast gubernatora. A gdy ten wszedł, kazał mu stanąć przy drzwiach i stać jak lokajowi, gdy sam z księdzem siedząc i popijając herbatę, gwarzył. Po pewnym czasie Car rzekł do gubernatora, że może sobie iść, skąd przyszedł”.

 

Car Aleksander III, mal. Ilia Repin, 1886 r. Zbiory Galerii Tretiakowskiej w Moskwie.

 

Postać księdza zauważył także Stefan Żeromski lokując jego łowieckie przygody z carem w Przedborzu, co sprostowaliśmy w biogramie.

W biografii księdza należy odnotować jeszcze dość kuriozalny, raczej nietypowy dla myśliwego epizod. Otóż w 1890 r., w  prasie warszawskiej pojawiła się taka informacja:

Istotnie, ks. Żmudowski został zaproszony do przyjęcia członkostwa Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

 

III.

Przyjrzeliśmy się jeszcze kwestiom rodzinnym dorosłego już Ludwika.

Okazuje się, że miał jeszcze najprawdopodobniej młodszego brata Feliksa, o którym nie mamy innych żadnych informacji.

O rodzicach wiemy, że po zakończeniu służby leśnej Franciszka Ksawerego około 1851 r., musieli opuścić leśniczówkę. Oboje rodziców zamieszkali wtedy w Częstochowie. Tam 1 X 1853 r. zmarła  Salomea Żmudowska. Miała zaledwie 49 lat.

Siostra Honorata Jadwiga 21 II 1851 r., w Pieniężnej poślubiła leśnika Adama Jana Boboleckiego z podczęstochowskiej leśniczówki Lepisz. Gdy mąż awansował na podleśnego, zamieszkali w Posadzie Skaszyn w gminie Izbica Kujawska. Doczekali się licznego potomstwa, w tym 3 synów i 4 córki.

Brat Zenon został rządcą dóbr Kotliny i 4 VI 1853 r. ożenił się z leśniczanką Anną Fidelską z Łaznowa. Mieli kilkoro potomstwa, w tym 4 synów: Edmunda, Romana, Arkadiusza oraz najmłodszego Franciszka Ksawerego urodzonego w 1874 r. we wsi Sadziska, parafia Orle pow. Radziejów, który imiona odziedziczył po dziadku.

Ojciec Ludwika, Ksawery Franciszek po śmierci żony przeniósł się na Kujawy,  do córki Honoraty. „Przy familii” bawiąc wnuczki przeżył kilka lat. Zmarł 22 VIII 1864 r., przeżywszy 73 lata.

W dniu 9 VII 1873 r. w Rębielicach, parafia Kłobuck, zmarła siostra jego ojca Kunegunda Leśniewicz

Zapewne ks. Ludwik uczestniczył w tych wydarzeniach, ale nie mamy tej pewności.

Nie wiemy czy uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych swoich rodziców chrzestnych. Wpierw zmarł Maciej Żubr w 1849 r. w Popowicach i spoczął na tamtejszym cmentarzu parafialnym. Jego grób nie zachował się do współczesności. Jego żona Joanna Żubrowa zmarła w trakcie epidemii cholery w 1852 r. w Wieluniu i spoczywa na cmentarzu rzymskokatolickim.

 

Grób Joanny Żubrowej w Wieluniu. Domena publiczna

 

To prawda, że ks. Ludwik był człowiekiem bardzo zajętym. Oprócz codziennych obowiązków kapłańskich podejmował liczne zadania konserwacyjne i remontowe świątyni w Białobrzegach i Przedborzu. Zajmowały go także różne działania na rzecz parafii i parafian. Ponadto pochłaniała go pasja myśliwska. Był człowiekiem czynu.

W korespondencji do „Gazety Radomskiej” po śmierci księdza Żmudowskiego, dobrze zorientowany Przedborzanin kryjący się pod pseudonimem  XY, podsumował jego dokonania.

„W czasie 14-letniego zarządu parafią przedborską przy jego czynnej, osobistej i materialnej pomocy, uskuteczniono następujące roboty: 

1) rozszerzony i obmurowany został cmentarz grzebalny;

2) zasadzono na nim wiele drzew i zbudowano domek dla starców i kalek;

3)rozszerzono cmentarz przy kościele i ogrodzono sztachetami, sprawiono 3 furtki żelazne, splantowano i zniwelowano górę przed główną bramą tegoż cmentarza i urządzono kamienne wschody;

4) pokryto kościół dachówką, a boczne kaplice blachą cynkową;

5) ułożono w kościele posadzkę kamienną, nawą oddzielono [od] prezbiterium balustradą;

6) rozszerzono mieszkanie proboszcza przez przybudowanie kuchni, spiżarni, sieni i ganku; również wikariat powiększony został;

7) własnym kosztem śp. ks. Ludwik zbudował stodołę, stajnię, wozówkę i drwalnię;

8) w zeszłym roku zaczęto odnawiać wewnątrz kościół i malować farbą olejną;

9) na cmentarzu śp. ks. Ludwik zbudował ogólny grób, w rodzaju katakumb dla siebie i swych przyjaciół, lecz niestety, nie zdążył go zupełnie wykończyć.

Oprócz myślistwa, zmarły kapłan miał szczególne upodobanie co rok coś zbudować lub przebudować. Zawsze mawiał: „biedni rzemieślnicy potrzebują zarobku — i miasto się upiększy”. Kupił ruiny starych domów i pobudował nowe. W jednym z nich mieści się obecnie apteka, sklep chrześcijański i mieszka lekarz miejski.

Śp. ks. Ludwik żył skromnie, ale wydawał bardzo wiele na urządzanie polowań, na kopanie rowów, sadzawek, na coroczne przystawki, przeróbki mieszkań. Pieniędzy nigdy prawie nie miał, zawsze pożyczał, płacił wysokie procenta, byle tylko coś zbudować. To też zostawił do 5,000 rubli długów, licząc w to pożyczkę bankową 2,000 rs., ciążącą na domach, a domy obecnie oszacowano na rs. 10,500. Testamentu urzędowego nie ma żadnego; spadkobiercami są dwaj bracia i siostra”.

Przedstawił też okoliczności śmierci księdza. Otóż ksiądz pojechał do Radoszyc powitać JE biskupa sandomierskiego Antoniego Franciszka Sotkiewicza.

 

         Bp Antoni Franciszek Sotkiewicz. Domena publiczna

 

Biskup był znany z tego, że „ zabiegał o wyrabianie posłuszeństwa wśród duchownych”, czy ów biskupi zabieg miał wpływ, iż ksiądz Ludwik Żmudowski  „rażony apopleksją [udar mózgu – WZ], upadł z krzesła. Po udzielonej mu pomocy lekarskiej odzyskał względną przytomność, ale został sparaliżowany na lewą rękę i nogę i połowę głowy” – tego z całą pewnością orzec nie można, lecz tak się stało.

Inną diagnozę podano w tygodniku „Rola”, powołując się na doniesienia „Kuriera Porannego” , przyczyną śmierci księdza miał być „paraliż serca”.

Kilka dni później, 8 VI 1891 r. kilku Przedborzan, dr Wojciech Petelak (zob. PSB I/198), właściciel browaru Antoni Sobkiewicz (zob. PSB I/227) i nauczyciel Borowski wybrali się do Radoszyc po chorego i przewieźli go do Przedborza z nadzieją, że kapłan żyć będzie. W tym czasie przybył do Przedborza wezwany telegraficznie bratanek. Zapewne był to któryś z synów Zenona, Roman lub Arkadiusz.

„(…) a pomimo to, chory nie miał rozumnej i uczciwej opieki; każdy z otaczających więcej myślał o sobie, niż o cierpiącym kapłanie, co widząc p. Borowski, nauczyciel, udał się z prośbą do miejscowych pań o kolejne zaopiekowanie się chorym. Niestety, było to już za późno!

W chwilach, kiedy zdrowie zdawało się wracać, kiedy śp. ks. Ludwik odzyskiwał przytomność umysłu, męczono go np. takimi pytaniami: „Co komu winien? Komu zapisuje domy, zbrojownię, zegarek i pierścień (dar Cesarski)? Kto go pochowa i kto grób dokończy?” Chory zniecierpliwiony na ostatnie pytanie odpowiedział z gniewem: „Sam się dokończy”; po czym stracił przytomność i więcej jej nie odzyskał, a na trzeci dzień życie skończył.

Ale nie dość na tym; w czasie czynionych choremu zapytywań, przybył lekarz dr Zbrożek (zob. PSB I/295), który z własnej chęci pragnął nieść pomoc. Odtrącono go i kazano mu się zatrzymać, aż ukończą pytania i dowiedzą się o ostatniej woli chorego!”

Ksiądz zmarł o 8 wieczorem 12 VI 1891 r. w Przedborzu, świadkami byli kościelny Ignacy Jeżewski i organista  (zob. PSB I/246) Władysław Tomczyński, który własnoręcznie spisał akt zgonu. Warto podkreślić, iż organista dokładnie wymienił miejsce urodzenia i nazwał imiennie rodziców księdza. To świadczy, iż pewnie posiadł tę wiedzę od żyjącego księdza.

Zmarły spoczął w północno-wschodniej grobie w zbudowanych przez siebie, acz niedokończonych katakumbach. Oryginalna, zapewne piaskowcowa płyta epitafijna nie zachowała się. Przed 1989 r. zastąpiono ją tandetną, lastrikową kopią z napisem:

 

NIEZMORDOWANY PRACĄ NAD 

ZBAWIENIEM DUSZ

 SPOCZĄŁEM DOPIERO U CIEBIE

KSIĄDZ KANONIK

LUDWIK ŻMUDOWSKI

W PRZEDBORZU 12 VI 1891 R.

LAT 65

PROSI O ZDROWAŚ MARIO

 

Katakumby zbudowane przez ks. Ludwika Żmudowskiego w 1880 r. Spoczywa na piętrze w grocie zamkniętej płytą z lastrika. Fot. autor, stan VIII 2009 r.

 

I tam spoczywa po dziś dzień, to ważne ustalenie, bowiem po wybudowaniu w 1989 r. kaplicy cmentarnej, na jej murze zwisła tablica, która może sugerować, iż kryje prochy m.in. księdza Żmudowskiego.

 

Tablica na murze kaplicy cmentarnej. Fot. autor

 

Wojciech Zawadzki

…………………………………………………..

Krzysztof Tomasz Witczak, Wojciech Zawadzki, Żmudowski Ludwik (1826-1891), w: Przedborski Słownik Biograficzny, tom I, Przedbórz 2021, s. 311-317; Wojciech Zawadzki, Gdzie naprawdę spoczywa ks. Żmudowski?, fb 2015; Bronisław Gembarzewski, Rodowody pułków polskich i oddziałów równorzędnych od r. 1717 do r. 1831, Warszawa 1925; Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, Kraków 1925; ”Sylwan” rocznik 1820-1853; Rocznik Korpusu Leśnego Królestwa Polskiego, 1827-1830, 1832-1834; Rocznik Administracji Leśnej Rządowej Królestwa Polskiego, 1835-1859; Lasy Królestwa Polskiego w XIX wieku – struktura, administracja, gospodarka, p/red. A.D. Duszyka i K. Latawca, Radom 2007; Małgorzata Ewa Kowalczyk, Sierżant w spódnicy, Historia życia i służby wojskowej Joanny Żubrowej (1782-1852), Dziekanów Leśny 2016; Dioniza Wawrzykowska-Wierciochowa, Rycerki i samarytanki, Warszawa 1988; Krzysztof Filipow, Order Virtuti Militari 1792-1945, Warszawa 1990; Leonard Ratajczyk, Jerzy Teodorczyk, Wojsko Powstania Kościuszkowskiego, Warszawa 1987; „Gazeta Radomska” nr 51 z 12(24) czerwca 1891 r.; „Rola” nr 25 z 20 czerwca 1891 r.; 

https://geneszukacz.genealodzy.pl/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Naj%C5%9Bwi%C4%99tszego_Serca_Jezusowego_w_Dzietrznikach

http://www.kamienie-wilhelma.net.pl/lowy-w-spale

https://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Franciszek_Sotkiewicz

 

W tej kategorii …

W sutannie i ze strzelbą, cz. I

W I tomie Przedborskiego Słownika Biograficznego we współpracy profesorem Krzysztofem Tomaszem Witczakiem opublikowaliśmy biogram Księdza-Legendy, Ludwika Żmudowskiego (1826–1891). Charakteryzując bohatera dodaliśmy: „Wypłoszem”, ksiądz katolicki, kanonik honorowy...

read more
Film o moim pradziadku, strażaku Marianie Osickim

  Przedborzanin Jacek Sujka, prawnuk Mariana Osickiego  (zob. PSB II/221) i wnuk Apolonii Sujki (zob. W. Zawadzki, Eroica, Zagłada Żydów przedborskich w latach 1939-1942, Bydgoszcz 2008, s. 91-94), nadesłał nam ciekawy film o swoim pradziadku. To piękny przykład...

read more